Spowodował kolizję i… zasnął za kierownicą

Policjanci z wrocławskiej drogówki otrzymali zgłoszenie o zdarzeniu, do którego doszło na drodze wojewódzkiej nr 362. Na miejscu zastali uczestników kolizji, z których jeden wydawał się bardzo „zmęczony”. Spał bowiem smacznie w swoim samochodzie. Powód tego „zmęczenia” wyjaśniło badanie policyjnym alkomatem, które wykazało w jego organizmie ponad 2.5 promila alkoholu. Nie był to jednak koniec historii, ponieważ okazało się, że 40-latek ma również aktywny sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, nieodpowiedzialnemu kierującemu grozi teraz kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Osoby wsiadające za kierownicę pod wpływem alkoholu bądź środków działających podobnie, stwarzają ogromne zagrożenie dla siebie i innych uczestników ruchu drogowego. Dlatego policjanci każdego dnia eliminują z ruchu kierowców, którzy decydują się na tak skrajnie nieodpowiedzialne zachowanie. Podobnie było i tym razem, kiedy to 40-latek zdecydował się na podróż autem, znajdując się w stanie nietrzeźwości.

Funkcjonariusze Wydziału Ruchu Drogowego z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu w samo południe otrzymali zgłoszenie o kolizji. Doszło do niej na drodze wojewódzkiej nr 362. Brały w niej udział dwa pojazdy. Policjanci natychmiast pojechali we wskazane miejsce, by udzielić pomocy uczestnikom zdarzenia.

Na miejscu zastali uczestników, z których jeden, jak się później okazało sprawca zdarzenia, był kompletnie pijany.

Mężczyzna po kolizji zasnął w swoim samochodzie i dopiero mundurowi wyrwali go z objęć Morfeusza. Chwilę później policyjny alkomat wskazał ponad 2.5 promila w organizmie „śpiocha”.

Sprawdzenia potwierdziły też, że 40-latek jechał pomimo orzeczonego przez sąd zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych, obowiązującego aż do 2021 roku.

Ze wstępnych ustaleń funkcjonariuszy wynika też, że mężczyzna poruszając się swoim bmw, nie ustąpił pierwszeństwa przejazdu prawidłowo jadącej kierującej audi, w wyniku czego doszło do kolizji. 33-latka została przewieziona do jednego z wrocławskich szpitali, gdzie poddano ją diagnostyce.

Uszkodzony samochód został odholowany na parking strzeżony, a kierowca trafił prosto do aresztu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, grozić mu może kara pozbawienia wolności nawet do lat 5. Teraz to sąd zdecyduje o jego dalszym losie.

sierż. szt. Przemysław Ratajczyk

Źródło: KMP we Wrocławiu

PODZIEL SIĘ