W Roku Moniuszki, mało dzieje się we Wrocławiu

Kończy się ustanowiony przez Sejm RP Rok Moniuszki a we Wrocławiu o tak ważnej postaci niewiele się mówi. – Pierwszą szkołą pojmowania muzyki były dla mnie Śpiewy historyczne Niemcewicza, wykonywane przez moją Matkę, oraz – jestem natchniony duchem polskich pieśni ludowych i z nich mimo woli przelewam natchnienie do wszystkich moich dzieł, opowiadał dziennikarzom Stanisław Moniuszko. Dzisiaj we Wrocławiu tylko jedna osoba chce i potrafi mówić o Moniuszce ale nie ma możliwości.

Opera w sezonie artystycznym przygotowała tylko trzy wydarzenia. W marcu odbyła się premiera „Widm”. Spektakl grano dwa razy. Podobnie w maju, widzowie zobaczyli jeden raz film niemy „Halka” z muzyką na żywo i koncert. I też jeden raz, odbyło się wspólne śpiewanie pieśni Stanisława Moniuszki z publicznością pn. Śpiewnik domowy”. W grudniu melomani dwukrotnie spotkają się na „Halce”. I to wszystko co dyrektorzy wrocławskich instytucji kultury mogli zrobić dla wybitnego polskiego kompozytora, pierwszego dyrygenta Opery Polskiej w Teatrze Wielkim w Warszawie, autora przepięknych mszy, jak „Ojcze nasz” utwór rozpisany na 4-głosowy chór mieszany z towarzyszeniem orkiestry lub organów czy „Litanie ostrobramskie”.

W Roku Moniuszki w naszych księgarniach muzycznych powinny być nabywane dzieła zebrane Stanisława Moniuszki a przynajmniej jego najbardziej wartościowe nagrania.

Honor miasta ratuje Marek Dyżewski, który w ramach współpracy z OKIS-em, w Klubie Muzyki i Literatury przygotował fantastyczne wykłady o Stanisławie Moniuszce. Niestety spotkania są zawieszone, a trzeba wiedzieć, iż wszystkie wystąpienia Marka Dyżewskiego w Klubie gromadziły tłumy słuchaczy. Wykłady połączone fragmentami utworów prezentowanych postaci, niezależnie czy mowa była o muzyce sakralnej, operowej czy klasycznej spotykała się z ogromnym zainteresowaniem nie tylko stałych bywalców Klubu.

Wydaje się, że Wrocław nie chce korzystać z okazji, iż mieszka tutaj tak wielki erudyta i znawca muzyki. Zastanawia nas, dlaczego urzędnicy nie chcą spożytkować takiego potencjału?! Podobnie myśli Wojciech Rohatyn Popkiewicz, wrocławski bard, reżyser tv i twórca Grupy 44, który uważa, że niewykorzystanie wiedzy i talentu Marka Dyżewskiego to ogromny grzech zaniedbania przez magistrat ale także przez wrocławskie media.

On powinien mieć swoją autorską audycję w radio i telewizji. To jest najlepszy w Polsce komentator muzyki klasycznej. Bogusław Kaczyński i Marek Dyżewski to ten sam poziom wiedzy i kultury.

Polacy w okresie niepodległości tworzyli swoje wielkie dzieła a Marek, jak mało kto potrafi opowiedzieć muzykę słowami. To jest nasza perła.

PODZIEL SIĘ