Poseł Świat: Nasi konkurenci? To ich zmartwienie, czy chcą tworzyć poważną politykę, czy skończyć jako plankton

fot. youtube.com

Po majowych wyborach do Parlamentu Europejskiego, do znanych i przewidywalnych partii dołączyły trzy kolejne. Tworzą je ludzie znikąd, którzy poza Michałem Kołodziejczakiem, zaistnieli kilka tygodni temu.

Mariusz Max Kolonko sprawozdawca zza oceanu, przez wiele lat „Mówił Jak Jest”, teraz założył Rewolution, bo „pora by władze w państwie objął Naród i rządził dla dobra Narodu”. Bizneswoman „księżna” Angelika Jarosławska-Sapieha powołała antypartię Białą Różę „by przeciwstawić się patologii władzy” a Michał Kołodziejczak, szef AgroUnii chciał przewodzić Prawdzie, która miała byś „tak silna, aby od niej zależało podejmowanie decyzji” ale szybko zmienił jej nazwę na Zgoda. Teraz, aby wystartować w wyborach do Sejmu i Senatu szuka chętnych do wpisywania się na lisy poparcia.

Zainteresowanie społeczeństwa jest niewielkie. Rewolution na razie wchodzi w paradę ekologom. Max Kolonko przedstawił 10 celów, które sprawią iż Polska będzie „silna, mocarstwowa, prezydencka i bogata”.

Blondynka z Białej Róży myśli o „prawdziwym ruchu oporu – politycznym podziemiu”. Wydaje się, że „księżna” została wymieniona, kiedy Ludmile Kozlowskiej – poprzez Fundację  Otwarty Dialog – nie udała się akcja lobbowania na rzecz Rosji przeciwko Polsce. Poza tym, cóż to za ruch oporu, który ujawnia liderkę i zamiary?! Być może już 2 sierpnia okaże się, że to tylko happening polityczny, który ma pokazać czy „księżna w onucach” jest w stanie wywołać zainteresowanie tematami zastępczymi.

A Zgoda? Zgoda, jeśli zbierze podpisy w regionach, będzie partią centrową i trochę prawicową, powiedział Kołodziejczak. Lider, albo jeszcze nie wie czego chce, albo wyjaśni na jutrzejszej konferencji. Tylko, czy uda mu się przekonać ewentualnych wyborców do siebie, skoro pomysły na nazwy partii kojarzą się ze wschodnim okupantem Polski? Wszak Prawda i Zgoda trącą Rosją.

Prawu i Sprawiedliwości nie jest w stanie zagrozić żadna partia (stara ani nowa), bowiem dotychczas na prawicy nie powstała podobna. Z kolei kurczy się ławka na lewicy i to tam obserwujemy ciekawe rozgrywki. To tak jakby oddać ważny mecz walkowerem.

Oprócz wymienionych formacji, mamy samotnych Ludowców oraz koalicje Schetyny, Czarzastego i Bezpartyjnych Samorządowców. Jeśli tuż przed wyborami, dalej będą przechodzić z jednej partii do drugiej, nie zdążą ułożyć list wyborczych. A wtedy przyszły rząd może rządzić absolutnie sam.

Zdaniem posła Jacka Świata nowe nazwiska to tylko demokratyczny schow.

Polityczny plankton to naturalne zjawisko w demokratycznej polityce. Partyjki, grupki zapaleńców, kandydaci bez nazwisk i życiorysów. Najczęściej bez szans na zebranie podpisów wymaganych do rejestracji. A jeśli nawet zbiorą podpisy, to nie przekraczają swym wynikiem błędu statystycznego. Motywacje są różne. Jedni chcą dać świadectwo swoich przekonań i swego istnienia. Inni po prostu chcą przełamać anonimowość społecznego mrowiska. Jeszcze inni chcą zareklamować siebie czy swoje firmy, a polityczne kampanie to efektywny i w miarę niedrogi PR. Są też tacy, co wierzą, że mają receptę na naprawę świata i do tej recepty przekonają tłumy. Taki to już urok demokracji, że ma bardzo wiele kolorów, a nawet pstrokacizny.

Oczywiście nie ma to nic wspólnego z poważną polityką. Poważną, czyli taką, która daje szanse na rządzenie, a przynajmniej na realny wpływ na sprawy publiczne. I tylko taka polityka, moim zdaniem, jest warta poświęcenia czasu, energii i pieniędzy. Czasem się wygrywa, czasem się przegrywa, ale warto próbować, jeśli jest potencjał, by budować świat swoich marzeń.

Przed 30 Laty uczestniczyłem w budowaniu Porozumienia Centrum i do dziś, w różnej roli, jestem wierny temu obozowi politycznemu. Bywało lepiej i gorzej. Częściej byliśmy w opozycji, brutalnie zwalczano przez salony III RP. I dziś nie mam wątpliwości, że warto było czekać, znosić upokorzenia, pracować. Nasz obóz polityczny, dzięki formatowi osobowości Lecha i Jarosława Kaczyńskich, odniósł sukces. Zyskaliśmy możliwość budowania Polski , o jakiej myśleliśmy od wielu lat. A tę naszą wizję podzielają dziś miliony Polaków. Warto podjąć wszelkie wysiłki, by tę drogę kontynuować.

A nasi konkurenci? To ich zmartwienie, czy chcą tworzyć poważną politykę, czy skończyć jako plankton.

PODZIEL SIĘ