Siemoniak pewny swego: „Jestem przekonany o zwycięstwie”

Siemoniak.jpg

Nie wycofam się absolutnie i jestem przekonany o zwycięstwie

— powiedział na antenie TVN24 wiceprzewodniczący PO Tomasz Siemoniak.

Walczę o zwycięstwo

— podkreślił parlamentarzysta.

Dlaczego w takim razie wycofał się 4 lata temu?

Bo wtedy była inna sytuacja

— odpowiedział Siemoniak.

Jak zaznaczył, PO była w „głębokim kryzysie”.

Nowoczesna miała prawie trzykrotnie większe notowania niż Platforma. Dla dobra Platformy wtedy taką decyzję podjąłem

— stwierdził

Z tych samych powodów dzisiaj kandyduję. Nie wycofam się absolutnie i jestem przekonany o zwycięstwie tym bardziej, że od trzech dni prowadzę intensywną kampanię

— zaznaczył polityk.

Konrad Piasecki jednak nie odpuszczał i ponownie zapytał o powody wycofania kandydatury 4 lata temu.

Uważałem, że jeszcze parę tygodni takiej kampanii, która była twarda i brutalna, i Platforma się po prostu rozleci

— powiedział poseł PO.

Dziś jest inna sytuacja. Platforma się rozleci, jeżeli przewodniczący nie będzie miał misji jedności i jednoczenia. Z tych powodów kandyduję

— zaznaczył.

Tomasz Siemoniak przyznał jednocześnie, że 4 lata temu popierał Ewę Kopacz

Różne osoby mnie za to atakowały. Teraz przypisuje mi się, że jestem człowiekiem Grzegorza Schetyny. Nie jestem. Idę swoją drogą, podejmuję decyzję. Ludzie je oceniają. Ja staram się to tłumaczyć

— powiedział.

Nie obyło się bez autopromocji.

Ja uważam, że jestem w najlepszym momencie życiowym do objęcia tej funkcji ze względu na swoje doświadczenie państwowe, kierowanie wielkimi strukturami, znajomość Platformy od pierwszego dnia

— mówił Siemoniak.

Na pytanie o to, czy nie nastąpił już czas, żeby zwinąć sztandar PO i utworzyć nową formację, odpowiedział:

Sześć milionów ludzi na nas głosowało w ostatnich wyborach. (…) To jest ogromne zobowiązanie. To nie jest moment na zwijanie sztandaru, ten sztandar trzeba rozwijać właśnie.

Pytanie, czy sam Tomasz Siemoniak wierzy w swoje zapewnienia. Trudno potwierdzić wiarygodność deklaracji polityka, który 4 lata temu sam pozbawił się szans na awans.

wpolityce.pl/tvn24.pl

PODZIEL SIĘ