2.6 C
Wrocław
Jachira twierdzi, że Lechowi Kaczyńskiemu nie należy się pomnik. „Był przeciętnym prezydentem”

Jachira twierdzi, że Lechowi Kaczyńskiemu nie należy się pomnik. „Był przeciętnym prezydentem”

jachira.jpg
Klaudia Jachira, która do tej pory zasłynęła samymi skandalicznymi i żenującymi happeningami, tym razem chciała być poważna. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” próbowała zwrócić na siebie uwagę wypowiedziami na temat „przeciętnej prezydentury” Lecha Kaczyńskiego. Przy okazji obraziła Antoniego Macierewicza twierdząc, że… uciekł z miejsca katastrofy smoleńskiej.

Klaudia Jachira, która do tej pory z polityką miała niewiele wspólnego, została wybrana na posłankę z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Czego możemy się po niej spodziewać? Przykładów swojego zachowania dała nam już wiele. Chociażby podczas spotkań z wyborcami, kiedy naśmiewała się z ofiar katastrofy smoleńskiej.

Jachira najwyraźniej zrozumiała, że Sejm to już nie to samo, co plan serialu paradokumentalnego. Postanowiła więc w mediach pokazać się „na poważnie”. Wciąż jednak nie potrafi zrezygnować z szokujących i obraźliwych wypowiedzi.

Tym razem mówiła o śp. prezydencie Lechu Kaczyńskim.

Spójrzmy prawdzie w oczy: mieliśmy lepszych prezydentów. I nie rozumiem, po co stawiać pomniki przeciętnemu prezydentowi

– stwierdziła posłanka w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Dodała jednak, że usunięcie pomnika nie będzie jej priorytetem w nadchodzącej kadencji.

Jeśli mam wybór: zająć się w sejmie poprawą bezpieczeństwa pieszych albo domaganiem się usunięcia pomnika Lecha Kaczyńskiego, zdecydowanie wybieram żywych pieszych

– dodała Jachira.

Nie ma mojej zgody na kult smoleński, teorie spiskowe, oskarżanie Donalda Tuska o zabójstwo Lecha Kaczyńskiego czy utrzymywanie z naszych podatków absurdalnej komisji smoleńskiej. A mało kto pamięta, że Antoni Macierewicz uciekł z miejsca katastrofy. Przyjechała tam za to ówczesna minister zdrowia Ewa Kopacz, która identyfikowała ciała. Dlatego niewyobrażalna była dla mnie decyzja o ekshumacji ofiar bez zgody rodzin. To była profanacja, a politycy PiS-u powinni ponieść za to konsekwencje

– plotła dalej ulubienica Schetyny.

Zdradziła również, czym zamierza interesować się przez te cztery lata, które – choć trudno w to uwierzyć – spędzi w polskim parlamencie.

Idę do Sejmu, bo chcę patrzeć władzy na ręce. A oprócz tego bardzo ważne są dla mnie ochrona środowiska i walka ze smogiem. Warszawiacy wielokrotnie mówili mi, że chcą oddychać czystym powietrzem. Na pewno zajmę się przedsiębiorcami, ponieważ uważam, że państwo w ostatnim czasie utrudnia życie małym i średnim firmom. Korporacje dobrze sobie radzą, a drobni przedsiębiorcy przelewają duże daniny do kasy państwa. Kiedy z nimi rozmawiałam, widziałam przerażenie kolejnymi pomysłami rządu Mateusza Morawieckiego. Przecież wprowadzenie pensji minimalnej na poziomie 4 tys. zł brutto doprowadzi do bankructwa wielu firm. A w najgorszym wypadku do sytuacji, w której pracownik będzie zarabiał minimalną, a właściciel o wiele mniej

– deklaruje Klaudia Jachira.

Cóż, pozostaje tylko bacznie się przyglądać jej poczynaniom w Sejmie.

Źródło: dorzeczy.pl, warszawa.wyborcza.pl, niezalezna.pl,

PODZIEL SIĘ