O apostołach na Wielkanoc wg Benedykta XVI

YT print scrn

Okres Triduum Paschalnego i Wielkanocy skłania do medytacji nad postaciami apostołów. Widzimy ich podczas Ostatniej Wieczerzy, w Ogrodzie Getsemani, pod Krzyżem; i wreszcie przy Zmartwychwstałym. Jezus pragnie, aby każdy z nas, przypomina Benedykt XVI, był Jego uczniem. Jaka jest nasza, w czasach zarazy, odpowiedź na to wezwanie?

Sylwetki Dwunastu – Piotra, Andrzeja, Jakuba Starszego, Jakuba Młodszego, Jana, Mateusza, Filipa, Tomasza, Bartłomieja, Szymona Kananejczyka, Judy Tadeusza, Judasza Iskarioty (i Macieja) nakreślone przez Benedykta XVI przybliża, wydany nakładem Wydawnictwa WAM (2020) tomik „Uczniowie Pana. Katechezy o apostołach”. Były one wygłaszane podczas Audiencji Generalnych w 2006 r. Apostołowie są fundamentem Kościoła. Intencją Benedykta XVI podążającego za wskazaniem Jana Pawła II, który zachęcał Kościół do kontemplowania oblicza Chrystusa (por. List apostolski Novo millennio ineunte,16 nn.) jest egzemplifikacja tezy, że „światło tego oblicza odbija się na obliczu Kościoła”. Swoje rozważania Benedykt XVI inkrustuje myślami św. Klemensa Rzymskiego, św. Cypriana, św. Ireneusza z Lyonu, św. Papiasza z Hierapolis, Euzebiusza z Cezarei, św. Augustyna, św. Tomasza z Akwinu, św. Benedykta i św. Jana Chryzostoma.

 

„Panie, cóż się stało, że nam się masz objawić, a nie światu?” (J 14,22) – pytał podczas Ostatniej Wieczerzy Juda Tadeusz. Jest to pytanie, zauważa Benedykt XVI, nadal aktualne, które i my również stawiamy: „Dlaczego Zmartwychwstały nie objawił się w całej chwale swoim przeciwnikom, aby pokazać, że to Bóg jest zwycięzcą?”. Czyż nie jest w nas też żywe, zastanawia się Benedykt XVI, jak u Piotra, pragnienie Boga – Triumfatora, który narzuca wszystkim swoją moc? Ingeruje w sprawy świata? Spełnia ludzkie prośby? Któż z nas, na przykład w czasach zarazy nie błaga Boga o jej ustanie? Czy nie wzdragamy się przed drogą Krzyża: pokory, cierpienia i śmierci wskazaną nam i naszym bliskim przez Jezusa? Czy jesteśmy pewni, że nie otrzymalibyśmy od Niego, podobnie jak Piotr, surowej nagany wyrażonej słowami: „Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie” (Mk 8,33)? Oczywiście mamy prawo, wskutek naszej znikomej zdolności pojmowania, przyznaje Benedykt XVI, prosić Jezusa o wyjaśnienia, a epizod z Tomaszem (zob. J 20,25-28) uświadamia nam, że każda wątpliwość może prowadzić do jasnej odpowiedzi.

 

Po Zmartwychwstaniu posłannictwo apostołów będących depozytariuszami Chrystusowej prawdy nabiera uniwersalnego charakteru – podkreśla Benedykt XVI. Sukcesja apostolska gwarantuje natomiast wierność tego przekazu. Co istotne misja apostołów nie jest odosobniona, lecz wpisana w tajemnicę komunii obejmującej cały Lud Boży. Dlatego, zdaniem Benedykta XVI, proponowana przez teologię liberalną indywidualistyczna interpretacja głoszenia Królestwa przez Chrystusa jest pozbawiona podstaw. Nie istnieje żadna sprzeczność między Chrystusem a Kościołem. Błędny jest slogan „Jezus tak, Kościół nie”. Taki wybrany indywidualistycznie Jezus jest wytworem fantazji – ostrzega Benedykt XVI. A naszym celem powinno być: spotkać Jezusa, tak jak Go spotkał Filip,  starając się zobaczyć w Nim samego Boga Ojca niebieskiego (por. J 14,9). „Gdyby zabrakło tego dążenia, widzielibyśmy zawsze tylko samych siebie, niczym odbicie w zwierciadle” – uzmysławia nam Benedykt XVI. Niestety we współczesnym świecie szerzy się pokusa tworzenia własnego chrześcijaństwa. Nawet w opozycji do Kościoła. Czy w czasach zarazy jeszcze bardziej jej nie ulegniemy? Czy grozi nam wtórny spirytualizm? Czy nie nastąpi także ekspansja radykalnego iluminizmu? Już droga dialogu podjęta przez Sobór Watykański II prowadziła niekiedy, sygnalizuje Benedykt XVI, do zapominania o obowiązku przemyślenia i ukazywania zasadniczych rysów tożsamości chrześcijańskiej. I cytuje nam jako przestrogę List Judy Tadeusza o „prorokach ze snów” (zob. Jud 8) generujących podziały w Kościele.

 

Spotkanie Zmartwychwstałego, które stało się udziałem apostołów, dzięki Duchowi Świętemu może być, eksplikuje Benedykt XVI, i przez nas w okresie wielkanocnym przeżywane nie tylko jako wydarzenie z przeszłości. Jest bowiem przekazywane i uobecniane w wierze, liturgii i wspólnocie Ludu Bożego. A zatem Zmartwychwstały jest nam zawsze współczesny. Czy świętowanie Paschy w czasach zarazy paradoksalnie sprawi, że nauczymy się wreszcie od apostoła Andrzeja, jak to ujmuje Benedykt XVI: ochoczo iść za Jezusem, mówić o Nim z entuzjazmem do wszystkich, ze świadomością, że tylko w Nim możemy znaleźć ostateczny sens naszego życia i naszej śmierci?

 

Agnieszka Kanclerska, Wrocław

 

PODZIEL SIĘ