InPost walczy o wrocławski rynek na obrzeżach miasta. Radny Michał Kurczewski interweniuje u Prezydenta Jacka Sutryka

Na osiedlu, jeden dom obok drugiego, mieszkańców mnóstwo, wydawałoby się, że urządzenia ułatwiające życie są ze wszech miar pożądane. Tymczasem od kilku dni złe słowa cisną się na usta mieszkańcom ul. Falzmanna, którzy zostali zaskoczeni dobrocią InPost i Towarzystwa Budownictwa Społecznego.

Łódź poradziła sobie z paczkomatami określając czym są a wrocławscy urzędnicy jeszcze nie wiedzą jak zakwalifikować paczkomat, czy jest on budowlą, czy nie. W związku z tym mieszkańcy borykają się z nieprzemyślanymi decyzjami.

Po niedawnej interwencji w tej samej kwestii na ulicy Górniczej Łukasz Maślanka rzecznik prasowy TBS zapewniał, że będą ustalenia z mieszkańcami. – Kolejne decyzje w tej sprawie, będą podejmowane przez zarząd TBS oraz firmy InPost uwzględniając potrzeby mieszkańców. Chcemy aby obecność tych urządzeń, w danej okolicy, podnosiła jakość życia mieszkańców.

Jednak u nas tak się nie stało, mówią zbulwersowani mieszkańcy ul. Falzmanna 19.

InPost dogadał się z TBS i pod naszym domem, w ciągu paru godzin, postawili paczkomat. Z miejsca zamieszkania zrobili miejsce usługowe. Dla nas bolesne jest to, że TBS do swoich lokatorów ma stosunek absolutnie lekceważący. Potrafią informować o podwyżkach a nie czują obowiązku zapytania, czy chcemy paczkomat, a jeśli tak, czy zgadzamy się na lokalizację.

TBS wpuszcza bez naszej zgody i wiedzy różnych operatorów. Nasze budynki są naszpikowane antenami, wyglądają jak jeże. Teraz pod oknami mamy paczkomat. Wykorzystali czas, kiedy byliśmy poza domem.

InPost zrobił teraz miejsce odosobnienia dla meneli, mają idealną przestrzeń. Z jednej strony żywopłot, z drugiej ściana paczkomatu. Wprost wzorcowa ekologiczna toaleta.

Najbliższe otoczenie oświetlone jest w nocy non stop. Chętnie przenocuję tych, co skazali nas na białe noce, niech zobaczą efekt nieprzemyślanych decyzji. Poza tym jest głośno, to teren otwarty, każdy może przyjść w ciągu doby. Cisza nocna obowiązuje od godz. 22:00 ale nie na Falzmanna 19.

Jak myślicie panowie prezesi, dyrektorzy, da się żyć?

Zieleni niewiele, to jeszcze bez naszej wiedzy i zgody obcięto nam kawał trawnika i postawiono paczkomat, który co prawda jest potrzebny ale jego usytuowanie jest fatalne. Wiemy, że kilka dni temu mieszkańcy ul. Górniczej przegonili InPost, pewnie ten sam paczkomat trafił na Falzmanna.

Czy przepisowa jest odległość, jeszcze nie wiemy. W każdym razie od rogu budynku do paczkomatu jest 12 metrów. Urządzenie jest doświetlone z naszego domu. Nie wiemy na jakiej podstawie InPost podłączył się od nas a TBS na to pozwolił.

Niewiarygodne jest to, że jest jakiś kod uniwersalny i TBS go przekazuje. Ktoś wchodzi do bramy i podpina do naszej skrzynki. Nie wiemy, jak się rozliczają. A może to lokatorzy będą płacili za prąd, który doświetla nie tylko paczkomat ale całą stronę naszego domu. Dlaczego mamy teraz białe noce?!

Po drugiej strony ulicy jest sklep, dlaczego obok niego nie stoi paczkomat? Właśnie tam jest idealne miejsce, zarówno dla samochodu InPostu, jak i nadawców, i odbiorców paczek. Nie wyobrażam sobie pracownika, który z ulicy będzie musiał pokonywać sporą odległość do urządzenia. Teraz mamy trawnik, jeśli paczkomat zostanie, będzie rozdeptany. Tam jest po prostu za mało miejsca.

Inaczej było kilka dni temu na ul. Górniczej 50. Tam mieszkańcy dowiedzieli się o planowanej inwestycji i po prostu ją zablokowali.

Myśmy nie mieli tej szansy. Nie chodzi o to, by tych urządzeń nie było. Wybór lokalizacji, jeśli jest tak blisko okien, jest naszą sprawą. Dlatego sprzeciwiamy się lokalizacji, do skutku!

W tej sprawie radny Michał Kurczewski wysłał już zapytanie do Prezydenta Miasta. Prosi o informację o trybie ustawienia paczkomatu, także udostępnienia umowy pomiędzy TBS a InPost, bowiem mieszkańcy nie mają takiej możliwości.

PODZIEL SIĘ