Wojciech Rohatyn Popkiewicz wspomina Przystanek Niepodległość i to co tworzy tożsamość narodową

Wojciech Rohatyn Popkiewicz, wrocławski bard, był jednym z wielu uczestników ale też artystów uświetniających wydarzenie patriotyczno-kulturalne „Przystanek Niepodległość”.

Pomysłodawcą i organizatorem jest Krystyna Śliwińska – Przystanek to ludzie nieobojętni na losy ojczyzny i to oni wsiadają na Przystanku Niepodległość, bo dla nich wszystko co najważniejsze, tam znajdą, mówiła inicjatorka wydarzenia.

Trzy dni intelektualnej uczty minęło. Ciekawe dyskusje, koncerty i wystawy wryły się w pamięć i zapewne długo jeszcze będą przedmiotem rozmów i komentarzy zwłaszcza tych osób, które w połowie września specjalnie przyjechały do Polanicy Zdroju.

W pierwszym dniu V Przystanku Niepodległość publiczność zgromadzona w Parku Zdrojowym była świadkiem niezwykłego koncertu zespołu Lombard, który swój występ rozpoczął Hymnem Polski. Dzieci z Podhala porwały serca publiczności wystawieniem spektaklu o żołnierzach wyklętych. W swój występ wplotły pieśni Pawła Piekarczyka i Leszka Czajkowskiego, dwóch niszowych bardów. Było to wzruszające przedstawienie i dające nadzieję, teraz w swoim życiu i otoczeniu poniosą ważny przekaz. Znakomite spotkanie z Andrzejem Rozpłochowskim przyniosło wspomnienia o pierwszej Solidarności. Opowiadał o Annie Walentynowicz i jak SB stopniowo wchodziła w struktury i przejmowała władzę i umysły czołowych postaci.

Nazwę „Przystanek Niepodległość” podsunął Wojciech Rohatyn Popkiewicz. Jest nie tylko muzykiem ale też doskonałym gawędziarzem, znawcą historii Polski, szczególnie okresu międzywojennego i Marszałka Józefa Piłsudskiego. Tytuł był oczywisty, tłumaczy Artysta. Józef Piłsudski bodajże już 1906 roku powiedział, że nie jest mu po drodze z socjalistami i komunistami – wysiadłem z czerwonego tramwaju na przystanku niepodległość.

Powiedział pan, że dla nas i dzisiaj, niepodległość nadal jest postulatem numer jeden”. Dlaczego?

Tematem głównym każdego Przystanku jest niepodległość Polski, która była zagrożona nie raz, nawet utraciliśmy ją i ona nadal jest niepewna. Wszyscy, którzy tam przyjeżdżają mają świadomość, co się z Polską dzieje. Krystyna Śliwińska zainicjowała niedawno to wydarzenie i od początku szła pod prąd. Pierwsze dwa Przystanki zrobiła w Lewinie, kolejne dwa w Dusznikach a piąty w Polanicy. Oby się jeszcze udało go tam powtórzyć, był najlepszy. Organizacyjnie sprawny i atrakcyjny.

Byli ciekawi ludzie i bardzo dobre, zróżnicowane występy artystyczne. Panele dyskusyjne z udziałem polityków, dziennikarzy i artystów przyciągają publiczność przebywającą w uzdrowisku zatem oprócz zarejestrowanych gości, pojawiali się tam okazjonalni spacerowicze i kuracjusze.

Na wszystkie wydarzenia jest wstęp wolny. To duży atut Przystanku Niepodległość, bowiem poruszane tematy są ważkie, dotyczą różnych dziedzin.

Każde spotkanie z wybitnymi panelistami to uczta intelektualna. W tym roku mówiliśmy m.in. o wyklętej kulturze. Widzimy na co dzień jak dobre maniery ustąpiły miejsca chamstwu a wulgarne i nieobyczajne zachowanie się w miejscach publicznych jest akceptowane. A propos kultury wyklętej, tak się złożyło, że Wojciech Korkuć świetny plakacista, wykładowca akademicki i uznany na świecie wybitny grafik został przez jedną z gazet uznany jako artysta antyniemiecki.

Wojciech Korkuć zaangażował się od początku w tworzenie na wysokim poziomie oprawy graficznej Przystanku. Logo, koszulki i plakaty z wizerunkiem Marszałka Piłsudskiego są jego dziełem. A wystawy plenerowe przyjmowane z uznaniem.

Jego plakaty są trafione, proste a przez to bardzo komunikatywne. Poczyniłem pewną uwagę na Przystanku, że wszystkie dokonania Korkucia to nic, wobec tego, co na temat plakatu „Achtung Russa!” (z twarzą Putina) mówiono przez ponad godzinę w centralnym programie telewizji moskiewskiej. Nie wiem czy Polacy wiedzą, że w sprawie plakatu oprócz czerwonej gazety zaprotestował jeszcze ambasador rosyjski. Widać Korkuć trafił nim w dziesiątkę i to jest dopiero nagroda. Na Przystanku, ten plakat i inne, mogło obejrzeć może dwa tysiące osób a dzięki ambasadorowi i stolicznej TV parę milionów.

Publiczność zobaczyła niezwykłe widowisko „Słuchaj Basiu”, w wykonaniu Grupy 44 i w pańskiej reżyserii. Zobaczyliśmy nowe twarze.

Na scenie pojawiło się dziewięciu artystów na stałe współpracujących, jak Urszula Milewska, Inna Kamarian, Jarosław Strzała i Sławomir Krysa. Po raz pierwszy wystąpili m.in., Paweł Cebulski, znany już z festiwalu Polonia Cantans i Marika Klarman, oklaskiwana w Teatrze Polskim w Księdze Schulza i Opowieści Filadelfijskiej. Paweł zaśpiewał tytułowy utwór, publiczność gorąco nas przyjęła. Śpiewaliśmy moje utwory, a tematem była Polska i to co tworzy naszą tożsamość narodową.

 

PODZIEL SIĘ