14.4 C
Wrocław
Ma być komisarzem od praworządności. Ale jest skandal z donosem byłego agenta...

Ma być komisarzem od praworządności. Ale jest skandal z donosem byłego agenta wywiadu

Zrzut z ekranu/ twitter
Belgijski polityk Didier Reynders jest kandydatem na unijnego komisarza ds. praworządności. Okazuje się jednak, że – jak ujawniają belgijskie media – prokuratura prowadzi dochodzenie, w którym polityk jest podejrzewany o korupcję i pranie brudnych pieniędzy.

O skandalu piszą dzienniki „L’Echo” i „De Tijd”, które podają, że śledztwo dotyczy wydarzeń, gdy Reynders był ministrem spraw zagranicznych i ministrem obrony. Grono podejrzanych jest większe, a oskarżenie wniósł były agent wywiadu.

„Mężczyzna pracował od 1 marca 2007 r. do 1 marca 2018 r. dla służb wywiadowczych i bezpieczeństwa kraju, głównie w dziale ekonomicznym. Dzięki swoim informatorom i własnym dochodzeniom odkrył różne praktyki korupcyjne i pranie brudnych  pieniędzy. Agent twierdzi, że wiele przetargów publicznych zostało sfałszowanych: np. ten dot. budowy ambasady belgijskiej w Kinszasie. Według niego, łapówki mieli wręczać handlarze bronią i jeden z kandydatów na prezydenta Konga. Jak zaznacza gazeta, agent przy każdym zarzucie podaje nazwiska oraz nazwy firm”

– pisze korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon.

Według informatora prokuratury – np. sprzedawano niezbyt cenne dzieła sztuki, których cena była zawyżana, a dzięki temu prano pieniądze pochodzące z nielegalnych źródeł. Wątpliwości budzi również wartość nieruchomości należących do polityka.

Kolejne oskarżenia formułowane przez agenta związane są z obrotem nieruchomościami. Doradca w gabinecie Reyndersa miał się stać właścicielem wielu nieruchomości, których zakupu nie da się uzasadnić biorąc pod uwagę jego oficjalne dochody.

„Dziennikarze „L’Echo” twierdzą, że mieli dostęp do 5 tajnych raportów byłego agenta, które zostały napisane w latach 2009-2011. Z dokumentów wynika, że zwracał już wtedy uwagę na korupcyjne praktyki i pranie brudnych pieniędzy. Dziennikarze zaznaczają, że raporty te nie mogą być „dowodami” i nigdy nie zostały przekazane wymiarowi sprawiedliwości”

– dodaje Szymańska-Borginon.

Teraz prokuratura prowadzi wstępne postępowanie i weryfikuje materiał dostarczony przez agenta.

„Rzecznik prasowy Reyndersa skomentował te doniesienia podkreślając, że pochodzą „bez wątpienia od tego samego człowieka, który nieustannie próbuje szkodzić”” – pisze dziennikarka RMF FM.

Źródło: niezalezna.pl, RMF FM

PODZIEL SIĘ