Opozycja chce odwołać ministra sprawiedliwości. Premier: Mówicie o „hejcie”? To wy byliście ojcami założycielami przemysłu pogardy

fot. youtube.com

Sejm rozpoczął w środę wieczorem rozpatrywanie wniosku PO-KO o wyrażenie wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

 

Wniosek opozycji przedstawił poseł PO Borys Budka. Zaczął od wyliczeń „dokonań” rządów PO-PSL w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości.

Wystarczyło tego nie popsuć. Niestety, przez ostatnie 4 lata zamiast reformy wymiaru sprawiedliwości, mamy do czynienia z degradacją systemu

— powiedział Budka.

To z resortu sprawiedliwości wychodził najgorsze buble prawne, niekończące się nowelizacje. (…) To za tej kadencji upartyjniono TK i KRS

— atakował.

Polityk PO zaczął mówić o „zorganizowanej fabryce hejtu i nienawiści w resorcie sprawiedliwości pod okiem ministra”.

W sposób systemowy niszczono niezależnych sędziów

— oskarżał.

Do teraz nie usłyszeliśmy słowa przepraszam, za to, co działo się w ministerstwie, w którym kierował. Zamiast tego mamy do czynienie ze stekiem bzdur i propagandy

— dodał.

Pełną odpowiedzialność ponosi minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Gdyby miał honor, to podałby się do dymisji. To również przyzwolenie ze strony jego zwierzchników. Każdy kto stoi po jego stronie, jest odpowiedzialny (…), będzie symbolem zgody na hejt

— atakował dalej Budka.

Tutaj powinien siedzieć Jarosław Kaczyński i odpowiedzieć, dlaczego uposażył w tak niebezpieczne narzędzie Zbigniewa Ziobrę

— kontynuował.

Stworzyliście polityczną prokuraturę, której nie powstydziłby się nawet rząd PRL

— ciągnął Budka.

Chwalicie się walką z mafiami VAT-owskimi? Tak, bo daliśmy wam narzędzia

— dodał.

Stajecie po stronie zła; człowieka, który zniszczył wymiar sprawiedliwości.

— atakował bez końca Borys Budka z mównicy sejmowej.

Poseł PiS Kazimierz Smoliński przedstawił negatywną opinię sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka, ws. wniosku o wotum nieufności wobec ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry.

Szczyty hipokryzji. Pan tak naprawdę zagłuszał sumienie tej części sali. Z czego jesteście zapamiętani? Z afer!

— odpowiadał z mównicy sejmowej wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Zwracał się również do Grzegorza Schetyny i Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, która opuszczała salę sejmową. Ławy opozycji zawrzały, musiała reagować marszałek Sejmu.

Dlaczego tak atakujcie Zbigniewa Ziobro? Bo wytoczył walkę przestępcom, dlatego chcecie odwołać funkcję ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego

— mówił dalej wiceszef MS, wymieniając dokonania Zbigniewa Ziobrę.

Kłótnia między sędziami, nie było tam żadnego polityka. (…) Politycy to byli, ale na taśmach z restauracji „Sowa i Przyjaciele”

— ripostował opozycji, wywołując jej wściekłość.

W sensie politycznym sprawa jest zamknięta, w sensie prawnym rozstrzygnie to sąd

— podkreślił Wójcik.

Zbigniew Ziobro jest najlepszym ministrem sprawiedliwości po wojnie, nie licząc śp. Lecha Kaczyńskiego. I to was boli!

— zakończył wiceminister.

Głos następnie zabrała Kamila Gasiuk-Pihowicz z PO-KO, która oskarżała wiceministra Wójcika o „arogancję” i „hejt”.

Piebiak stracił stanowisko, pora teraz rozliczyć pana

— mówiła.

To głosowanie za albo przeciw SB-ckim metodom!

— oskarżała w histerycznych tonach.

Dymisja Ziobry i całego kierownictwa to najniższy wymiar kary, to początek. (…) Kolejnym etapem powinno być rzetelnie przeprowadzone śledztwo

— mówiła.

Ta afera to dowód na to, że każdy kto przeszkadza obecnej władzy, może stać się jej celem. Ta afera to wierzchołek góry lodowej. Kto będzie celem, jeśli wygra PiS?

— kończyła Gasiuk-Pihowicz, wyraźnie uprawiając kampanię z mównicy sejmowej.

W równie nerwowe tony uderzał lider PSL Władysław Kosiniak-Kamysz.

To wasza domena, dzielenie Polaków i szczucie. Prym w tym wiedzie telewizja rządowa, telewizja Kurskiego

— atakował.

Szef PSL wykorzystał debatę do promowania swoich postulatów programowych w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości…

Upolitycznić sądy, to była naczelna zasada. Nie jesteście w stanie [zreformować wymiaru sprawiedliwości], bo nie macie woli. (…) Mieliście być książętami sprawiedliwości, a jesteście rycerzami hejtu

— powiedział.

Dzisiaj nie odwołamy ministra sprawiedliwości, ale może to zrobić naród 13 października!

— mówił Kosiniak-Kamysz zachwalając swój komitet wyborczy PSL.

Przemawiał następnie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Podkreślił, że  do rangi symbolu urasta fakt, że gdy składano wniosek o jego odwołanie, prokuratorzy zabezpieczyli rekordową sumę od karteli narkotykowych.

Gdybyście mieli większość, to ten miliard by przeszedł koło nosa, byłoby jak wcześniej

— powiedział.

Czyich interesów chroniliście?

— pytał, przypominając, że rząd PO-PSL przez lata nie chciał uchwalić ustawy o konfiskacie rozszerzonej.

Odzyskaliśmy miliardy złotych, dlatego, że wytoczyliśmy wojnę mafiom VAT-owskim, wprowadziliśmy do kodeksu karnego precyzyjne przepisy. (…) Mieliście pełną świadomość, że polskie dzieci, rodziny są okradane. (…) Czy wiecie jaki interes robili ci bonzowie za waszych czasów i dostawali wyroki w zawieszeniu?! Co oni myśleli o polskim państwie

— mówił szef resortu sprawiedliwości.

Dobrą zmianę można liczyć też setkami tysięcy dzieci, która otrzymały swoje alimenty. (…). Nie podoba wam się ta skuteczność?! Prokuratura stała się rzecznikiem bezpieczeństwa Polaków

— kontynuował.

Byliście głusi na skargi i płacze tysięcy mieszkańców Warszawy, którzy byli wyrzucani z domów przez czyścicieli kamienic. (…) Zatrzymaliśmy tę grozę!

— przypomniał Ziobro.

Za batoniki wsadzano do więzienia, mafie VAT-owskie na wolności. (…) Do nas macie pretensje, że stworzyliśmy rejestr pedofilów

— mówił.

Wprowadziliśmy wiele zmian, które są przełomowe. Rozpoczęliśmy bitwę o naprawę wymiaru sprawiedliwości. Ta bitwa trwa i jest dla nas ciągłym wyzwaniem. Bo zamiast działać ponad podziałami, zrobić to z nami, rzucaliście nam kłody pod nogi razem z KE i Iustitią. (…) Stało się bardzo źle, znaleźli się również w MS sędziowie, którzy prowadzili działania o charakterze hejterskim. (…) Wyciągnąłem konsekwencje. (…) Zareagowaliśmy odwrotnie niż wy reagujecie w takich sytuacjach

— podkreślał minister Ziobro, przypominając Stanisława Gawłowskiego i Sławomira Neumanna.

Głos zabrał następnie premier Mateusz Morawiecki.

Zareagowaliśmy szybko. Tę sprawę można nazwać kłótnią w rodzinie, to byli sędziowie. Byli sędziowie, którzy chcieli zachować stary porządek i sędziowie, którzy chcieli naprawić rzeczywistość. Dlatego reakcja ws. byłego wiceministra Piebiaka była natychmiastowa. Wasz wniosek jest bezprzedmiotowy

— przemawiał szef rządu.

Dostrzegacie zachowania tylko w jednej części, a nie dostrzegacie karygodnych sformułowań po stronie sędziów, którym przyklaskujecie

— dodał.

Mówicie o „hejcie”. Dobrze jest przypomnieć to słowo w waszym kontekście. To wy byliście ojcami założycielami przemysłu pogardy, gdy niszczyliście Lecha Kaczyńskiego. Niesiołowski, Palikot. Uderzcie się we własną pierś!

— mówił.

Standardy? Dlaczego schowaliście pana Brejzę? (…) W Inowrocławiu, jak donoszą media, dochodziło do czegoś dalece gorszego, najprawdopodobniej do używania instytucji publicznych …

— przerwał premier, ponieważ marszałek Sejmu musiała zareagować na skandaliczne zachowanie posłów opozycji, przerywających przemówienie szefa rządu.

Pokażcie chociaż jeden przypadek wyroku upolitycznionego. A ja mogę podać przypadek dot. afery największej piramidy finansowej Amber Gold i sędziego Milewskiego

— punktował opozycję.

Premier Morawiecki podkreślił w przemówieniu podczas dyskusji, że „wymiar sprawiedliwości był kulą u nogi III RP”, a PiS go reformuje.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ