Poseł Świat: Dziś wreszcie stać nasze państwo na to, by te półtora miliona pracujących za najniższą pensję poczuło, że są mieszkańcami cywilizowanego kraju w sercu Europy

Zapowiedź rządu Prawa i Sprawiedliwości o wprowadzeniu zmian w płacy minimalnej została ogłoszona w Lublinie przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego.

Od nowego roku najmniej zarabiający otrzymają 2600 zł brutto a stawka godzinowa zostanie podwyższona do kwoty 17 zł. Prezes PIS zapowiedział, że na koniec roku płaca minimalna będzie wynosiła 3000 zł a za cztery lata do 4000 tys. zł. – W następnej kadencji wzrost płac będzie stymulowany stałym podnoszeniem płacy minimalnej. Nadto będzie prowadzona aktywna polityka gospodarcza, ograniczająca bezrobocie i tworząca w ten sposób rynek pracownika, co przy wzroście gospodarczym będzie prowadziło do podnoszenia płac w sektorze prywatnych przedsiębiorstw.

„Złotówka za złotówkę” to rozwiązanie dla osób pobierających zasiłki, co oznacza, że jeśli rodzina przekroczy próg o 10 zł, zasiłek o taką samą kwotę będzie pomniejszony.

Kolejna waloryzacja progów dochodowych odbędzie się w styczniu 2021 roku, bowiem zgodnie z art.18 ustawy o świadczeniach rodzinnych, weryfikacja odbywa się co 3 lata.

Dzisiaj płaca minimalna wynosi 2250 zł, a minimalna stawka godzinowa 14,70 zł. Zapytaliśmy posła Jacka Świata, czy podwyżka płacy to początek „budowy polskiej wersji państwa dobrobytu?”

Podniesienie płacy minimalnej to reakcja na powszechne w Polsce zjawisko, czyli biednych pracujących. 1,5 tys. na rękę. Od tego trzeba odjąć nawet kilkaset złotych na dojazdy do pracy. A trzeba jeszcze wliczyć wyższe koszty utrzymania, bo nie ma czasu na tanie zakupy na bazarku. Gdy jeszcze dojdzie potrzeba zostawienia dziecka w przedszkolu, to właściwie nie opłaca się wychodzić z domu. Lepiej zostać na zasiłku i pracy dorywczej. Dziś wreszcie stać nasze państwo na to, by te półtora miliona pracujących za najniższą pensję poczuło, że są mieszkańcami cywilizowanego kraju w sercu Europy.

PODZIEL SIĘ