Międlar: Dantejskie sceny jak z warszawskiego Marszu Niepodległości za rządów PO-PSL

Policja działała zgodnie z planem, mówili wczoraj uczestnicy Marszu. Wyraźnie siły mundurowe dążyły do prowokacji, jeszcze na Wyspie Słodowej.

Mamy nagrania. Użyli gazu i armatek wodnych. Wiemy, że kładka na Legnickiej była pusta. Skąd towarzysze Antify wiedzieli, że Marsz Wielkiej Polski Niepodległej zostanie spacyfikowany?

Prezydent miasta spełnił obietnicę. A za rok – już zapowiedział – mamy świętować razem z nim. Ale my nie chcemy Polski brukselskiej, moskiewskiej, waszyngtońskiej i na pewno nie chcemy pejsatej. Co prezydent Wrocławia zrobi nam 11 listopada 2020 roku?

Mówi, że szargamy polską flagę. My!!!

Nigdy nie łączyliśmy się z tęczową szmatą, nigdy z niebieską z 12 satelitami z plusem. To nie są symbole Polski.

Do zajść, na portalu wprawo.pl odniósł współorganizator Jacek Międlar.

Wrocławski marsz „Żeby Polska była Polska” upamiętniający 101. rocznicę odzyskania niepodległości został rozwiązany i spacyfikowany zaraz po tym, gdy wyruszył z Wyspy Słodowej. Pretekstem stało się odpalenie rac przez uczestników marszu. Przedstawicielka magistratu nie dała organizatorom szans na reakcję i ogłosiła, że zgromadzenie jest rozwiązane. Uczestnicy marszu zatrzymali się naprzeciw policjantów i zaczęli śpiewać hymn. Policja zablokowała ulicę, użyła gazu, polewała uczestników wodą z armatek, wyciągano ludzi z tłumu i rzucano na ziemię. Słychać było płacz dzieci, które uczestniczyły w patriotycznej manifestacji spacyfikowanej na żądanie wrocławskiego magistratu. Dantejskie sceny jak z warszawskiego Marszu Niepodległości za rządów PO-PSL.

 

PODZIEL SIĘ