Pawłowicz podsumowuje osiem lat w Sejmie. „Nie dokończymy reformy państwa bez reformy mediów”

Odpocznę, wyremontuję mieszkanie, nie będę nastawiała zegarka i będę się dalej przyglądała, tego na pewno nie odpuszczę — mówi prof. Krystyna Pawłowicz w wyjątkowym wywiadzie w telewizji wPolsce.pl, w którym podsumowuje swoje dwie kadencje w Sejmie. W rozmowie z red. Marcinem Fijołkiem nie zabrakło również pytań o wypowiedzi profesor, które często oceniane były jako kontrowersyjne.

Nie będzie mi żal. Obie te kadencje były bardzo intensywne

—przyznała Pawłowicz, pytana czy po ośmiu latach na Wiejskiej nie będzie żal odchodzić na polityczną emeryturę.

Pawłowicz wspomniała również lata, kiedy Prawo i Sprawiedliwość było w opozycji, a rządziła Platforma Obywatelska w koalicji z ludowcami.

Rzeczywiście nastrój był wtedy średni

—wspominała posłanka.

Na początku zdumiało mnie straszne chamstwo, które często to mi się przypisuje

—stwierdziła polityk, wspominając swoje początki w Sejmie.

W rozmowie pojawił się również wątek wypowiedzi prof. Pawłowicz, które często odbierane były jako obraźliwe. Jako przykład takiej wypowiedzi Fijołek wskazał słowa polityk skierowane do dziennikarza TVN. Co na swoje usprawiedliwienie ma posłanka PiS?

 

Od czego ja tam jestem? Mam dokładać do pieca. Przecież nie obrażam nikogo

—podkreśliła, odpowiadając na pytanie, czy nie miała kiedyś wrażenie, że w swoich wypowiedziach przesadziła.

Nikomu nie powiedziałam, aby się „walnął w łeb”, nikomu nie powiedziałam, że jest głupi

—dodała.

Odnosząc się stricte do materiału TVN, profesor powiedziała:

Nie widzi Pan, że ja tam się śmieję? Ten pan też jest zadowolony. Nakręcił scenę, za którą pewnie dostał premię. Wszystkie materiały robione przez TVN o mnie były przerysowane, pokazywały mnie jako maszkarę, robiono mi zdjęcia od dołu, manipulowane były moje wypowiedzi.

To było bardzo ładne, łaskawe, jeszcze dostał premię i powinien się podzielić

—dodała, odnosząc się do wymiany zdań z dziennikarzem TVN. Pawłowicz zaznaczyła ponadto, że prezes PiS, nigdy nie kazał jej się uciszyć.

Fijołek pytał również o ocenę działalności Rzecznika Praw Obywatelskich – Adama Bodnara. Kilka dni temu podczas komisji sejmowej doszło do burzliwej debaty nad raportem z działalności RPO. Pawłowicz podkreśliła, że nie ma nic dobrego do powiedzenia o Bodnarze.

CZYTAJ WIĘCEJ: Burzliwa debata nad raportem z działalności RPO. Pawłowicz: „Jest wyjątkowym szkodnikiem”. Gasiuk-Pihowicz odpowiada: „To kryminał”

Spełnił swoją rolę jako rzecznik lewaków, jako rzecznik pederastów i lesbijek. Przyprawił Polsce gębę państwa, w którym stosuje się tortury. To jest oszukańca i nieuczciwa kadencja. Nic dobrego o panu Bodnarze nie mogę powiedzieć

—oceniła.

W rozmowie pojawił się również ciekawy wątek krótkiej współpracy z posłem Piotrem Liroyem-Marcem przy leczniczej marihuanie.

Jeśli można pomóc, to jak najbardziej

—zaznaczyła Pawłowicz, dodając, że nie zna się dokładnie na leczniczej marihuanie, ale skoro można zrobić z niej lek, to nie widzi w tym nic złego.

Co profesor będzie robić na politycznej emeryturze?

Odpocznę, wyremontuję mieszkanie, nie będę nastawiała zegarka i będę się dalej przyglądała, tego na pewno nie odpuszczę

—zaznaczyła.

Na koniec rozmowy Pawłowicz wskazała na najważniejsze wyzwania stojące przed obozem Zjednoczonej Prawicy.

Nie dokończymy reformy państwa bez reformy mediów, musi się skończyć wewnętrzna niemiecka opozycja w Polsce, tego w żadnym państwie nie ma. Musimy również zmienić konstytucję, marzę o tym

—przyznała, dodając, że do najważniejszych wyzwań należy również zagwarantowanie pełnej ochrony życia i uregulowanie statusu samorządów.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ