Saryusz-Wolski: Von der Leyen, Timmermans i Vestager to jest triumwirat, „grupa trzymająca władzę” w KE

fot. youtube.com

Są teki bardzo ciężkie i inne, które są puste, a niektóre są pozorne jak na przykład teki wiceprzewodniczących dla przedstawicieli Europy Środkowo-Wschodniej, takie fałszywe, pozorowane gesty

— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl eurodeputowany Jacek Saryusz-Wolski (EKR).

wPolityce.pl: Jak Pan ocenia nowy skład Komisji Europejskiej?

Jacek Saryusz-Wolski: Ogólnie uważam, że jest to komisja słabsza w sensie składu niż komisja Junckera, poza tym jest bardzo nierówna i egzegetyczna. Są teki bardzo ciężkie i inne, które są puste, a niektóre są pozorne jak na przykład teki wiceprzewodniczących dla przedstawicieli Europy Środkowo-Wschodniej, takie fałszywe, pozorowane gesty. Są teki wagi ciężkiej i wagi piórkowej. W kilku przypadkach nakładają się w sposób oczywisty kompetencje, bo są trzy teki, które mają dziwne bardzo nazwy, co zresztą wyciągają dziennikarze tu, w Brukseli, pytając czy jest to zamierzone dezinformowanie obywateli, bo obywatele nie rozumieją, co to jest „wartość i przeźroczystość” – to jest pani Jurova, „ochrona europejskiego sposobu życia” – to jest Schinas, czy „demokracja i demografia”. Także sama tytulatura jest taka, jakby miała zamącać obraz, czyli zaszyfrowane są tytuły tych portfeli.

Wbrew temu, co twierdzi pani von der Leyen jest to komisja geopolityczna, ona nawiązuje tutaj nie wprost do tego, co mówił zaczynając konferencję Juncker, że jest to komisja polityczna, kładąca akcent na stosunki wewnętrzne i rolę w świecie, w zasadzie to się nie potwierdza. Nie ma zapowiadanego komisarza ds. Afryki, nie ma zapowiadanego komisarza ds. bezpieczeństwa i obrony. W dwóch przypadkach następuje złamanie niepisanej, ale żelaznej zasady dyskontynuacji, to znaczy zasady, że ten sam kraj, a już tym bardziej ta sama osoba nie kontynuuje tego samego portfela w jednej i następnej komisji. Naruszenie tej zasady jest w przypadku pani Vestager, wykonawczej wiceprzewodniczącej liberałów, która nadal, po raz drugi będzie miała competition czyli konkurencję – to jest ta pani, która zapisała się w naszej pamięci i polskiej i środkowoeuropejskiej tym, że ułaskawiła Gazprom. I będzie miał powtórnie Grek „migrację” – Schinas po panu Avramopoulosie. Jest rozparcelowany – pytanie, co to oznacza – „rządy prawa” – ten instrument, którym wojował z nami pan Timmermans, jest rozparcelowany, ukryty w dwóch portfelach pani Jurovej, która właśnie odpowiadać ma za „wartość i przeźroczystość” i u pana Reyndersa, który ma odpowiadać za sprawiedliwość . Dodatkowo obie osoby są z tego samego obozu politycznego, od liberałów i grupy Macrona, czyli tej grupy politycznej, która najostrzej atakowała Polskę i Węgry. To źle rokuje.

„Klimat” jest przepotężny, dossier jest w rękach pana Timmermansa, który jest dziwnie zideologizowany, wręcz fanatycznie zideologizowany, także będzie miał teraz nowy instrument, sądzę, wywierania presji na kraje Europy Środkowowschodniej w postaci CO2.

Z tego, co się teraz już dzieje po wtorku, to wygląda na to, że pani von der Leyen przyznaje się do poparcia trzech grup: ludowców, socjalistów, liberałów, a nie przyznaje się do tego, że bez poparcia ECR, czytaj PiS-u, sama by nie przeszła i konsultuje się tylko z liderami trzech grup i to już na dzień po ogłoszeniu składu Komisji.

Z czego może wynikać ten rozkład tek? Czy chodziło o to, żeby zwiększyć wpływ Niemiec na funkcjonowanie Unii Europejskiej?

Przede wszystkim to jest Komisja, w której ewidentnie kształtuje się triumwirat trzech rodzin politycznych ludowców, gdzie panuje dominanta niemiecka, liberałów (dominanta francuska) i socjalistów, których główną twarzą jest pan Timmermans. Czyli w dużo bardziej wyrazisty sposób w porównaniu z poprzednią Komisją jest to Komisja koalicyjna, którego się używa do opisu rządów. Mówi się o tym, że von der Leyen, Timmermans i Vestager to jest triumwirat. Krótko mówiąc, że „trójka” będzie rządziła, czy tam narzucała ton. Ta „grupa trzymająca władzę” to będą właśnie te trzy osoby plus trzeci wykonawczy wiceprzewodniczący Dąbrowski, co jest ukłonem w kierunku Europy Środkowowschodniej, ale bez znaczenia.

Problem polega na tym, że te zakresy kompetencji są niejasne, nakładające się na siebie, egzegetyczne w sensie bo pozorne, a w kilku rękach jest skoncentrowana ogromna władza, bo pani Vestager ma jednocześnie konkurencję, to jest najpotężniejszy, jeden z najpotężniejszych działów i do tego jeszcze odpowiada za szerszy obszar, jakim jest cyfryzacja czyli digital. I podobnie jest ogromna koncentracja władzy w rękach Timmermansa, bo klimat to w zasadzie jest szereg obszarów, nadzór nad ilomaś tam dyrekcjami generalnymi i komisarzami. Sama von der Leyen będzie słabszym przewodniczącym niż Juncker, sądzę.

Te kandydatury musi jeszcze zatwierdzić Parlament Europejski. Myśli Pan, że może być z tym problem?

Tak. Kilku komisarzy może mieć problemy z przejściem. Każdy komisarz przechodzi przez właściwą, a w zasadzie przez kilka komisji, musi dostać dwie trzecie poparcia ze strony grup politycznych. Zdarzało się w przeszłości, że komisarze byli nieaprobowani i wtedy przedstawiano alternatywne nazwiska.

Czy jest szansa na to, żeby rozbić ten „triumwirat”, czy raczej nie?

To jest fakt dokonany. Nie należy się spodziewać zmian.

Dziękuję za rozmowę

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ