Kukiz wbija szpilę Schetynie: Zadeklaruję, że nigdy nie pójdę z PiS, jeśli on zadeklaruje, że po porażce zrezygnuje z kierowania PO

kukiz_113_1.jpg

Paweł Kukiz oświadczył w poniedziałek, że jeśli Grzegorz Schetyna zadeklaruje, że w przypadku słabego wyniku KO w wyborach zrezygnuje z funkcji szefa PO, on zadeklaruje, że nigdy nie pójdzie z PiS. Tak odpowiedział na niedzielny apel Schetyny skierowany do pozostałych ugrupowań opozycji.

Szef PO na konwencji wyborczej Koalicji Obywatelskiej wezwał liderów pozostałych ugrupowań opozycyjnych o deklarację, że po wyborach nie będą współpracować z PiS i jej szefem Jarosławem Kaczyńskim. Jak mówił, od liderów PSL, Kukiz‘15, SLD, Lewicy Razem, Wiosny, a także do Konfederacji oczekuje „jasnego zapewnienia: po wyborach żadnych paktów z Kaczyńskim”.

 

Pytany o ten apel szefa PO na poniedziałkowej konferencji w Opolu Kukiz uzależnił oczekiwaną przez Schetynę deklarację od dwóch warunków.

Pierwszy to publiczna deklaracja, że jeśli Koalicji Obywatelska uzyska taki wynik, z którym, by przejąć władzę będzie potrzebna jej współpraca PSL-Koalicji Polskiej, szef PO doprowadzi do zmiany prawa wyborczego i wyprowadzenia Jednomandatowych Okręgów Wyborczych. Drugi, że w sytuacji gdyby wynik wyborczy Koalicji Obywatelskiej sprawił, iż nie liczyłaby się ona „w grze”, Schetyna zrezygnuje z funkcji przewodniczącego PO.

Powtórzę: jeżeli pan zadeklaruje, że pan się zrzeknie funkcji przewodniczącego Platformy w sytuacji, kiedy osiągnie pan marny wynik, tak marny, że żaden PSL panu nie pomoże i Kukiz i wszyscy razem wzięci, to ja wtedy panu zadeklaruję to, czego pan oczekuje

— powiedział Kukiz.

Lider ruchu Kukiz‘15 zaapelował do swoich zwolenników o oddanie głosu na listę Koalicji Polskiej, składającej się z kandydatów PSL i Kukiz‘15. Jak wyjaśniał, zawarł porozumienie z PSL, ponieważ PiS nie był zainteresowany wprowadzeniem w życie jego propozycji zmian ustrojowych.

Zwracam się do wyborców z 2015 roku, którzy głosowali nie na muzyka rockowego, ale na postulaty, które muzyk rockowy niósł i nieść będzie aż do skutku. Są to: zmiany sposobu wybierania posłów, referenda, państwo obywatelskie należące do nas, a nie do partyjniaków. Zagłosujcie na listę numer jeden, bo może dojść do sytuacji, że to my będziemy języczkiem u wagi i nie dopuścimy do jedynowładztwa. Musicie koniecznie pójść do wyborów, by uchronić kraj od monowładzy. Dyktatura, albo demokracja

— apelował Kukiz.

Zwrócił też uwagę na olbrzymie dysproporcje w liczbie banerów kandydatów poszczególnych partii. Jego zdaniem, w wielu przypadkach kandydaci wydali na swoje materiały propagandowe kwoty większe, niż czteroletnie pobory parlamentarzysty.

Zwróćcie uwagę, że w wielu przypadkach, szczególnie tych największych partii, koszt wywieszonych banerów przewyższa czteroletnie uposażenie poselskie. Zastanówcie się, skąd oni mają na to pieniądze? Ja wydałem ze swojej kieszeni ten limit, jaki mi przysługuje. Oni wydali makabrycznie wysokie pieniądze. Tym powinno zająć się CBA, ale się nie zajmie, bo podlega partiom, które te banery wywieszają

— powiedział Kukiz.

Towarzyszący Kukizowi poseł jego ugrupowania Paweł Grabowski odniósł się do niedzielnych prawyborów w Wieruszowie. Jak podkreślił, wynik 8 proc. dla PSL-Koalicji Polskiej jest zbieżny z regionalnym sondażem poparcia dla partii, co biorąc pod uwagę dotychczasowe wyniki, daje w regionie opolskim KP szansę na dwucyfrowy wynik i dwa mandaty poselskie.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ