Wniosek o odebranie akredytacji ekipie TVP? Dr Biskup studzi emocje: „To do niczego nie prowadzi”; „Trzeba deeskalować”

Wyciąga się wnioski nieadekwatne do sytuacji. Właściwie każde działanie – nawet nieintencjonalne – jest interpretowane jako planowane

— mówi portalowi wPolityce.pl dr Bartłomiej Biskup, wykładowca Instytutu Nauk Politycznych na Uniwersytecie Warszawskim o wczorajszym zderzeniu dyrektor gabinetu Marszałka Senatu z operatorem TVP.

 

Myślę, że jest to sprawa chwilowa, o której niedługo zapomnimy. Wszystkie strony tego zajścia są w emocjach

— wskazuje dr Biskup.

Wykładowca podkreśla, że często ekipy telewizyjne podążają za politykami dopytując o różne kwestie.

Rzeczywiście są takie sytuacje, wszyscy politycy tego doświadczają, że biega się za nimi z kamerami we wszystkie miejsca. Jeśli polityk nie chce odpowiedzieć na pytanie, to żąda się tej odpowiedzi, żeby zrobić „setkę”, ładny obrazek. To jest znana technika. Robi to zarówno TVP i TVN, wszyscy to robią z każdym politykiem

— mówi ekspert.

Zdarza się, że w tłumie dziennikarzy jeden wpada na drugiego albo polityk na kogoś wpada, potykają się o kable. To się zdarzało wielokrotnie w Sejmie. Są to wypadki wynikające z charakteru pracy, zarówno dziennikarzy, jak i polityków

— dodaje.

Dr Biskup tonuje emocje podkreślając, że całe zajście wygląda na przypadkowe.

Wszyscy ulegli nadmiernym emocjom. Oceniałbym to jako nieszczęśliwy wypadek. Obie strony powinny się dogadać. Tak po ludzku, jeśli kogoś niechcący uderzyłem albo jeśli komuś wszedłem pod nogi, to przepraszam i tyle. Nie wiem jak to było, bo na tej kamerze słabo to wszystko widać. Po prostu przypadek

— podkreśla.

Trochę mniej emocji, więcej racjonalności. Myślę, że nie wpłynie to szczególnie na wizerunek marszałka, ponieważ jest to już kolejny element tego konfliktu

— mówi wykładowca.

Wyciąga się wnioski nieadekwatne do sytuacji. Właściwie każde działanie – nawet nieintencjonalne – jest interpretowane jako planowane itd. Ten spór jest cały czas bardzo ostry i wszelkie działania, nawet niezwiązane z meritum, są postrzegane jako działania polityczne, działania w środku tego sporu

— dodaje.

Odnosząc się do wniosku o odebranie ekipie TVP akredytacji dr Bartłomiej Biskup mówi, że „do niczego to nie prowadzi.

Jest to emocjonalny wniosek. Marszałkowi pewnie zrobiło się żal szefowej jego gabinetu, więc zareagował najmocniej, jak mógł. Natomiast wydaje mi się, że to też do niczego nie prowadzi. Jeżeli uznajemy, że był to nieszczęśliwy wypadek, to raczej trzeba deeskalować. Trudno przypuszczać, że kamerzysta biegał po to, żeby kogoś uderzyć w głowę

— podkreśla wykładowca.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ