Ostaszewska w świecie zwierząt: Świnie mruczą swoim dzieciom jakby kołysanki. Krowy i kury żyją w zamknięciu

fot. youtube

Maja Ostaszewska, celebrytka i aktorka protestująca w obronie wszystkiego i wszystkich oraz przeciwko czemu się tylko da, znów zabłysnęła. W „Wysokich Obcasach Extra” oświadczyła, że… świnie są inteligentne i mruczą swoim dzieciom jakby kołysanki.

Aktorka żaliła się, że martwi ją to, jak niewielu artystów zabiera w Polsce głos, a już „zwłaszcza kiedy na naszych oczach jedni ludzie zaczynają otwarcie dyskryminować drugich przy przyzwoleniu rządzących i mocno upolitycznionej instytucji Kościoła”.

Nie wyobrażam sobie nie zabrać głosu. Bycie znanym aktorem czy muzykiem daje szansę dotarcia do ludzi. Choćby mój Instagram, który obserwuje ponad 300 tys. osób – przecież to miasto! Nie powiedzieć o czymś ważnym to straszne marnotrawstwo tego potencjału

— gorączkowała się aktorka.

Ostaszewska z wielkim dramatyzmem mówiła także o tym, że martwi się, w jakim świecie przyjdzie żyć jej dzieciom. Jak dodała, człowiek niezwykle dewastuje planetę.

Znęcamy się nad zwierzętami. Dzięki moim rodzicom nigdy nie jadłam mięsa. Zdecydowali o tym z powodów etycznych. Jestem im za to wdzięczna, mając dziś także świadomość, że najlepsze, co możemy zrobić indywidualnie, żeby przeciwdziałać katastrofie klimatycznej, to rezygnacja ze spożycia mięsa lub choć radykalne ograniczenie. Skutki uboczne chowu przemysłowego mają gigantyczny wpływ na kryzys klimatyczny. Pamiętam, jak byłam mała, pływaliśmy po Mazurach i wszędzie widać było stada krów. Te krowy chodziły sobie swobodnie po pastwiskach. Dziś krów nie widać, żyją w zamknięciu, podobnie jak kury, świnie. W strasznych warunkach, traktowane tak, jakby były przedmiotami, choć na przykład świnie, jak dowodzą badania, są inteligentniejsze niż psy, bardzo opiekuńcze, mruczą swoim dzieciom jakby kołysanki. Rosnąca nienawiść do drugiego człowieka, bezmyślna dewastacja przyrody i terror, jaki serwujemy zwierzętom, strasznie mnie martwią

— oświadczyła Ostaszewska.

Wspieram wolne media i wolne sądy, od lat jestem w gronie sojuszników LGBT, czuję się związana ze Strajkiem Kobiet i z Kongresem Kobiet, z Federacją na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Załamywanie się nic nie da. Potrzebni są radośni, fajni, aktywni ludzie. Staram się mieć z nimi kontakt, współpracować, wspierać ich

— stwierdziła aktorka.

Wydawać by się mogło, że jej wywodu o zabieraniu internetu przez Prawo i Sprawiedliwość nic nie pobije. Jednak Maja Ostaszewska nie spoczywa na laurach. Co jeszcze wymyśli?

wpolityce.pl/”Wysokie Obcasy Extra”

PODZIEL SIĘ