Poseł Jacek Świat o standardach w polskiej polityce i dyplomacji

Straty Skarbu Państwa z powodu wyłudzania podatku VAT, w czasach rządu PO-PSL zbliżają się do 300 mld zł. Mało prawdopodobne abyśmy kiedykolwiek poznali ile faktycznie zostało wyłudzonych pieniędzy. Sądy są wyjątkowo opieszałe w prowadzeniu spraw a wyroki śmieszne, mimo, iż w wyniku działań komisji rządowych, Centralnego Biura Śledczego i Prokuratur Regionalnych ujawniono poważne przestępstwa i nieprawidłowości w wielu sektorach naszej gospodarki.

Można odnieść się do ostatniego raportu komisji śledczej ds. VAT. Z ustaleń funkcjonariuszy państwowych wynika, iż wszystkie podmioty dokonywały pomiędzy sobą fikcyjnych operacji, wystawiały faktury VAT, i występowały do urzędów skarbowych o zwrot podatku. Ten proceder trwał przez osiem lat rządu PO-PSL. Wszystko na to wskazuje, że za wiedzą i zgodą byłego premiera Donalda Tuska. Sposobów wyłudzania było dużo. Korzystano min. z dowodów osobistych bezdomnych i tzw. słupów. Nawet gdy jakaś procedura została wszczęta – to z powodu ubóstwa „właściciela” firmy – została umarzana. Byli też skorumpowani urzędnicy skarbowi, którzy odkładali kontrole – by po pięciu latach, zgodnie z prawem wszystko odłożyć ad acta.

Komisja śledcza pod przewodnictwem posła Marcina Horały przez rok badała prawidłowość wystawianych faktur (w latach grudzień 2007 – listopad 2015). W opublikowanym raporcie pokazano jakie stosowano systemowe rozwiązania w celu wyłudzania podatku VAT i zaniechania wyciągnięcia konsekwencji za przekręty osób odpowiedzialnych, nawet złożonych oficjalnych zawiadomień o nieprawidłowościach lub podejrzeniu o oszustwa podatkowe.

Zapowiedź przewodniczącego komisji ds. VAT Marcina Horały w sprawie wniosku o postawienie przed Trybunałem Stanu byłych premierów RP – Donalda Tuska i Ewę Kopacz oraz byłych ministrów finansów – Jacka Vincenta Rostowskiego i Mateusza Szczurka wprawiła w osłupienie i zdenerwowanie posłów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Marcin Horała w raporcie wykazał, że rząd PO-PSL doprowadzał do rozmontowania aparatu państwa. Działania na szkodę Polski były wielowymiarowe. Rozszczelnienie systemu podatkowego z jednej strony, z drugiej rozbicie prokuratury, skandaliczne orzecznictwa i wyroki Sądu Najwyższego.

Horała przypomniał sztandarowy projekt poprzedniego rządu pn. Przyjazne Państwo i Janusza Palikota – ojca projektu. Przyjazne Państwo okazało się katastrofą dla Polski ale część naszego społeczeństwa nie przyjmuje tego do wiadomości. Zielonej podatkowej wyspy nie ma. Mimo, że skala wyłudzeń jest ogromna wniosek Horały o postawienie prominentnych polityków przed Trybunałem Stanu został oprotestowany.

Zapytaliśmy posła Jacka Świata czy w polskiej polityce i w dyplomacji jest osoba, która mogłaby być wzorcem dla innych?

Często pojawia się w dyskusjach publicznych spór o to, czy ważniejsze są procedury, czy osobista uczciwość funkcjonariuszy państwowych. Na to pytanie nie ma dobrej odpowiedzi. Nawet najlepsze procedury nie uchronią w 100 procentach przed chciwością lub głupotą. Nawet najlepsi ludzie nie pomogą państwu pogrążonemu w chaosie. Potrzebna jest więc dobra wola wszystkich uczestników życia publicznego, by tworzyć możliwie zdrowe przepisy, a jednocześnie pilnować wysokich standardów etycznych osób powołanych na wysokie stanowiska.

Nie jestem miłośnikiem nadmiernych regulacji. Za nimi idzie rozbuchana biurokratyczna mitręga. Wiele spraw można załatwić na drodze zasad dobrych praktyk. Zasad, które niekoniecznie trzeba spisywać, wystarczy niepisana, intuicyjna umowa. Dobrym przykładem jest tu zamieszanie wokół lotów najważniejszych osób w państwie. Tu właśnie wystarczyłaby niepisana umowa, że takich lotów nie powinno się nadużywać i traktować jak rodzinne wycieczki. Tymczasem opozycja rozpętała burzę wokół lotów marszałka Kuchcińskiego, a już po chwili okazało się, że politycy opozycyjni mają jeszcze więcej za uszami. Choćby marszałek Borusewicz. W tej sytuacji nie było innego wyjścia, jak wydanie przepisów regulujących szczegółowo zasady lotów o statusie HEAD. Nie byłoby to wszystko potrzebne, gdyby wszyscy utrzymywali standardy stosowane przez prezydenta Dudę.

Problemem naszego kraju w niewielkim stopniu jest korupcja czy złodziejstwo na szczytach władzy. Ta teza może się wydać zaskakująca, gdy wspomnimy nazwiska Burego, Sawickiej, Gawłowskiego, Drzewieckiego. Jednak tu specjalnie nie odstajemy od sytuacji w krajach „starej” Unii. Większym problemem jest, a raczej – była, bylejakość naszego życia publicznego. Przyzwolenie, żeby państwo istniało tylko teoretycznie. Śmiem twierdzić, że afery vatowska czy paliwowa brały się bardziej z lenistwa i głupoty ekipy Tuska niż z czystej korupcji. Nasza formacja zdecydowanie przeciwstawiła się tej bylejakości, tej kulturze nieodpowiedzialności. Efekty przyszły nadspodziewanie szybko, choćby w dobrej kondycji budżetu państwa czy stanu gospodarki. Jednak przed nami długa droga. Być może całego pokolenia trzeba, by wykorzenić złe nawyki zakorzenione przez lata komunizmu i kontynuowane w III RP.

W budowaniu nowej Polski warto zwrócić się ku pozytywnym wzorcom. Nie chcę tu wskazywać na czynnych polityków czy działaczy państwowych. Pragnę natomiast przypomnieć dwie postacie o niezwykłych zasługach i krystalicznej prawości.

Pierwsza to prof. Lech Kaczyński. Wspomagał opozycję przedsierpniową, a potem Solidarność. Prowadził działalność opozycyjną po stanie wojennym. Kierował odbudową Solidarności, gdy upadał komunizm. Przekształcił NIK z komunistycznego przetrwalnika w jedną z najlepszych na świecie izb kontrolnych. Przeprowadził Warszawę przez trudny okres zmiany organizacji ustroju miasta i wykorzenił kanciarstwo i korupcję. Jako minister sprawiedliwości pozwolił uwierzyć Polakom, że nasze państwo może być bezpieczne i uczciwe. Wreszcie jako prezydent Polski przywrócił jej godność i znaczenie.

Druga postać to Władysław Stasiak. Absolwent pierwszego rocznika KSAP. Pełnił wiele ważnych funkcji państwowych: dyrektora departamentu w NIK, wiceprezydenta Warszawy, wiceministra spraw wewnętrznych i administracji, dyrektora Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Do wszystkich tych funkcji wnosił energię, rzetelność, otwartość. A przy tym pozostał normalnym, pełnym poczucia humoru człowiekiem, zamiłowanym obieżyświatem władającym kilkoma językami.

Nie jest przypadkiem, że los związał na lata tych dwóch wybitnych działaczy państwowych. I niestety związał ich również tragiczny lot do Smoleńska. Obaj mieli jeszcze tyle do zrobienia. Dziś mogą nam służyć nadal, jako niedościgłe wzory Polaków i obywateli.

Kiedyś skompromitowany urzędnik państwowy podawał się do dymisji, były honorowe samobójstwa. Wszystko zmieniło się po transformacji ustrojowej. Po pierwsze mieliśmy rzeszę funkcjonariuszy z enkwowskim rodowodem, po drugie karierowiczów zamiast patriotów, wreszcie zwykłych oszustów. Wszak afery PO-PSL a wcześniej SLD znane są opinii publicznej. Jeśli dochodzi do procesów, ciągną się przez wiele lat, potem są umarzane albo kilka płotek otrzymuje niskie wyroki i niskie grzywny. Tak było z aferą Rywina, potem węglową, stoczniową, hazardową, paliwową, gazową, Amber Gold, LOT-em, warszawską, itd. Ktoś policzył, że tych większych było 115, wypada niemal 1,2 na miesiąc. Do tego należałoby dodać serię samobójstw znaczących postaci w gospodarce, polityce i różnych państwowych służbach.

 

 

PODZIEL SIĘ