List do marszałek Kidawy – Błońskiej i Grzegorza Schetyny

Szanowna Pani Marszałek,

Grzegorzu,

z nadzieją i szczerym uznaniem przyjąłem Państwa decyzję o przeniesieniu konwencji PO z soboty na niedzielę. Byłem pełen wiary, że służyć to ma oddaniu czci ś. p. Marszałkowi Seniorowi Sejmu RP Kornelowi Morawieckiemu, który po swojej niedawnej śmierci właśnie w sobotę miał swój pogrzeb. Uznanie wywołało to we mnie tym większe, że w tym samym czasie na podobny gest nie zdobył się prezydent Wrocławia, swój patronat honorowy dla imprezy środowisk LGBT stawiający wyżej od ceremonii pogrzebowej honorowego obywatela miasta, którego jest prezydentem.

Wierząc, że decyzja zmiany terminu konwencji Platformy Obywatelskiej jest motywowana dążeniem do uszanowania majestatu śmierci jednej z najbardziej zasłużonych postaci współczesnej Polski, tym bardziej wstrząśnięty jestem faktem, że jak się okazało – Państwa intencje były dokładnie odwrotne. Rozumiem, że trudno brać odpowiedzialność za słowa kogoś takiego, jak Lech Wałęsa. Jednak zapraszając osobę, jak nikt inny w naszym kraju uwielbiającą publiczne miotanie kalumniami z krańcowych rejestrów nikczemności, doskonale Państwo zdawali sobie przecież sprawę z łajdackich słów, jakie bez wątpienia z jego ust padną. Państwa uśmiechy i gromkie oklaski są dobitnym dowodem tego, że Lech Wałęsa spełnił pokładane przez Państwa – nadzieje. Aplauz, jakim nagrodziliście Państwo tę jakże wielkiego kalibru podłość świadczą o Państwa akceptacji dla plugawych oszczerstw, rzucanych w stronę dopiero co pochowanego człowieka. I to człowieka najpełniej zasługującego na miano polskiego bohatera narodowego.

Pani Marszałek, bezlikiem bannerów, ustawionych na terenie całego kraju, wzywa Pani do zażegnania sporów. Jak to pogodzić z Pani aplauzem dla nikczemnych obelg, rzucanych na dopiero co zmarłego, niezłomnego bojownika o polską wolność, któremu wszyscy tak wiele zawdzięczamy? Jak uwierzyć w Pani słowa i intencje, gdy dzień po uczestnictwie w ceremonii pogrzebowej szerokim uśmiechem i oklaskami nagradza Pani znieważanie tegoż człowieka, w którego ostatniej drodze dopiero co Pani uczestniczyła? Pani partia wyznaczyła Panią na premiera przyszłego rządu RP. Jako obywatel pytam: czy w państwie, którym przyszłoby Pani rządzić, wdrażałaby Pani takie właśnie standardy „etycznej spójności” i „ludzkiej przyzwoitości”, jakie zaprezentowała Pani w minioną sobotę i niedzielę?

Grzegorzu, powołujesz się na związki z Solidarnością Walczącą, wyrażasz ubolewanie z powodu śmierci jej założyciela a pierwszego dnia po jego pogrzebie stajesz na czele zgromadzenia, wielkim aplauzem nagradzającego najpodlejsze zarzuty pod adresem właśnie pochowanego lidera organizacji, przynależnością do której się szczycisz? Jako członek tej samej Solidarności Walczącej pytam, gdyż Twoja postawa jest dla mnie niepojęta: jak mogłeś nie tylko nie zareagować na tak skrajne plugawienie właśnie zmarłego bohaterskiego przewodniczącego naszej organizacji? Jak mogłeś akceptować, i to w sposób tak czynny, publiczne znieważanie ś.p. Kornela Morawieckiego?

Z poważaniem

Artur Adamski

W latach 80 – tych działacz Solidarności Walczącej, członek Rady Oddziału Solidarność Walcząca Dolny Śląsk, autor biografii Kornela Morawieckiego, kandydat PiS do Sejmu RP z okręgu nr 3

PODZIEL SIĘ