Radny Grzechnik: Aby uzyskać monopol transportowy w centrum, trzeba wyeliminować ruch samochodowy

domena publiczna

Uprzywilejowane pojazdy na uprzywilejowanych pasach to dobre rozwiązanie dla pasażerów komunikacji zbiorowej i coraz częstsze i dłuższe stanie w korkach indywidualnych kierowców. Magistrat udrażnia arterie ale radny Robert Grzechnik krytycznie ocenia wprowadzane rozwiązania. Twierdzi, że wrocławska komunikacja miejska opiera się na dwóch filarach: korkach i buspasach.

Od niedzieli na fragmencie ul. Podwale autobusy mają swój wydzielony pas ruchu. Kierowcy MPK od rana przyzwyczajali się do takiego pokonywania zakrętu, żeby nie ścinać łuku. Wychodziło to z różnym skutkiem.

Kolejny buspas na ul. Grabiszyńskiej w żaden sposób nie wpłynie na przyspieszenie komunikacji publicznej. Kto uwierzy, że to rozwiązanie pomoże nam sprawniej przemieszczać się po mieście? Gdyby władze miasta wydzieliłby buspasy tylko od Alei Pracy w kierunku ul. Klecińskiej, ktoś może uwierzyłby, że to dla dobra wszystkich uczestników ruchu (mimo, że jest tam dość miejsca aby wybudować dodatkowy pas ruchu, który pozwoliłby uniknąć zwężenia drogi. Może nikt nie zauważyłby, że autobusy na tym odcinku i tak nie jeżdżą buspasami).

Może ludzie uwierzyliby, że chodzi o te 5 min. szybszego pokonania Grabiszyńskiej i zapomnieliby, że przy Placu Legionów postawiono w ubiegłym roku przystanek, który wydłuża czas przejazdu.

Może mieszkańcy daliby wiarę, że chodzi o ich bezpieczeństwo zapominając, że wyburzono kładkę, która była najbezpieczniejszą formą pokonania Grabiszyńskiej a skrzyżowanie z Aleją Pracy przebudowano w sposób bardzo niebezpieczny dla kierowców i rowerzystów.

Jednak każdy, kto zna ten rejon Wrocławia, doskonale wie, że wydzielenie osobnego pasa na ul. Grabiszyńskiej w kierunku centrum jest rozwiązaniem mającym na celu przede wszystkim uprzykrzenie życia kierowcom.

Dlaczego gnębi się kierowców? Ponieważ, aby uzyskać monopol transportowy w centrum, trzeba wyeliminować ruch samochodowy. Ponieważ każde uziemione auto to dodatkowe wpływy do budżetu (już dzisiaj lokalny transport publiczny we Wrocławiu jest wart ok. 450 mln zł).

Ponieważ mając monopol można zwiększać wydatki na MPK i brać kolejne kredyty bez strachu o zdanie opinii publicznej, jeśli się nie zgodzą będą musieli wybrać rowery, hulajnogi, lub taksówki…

 

PODZIEL SIĘ