„Solid Gold” jak Amber Gold? Reżyser: To zmyślona opowieść. Łukaszewiczowi puszczają nerwy: Nie jestem częścią propagandy PiS

amber.jpg

Solid Gold” to tytuł filmu, który wzbudził w ostatnim czasie wiele emocji. Produkcja Jacka Bromskiego, o której mówi się, że wyraźnie nawiązuje do afery Amber Gold, szczególnie nie spodobała się redaktorom z Czerskiej, którzy na łamach „Gazety Wyborczej” stwierdzili, że jest to „diaboliczny plan prezesa PiS”. Z kolei sam reżyser zapewnia jednak w rozmowie z „Super Expressem”, że film jest inspirowany różnymi piramidami finansowymi, które żerują na łatwowierności Polaków.

 

Film opowiada historię policjantów, którzy prowadzą śledztwo w sprawie polityczno-biznesowego układu na Pomorzu i rozpracowują grupę budującą piramidę finansową, oferującą inwestycje finansowe na podejrzanie wysoki procent – pisze „SE”. Jak zdradza reżyser, akcja „Solid Gold” rozgrywa się w Gdyni, a opowieść jest całkowicie zmyślona.

W filmie zagrali m.in. Janusz Gajos, Andrzej Seweryn, Olgierd Łukaszewicz czy Danuta Stenka. Reżyser zapewnił, że nie ma żadnych, nawet przypadkowych podobieństw do konkretnych polityków.

To nie będzie wesoła historia. Ci, którzy ją zobaczą, mogą się zniechęcić do głosowania na jakichkolwiek polityków, bez względu na opcję. Tego filmu nikt do walki czy agitki nie wykorzysta. Jest dobry i ciekawy

— podkreślił Jacek Bromski.

Z kolei Olgierd Łukaszewicz, w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” oświadczył, że aktorzy grający w filmie chcą przesunięcia jego premiery na czas po wyborach, bo – jak sam dodał – nie jest częścią „propagandy PiS”.

Aktor przekonywał, że nikt z grających w produkcji aktorów nie kojarzył filmu z z „przekrętem Platformy czy Tuska”.

Dałbym się pokrajać, że Tusk nie miał z tym nic wspólnego

— stwierdził Łukaszewicz.

Nie zabrakło także żali o to, że premiera filmu została przesunięta z lipca na październik.

Nigdy na planie nie padła deklaracja Bromskiego, że robi film przeciwko komuś konkretnie. (…) Naprawdę wierzy pani, że jesienią zeszłego roku mogliśmy podejrzewać, że ten przewrotny człowiek, który jest prezesem telewizji, wymyśli coś takiego? Przecież to się w głowie nie mieści. A to, co on robi w telewizji publicznej, jest poza wszelką etyką

— oświadczył w rozmowie z „Wyborczą” Olgierd Łukaszewicz.

źródło: wpolityce

PODZIEL SIĘ