Nowe okoliczności śmierci Kosteckiego. Media: Miał wielu niebezpiecznych wrogów. Jego zeznania pogrążały groźnego bandytę

Portal tvp.info dotarł do zeznań, które Dawid Kostecki „Cygan” złożył w śledztwie dotyczącym rozboju i brutalnego uprowadzenia mieszkańca Stalowej Woli. Dwaj z trzech oskarżonych w tej sprawie, to gangsterzy zamieszani w wyjątkowo brutalne rozboje i napady. Swymi zeznaniami Kostecki pogrążał jednego z nich – Tomasza G.

Kostecki, chociaż nie był bezpośrednim świadkiem żadnego z tych przestępstw, potwierdził w swoich zeznaniach niektóre ustalenia prokuratury co do przebiegu porwania i ról jakie pełnili w nim warszawscy gangsterzy.

Na wrogów Kosteckiego zwraca uwagę również „Rzeczpospolita”, która dodaje, że jego zatargi ze światem przestępczym przeniosły się na teren zakładów karnych, w których odbywał wyroki. Kostecki siedział na Białołęce nie tylko Tomasz G., którego Kostecki obciążył i miał być świadkiem na jego procesie, ale także niebezpieczny Maciej M., kojarzony z tzw. grupą mokotowską.

Przedstawione fakty wskazują na to, że bokser zarówno mógł zostać zastraszony i dlatego popełnił samobójstwo, jak i to, że upozorowano jego śmierć. W strukturach więziennych mówi się o nasennym środku clonazepam, który zmniejsza napięcie mięśni. Prokuratura niczego nie wyklucza – czeka na wyniki toksykologii

— czytamy na rp.pl.

Jak mówi znajomy Kosteckiego, kiedy pięściarz trafił do Białołęki, Maciej M. miał zgotować mu piekło. Zdaniem jednego ze śledczych, M. boją się nawet prokuratorzy. Dodał, że jest „człowiekiem o psychopatycznej naturze”.

Kostecki miał popaść w niełaskę w więzieniu, bo dobrowolnie poddał się karze i przy okazji wsypał współoskarżonych m.in. w sprawie gangu handlującego luksusowymi samochodami kradzionymi w Niemczech i Belgii.

Za kierowanie właśnie tą grupą bokser został skazany w 2017 r. na pięć lat więzienia.

Nasz rozmówca twierdzi, że w Lublinie Kostecki został pozbawiony przynależności do subkultury grypsujących. Był wyzywany i musiał być izolowany od innych więźniów. Kiedy w kolejnym zakładzie znów, mimo zakazu „elity” więziennej, zaczął grypsować, wywołało to agresję środowiska kryminalnego

— dodaje rp.pl.

W sprawie pojawia się także wątek funkcjonariuszy dawnego CBŚ, którzy ochraniających na Podkarpaciu agencje towarzyskie ukraińskich sutenerów – braci R. Ówczesny pełnomocnik Kosteckiego potwierdził, że bokser był ich wrogiem.

Z kolei TVP.Info dodaje, że sam Kostecki, podczas pobytu na Białołęce nie skarżył się na jakiekolwiek problemy z innymi osadzonymi. Według portalu, Dawid Kostecki był jeszcze świadkiem w jednej ze spraw dotyczących handlu narkotykami.

wpolityce.pl/rp.pl/TVP Info

PODZIEL SIĘ