Janusz Wolniak: Chciał, żeby świat był lepszy

kornel_morawiecki_youtube.jpg

Podczas przedpremierowego pokazu filmu dokumentalnego „Marzyciel. Kornel Morawiecki”, Stanisław Królak z TVP Kultura zauważył do tej pory były filmy o „Solidarności Walczącej”, ale o twórcy tej organizacji to dopiero pierwszy film.

Blisko godzinny film przybliża nam najważniejsze zdarzenia z życiorysu Marszałka Seniora, ukazując jego losy na tle czasów PRL-u i III RP. Materiały archiwalne przeplatane są samymi wypowiedziami bohatera filmu, jego rodziny i przyjaciół.

Szef TVP Kultura podkreślił jeszcze jedną kwestię, że dzięki temu filmowi poznajemy innego Kornela Morawieckiego, niż znaliśmy go do tej pory. Myślę, że wszyscy, którzy doskonale znali Kornela nie będą specjalnie zaskoczeni zaprezentowanym materiałem, natomiast film na pewno przyczyni się do tego, by powszechna stała się świadomość, że żył z nami człowiek wybitny, mający nieocenione zasługi dla Niepodległości Polski.

O tym zresztą mówił jego syn, dzisiejszy Premier Mateusz Morawiecki podkreślając, że jego ojciec wchodził w ciemność i pokazywał światło.

-– Jestem przekonany, że ten film przybliży w dobry sposób postać mojego ojca, który jak powiedział prezes Jarosław Kaczyński, był jednym z ojców naszej niepodległości – mówił dobitnie Mateusz Morawiecki.

Odnosząc się do tytułu, zauważył jak doskonale oddaje on istotę drogi życiowej Kornela Morawickiego:

– Tytuł jest bardzo adekwatny, ojciec starał się realizować swoje marzenia, wychodząc poza rzeczywistość, która go otaczała. To w bardzo wielu sytuacjach dawało dużo do myślenia wielu ludziom. Tworzyło to nową perspektywę. „Solidarność Walcząca” była organizacją szlachetnego trudu, szlachetnego zrywu i zaangażowania. Ta szlachetność i bezinteresowność była charakterystyczna dla organizacji, którą ojciec stworzył. Dziś po latach, z dokumentów widać wyraźnie, że SW była jedną z głównych sił realnie działających w podziemiu i stawiającą sobie bardzo jasno cele, takie jak niepodległość Polski i inne zadania dla niepodległej już Rzeczypospolitej.

Premier odniósł się też czasów początków lat 90-tych, kiedy jego ojciec nie odniósł sukcesu politycznego.

– Ten film w odniesieniu do lat 80-tych w pełni oddaje to, co ojciec starał się wtedy budować. Później po 1989 roku ocena działań środowiska SW jest bardzo trudna, bo jest faktem że nie odnieśliśmy sukcesu politycznego, chociaż była zbudowana partia Wolności. Ona startowała w wyborach, a ojciec startował na prezydenta, tylko nie odnieśliśmy żadnego sukcesu politycznego. Ojciec działał z Janem Olszewskim. Bardzo starał się zgłębiać tę naszą rzeczywistość. Jest jego wielką zasługą dostrzeganie rozmaitych patologii, nie będąc jednocześnie włączonym w nurt działań politycznych w latach III RP. Był tym głosem, który uświadamiał te błędy i patologie, które się wówczas najrozmaitsze pojawiały. W tym znaczeniu godne jest oddanie jego konsekwencji, uporu, charakteru i niezłomności – przypominał Mateusz Morawiecki.

W filmie wypowiadają się osoby, które współpracowały z Kornelem. Andrzej Kołodziej potwierdzał też to, co mówił jego syn o istocie spełnionego marzycielstwa.

– Widział Polskę w znacznie szerszym wymiarze niż my to widzieliśmy. Był marzycielem, ale te jego marzenia się spełniały – konstatował Kołodziej.

Reżyser filmu Marcin Bradke rozmawiał z Kornelem i jego przyjaciółmi nie tylko o polityce, ale przybliża nam też jego życie rodzinne. Jego żona, córki i syn przypomnieli o życiu rodzinnym, o prezentach, jakie otrzymywali, w szczególności cennych dla nich wówczas książkach, o jego pasjach ogrodniczych czy pszczelarskich. Padło też bardzo ważne stwierdzenie, że często pytał ludzi mu bliskich, co na jaki temat myślą.

To była wspaniała cecha Kornela, umiał innych słuchać – podkreślała jego córka Maria.

Jego biograf Artur Adamski przybliżał dokonania konspiracyjne Kornela od drukowania w 1979 roku Biuletynu Dolnośląskiego, później w czasach „Solidarności” pisma „Z dnia na dzień”, aż do współczesnego dwutygodnika „Gazety Obywatelskiej”. Niezwykła była historia transparentu „Wiara. Niepodległość”, który za sprawą Kornela i jego przyjaciół pojawił się podczas wizyty papieża Jana Pawła II.

– Bez Kornela nie byłoby „Posłania do Narodów Europy Wschodniej” – przypomniał Adamski.

W filmie poznajemy kulisy ukrywania się Kornela, jego aresztowania i przymusowej deportacji.

O dokonaniach Kornela mówił też obecny redaktor naczelny „Gazety Obywatelskiej” przez lata ściśle współpracujący z Morawieckim Albert Łyjak.

– Kornel odwoływał się do sentencji św. Augustyna „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”. I on cały czas walczył, nigdy się nie poddawał. Po 1989 roku na własne życzenie nie uczestniczył w obradach okrągłego stołu. To był wspaniały gest moralny, ale zły politycznie, bo nie wszedł wtedy do sejmu, gdzie mógłby z trybuny parlamentarnej w sposób słyszalny mówić. Kornel chciał, żeby świat był lepszy, żeby każdy pozostawił po sobie lepszy świat –podsumował Albert Łyjak.

W finale filmu wypowiada się siostra Kornela, żałując że najważniejsze odznaczenie Order Orła Białego Kornel otrzymał dopiero przed samą śmiercią, a kończy go słynny kadr z przemówienia Marszałka Seniora w sejmie ze słowami „Niosę Ciebie Polsko jak żagiew, jak płomienie, gdzie Cię doniosę, nie wiem”.

Wartość filmu podnosi doskonały montaż Jerzego Szota. Wszystkie kadry filmu są przemyślane, przez co reżyser zbudował płynną narrację.

Wydaje się, że Bradke podjął się rzeczy niemożliwej, by w tak skondensowanej formie, ukazać życiorys człowieka, o którym można by pewnie nakręcić niejeden film sensacyjny.

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ