Premier Beata Szydło została „ukarana” w PE, bo jako polska premier nie zdradziła racji stanu i chrześcijańskiej wiary

Nie przeceniałbym faktu odrzucenia kandydatury byłej premier, obecnie posłanki do Parlamentu Europejskiego Beaty Szydło na szefową komisji zatrudnienia i spraw socjalnych PE.

 

Nie bardzo zresztą rozumiem, po co pani premier w tę batalię w ogóle się pakowała, bo zbliżają się wybory do parlamentu i jest swojemu obozowi w najbliższych miesiącach potrzebna przede wszystkim w kraju, ma być jednym z liderów sztabu wyborczego.

Co ważne, ta porażka w niczym nie zmienia zupełnie nowej dla Polski perspektywy, o czym ciekawie napisał wczoraj na tych łamach Jacek Karnowski: PiS weszło do dużej gry w Unii, i to z pozycji podmiotowych. Będzie spora premia za lata konsekwencji i odporności na presję?

Analizując to wydarzenie warto pamiętać, że premier Beata Szydło przepadła w głosowaniu nie z powodu jakichś braków, bo takich nikt nie wskazał, ale z dwóch zupełnie innych powodów.

Po pierwsze, był to element odreagowania lewicy (i złamanie ustaleń) po unijnym szczycie na którym premier Mateusz Morawiecki wraz z przyjaciółmi zablokowali skrajnie niedobrą dla jedności Europy kandydaturę Fransa Timmermansa. To było wielkie zwycięstwo całego regionu i obozu zdroworozsądkowego, premia za lata budowania jedności V4, nagroda za precyzyjne rozeznanie co jest naszym interesem. No i jednak kara dla Timmermansa – polityka, który chciał na wrogości do Europy Środkowej budować karierę i który złamał dane Polsce słowo, że korekta reformy sądownictwa (dokonana zgodnie z ustaleniami) zamknie sprawę w Komisji Europejskiej.

Po drugie, co ma być może największą wagę, Beata Szydło została „ukarana” za swoją postawę w okresie gdy pełniła funkcję polskiego premiera. Mimo potężnych presji nigdy nie dała się złamać. Nie uległa, gdy przepychano (łamiąc ducha traktatów) z berlińskiego rozkazu kandydaturę Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Nie poddała się, gdy żądano wdrożenia mechanizmu przymusowej lokacji migrantów. Nie dała się zastraszyć, kiedy spadła na nią lawina krytyki za pytanie: „Dokąd zmierzasz Europo? Powstań z kolan, bo będziesz opłakiwała codziennie swoje dzieci!”.

Mimo ogromnej popularności pozostała też wierna swojej wierze, chrześcijańskiemu systemowi wartości.

To wszystko średnio pasuje może nie tyle do dzisiejszej Europy, co do skrajnie lewicowego Parlamentu Europejskiego, gdzie tak zwana „chadecja” od dawna jest już po drugiej stronie, udaje tylko prawicę, co zaburza układ polityczny. Za to wszystko została ukarana, ale naprawdę, Europa by tylko zyskała, gdyby więcej polityków było tak samo solidnych w realizacji wyborczych zobowiązań i dotrzymywaniu przyrzeczeń składanych przy obejmowaniu urzędów. Tak jak zyskała Polska.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ