Kacper Płażyński o kulisach interwencji posłów PiS w warszawskim Ratuszu

Gościem redaktora Marcina Bąka w programie „Wolne głosy” na antenie Telewizji Republika był dziś poseł Prawa i Sprawiedliwości Kacper Płażyński.

Prowadzący rozmawiał z politykiem o sprawach Warszawy (Płażyński, wraz z innymi posłami PiS: Przemysławem Czarnkiem i Pawłem Lisieckim oraz stołecznym radnym tej partii, Michałem Szpądrowskim zorganizowali dziś interwencję poselską w warszawskim Ratuszu), ale również Gdańska. Redaktor Bąk zapytał swojego rozmówcę o jego zaangażowanie w obronę terenów historycznego klubu Gedania.

– W obronę historycznych terenów przedwojennego klubu Gedania, polskiego klubu w Wolnym Mieście Gdańsku, jestem zaangażowany od lat. Nie tylko ja zresztą, ale rzesza mieszkańców, działaczy społecznych zjednoczonych wobec tej sprawy, ponad podziałami politycznymi- tłumaczył Kacper Płażyński.

– Ten teren, bo klub już w zasadzie nie istnieje, nieliczne zabytki, świadczą o fragmencie historii Polski w Wolnym Mieście Gdańsku, gdzie Polskę się zaszczuwało, gdzie Polacy byli gnębieni przez mieszkających tam niemieckich nazistów. A w 1939 r., kiedy weszli tam żołnierze Wehrmachtu, klubowicze Gedanii byli albo zamordowani, albo zesłani do obozów śmierci- podkreślił.

– Klub Gedania był w Wolnym Mieście Gdańsku taką kolebką polskości, ściśle, w tajnej konspiracji, współpracując z rządem RP, szkoląc się jeżeli chodzi o ew. walkę z najeźdźcą. To miejsce jest naprawdę wyjątkowe- wskazał polityk.

– Miasto się rozwija, a żeby zbudować coś nowoczesnego, na ogół trzeba coś zburzyć. Czy nie ma jakiejś drogi kompromisowej w kwestii tego terenu? – zapytał prowadzący.

– Rozumiem pewną pana prowokację w tym pytaniu. Jeżeli miejsca szczególne, wyjątkowe w historii naszego miasta, świadczące o jego polskości w czasie, kiedy większość stanowili tutaj Niemcy, którzy delikatnie mówiąc nie byli przyjaźnie nastawieni do Polaków, jeżeli jest ich dosłownie kilka, tych miejsc, które zachowały swój charakter, nie zostały zabudowane, to dlaczego mielibyśmy je poświęcić? – zastanawiał się Płażyński.

Marcin Bąk zapytał posła również o wspomnianą już wcześniej wizytę parlamentarzystów PiS u prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego, która – jak określił to dziennikarz – „nie doszła do skutku”.

– Przeciwnie, uważam, że wizyta doszła do skutku. Co prawda nie było prezydenta, który, jak się dowiedzieliśmy, jest dziś na urlopie, jednak nie stanęło to na przeszkodzie naszemu spotkaniu z innymi wysokimi rangą urzędnikami stołecznego Ratusza. Spotkaliśmy się z panią wiceprezydent, panem sekretarzem miasta i rozmawialiśmy o sprawach istotnych dla warszawskich przedsiębiorców- odpowiedział rozmówca Telewizji Republika.

– Zresztą nikt przecież nie wymaga od prezydenta, żeby przez cały dzień siedział w swoim gabinecie. Nie na tym polega jego rola. Tyle że w tym gabinecie nie było nikogo, nawet sekretarki, z którą moglibyśmy porozmawiać. Później rozmawialiśmy, jak już wspominałem, z panią wiceprezydent i sekretarzem miasta, którzy jednak niestety nie rozwiali naszych obaw- dodał.

– Mamy nadzieję, że po tej naszej wizycie, po przedstawieniu kłopotów, z jakimi borykają się przedsiębiorcy w Warszawie, nie mogąc osiągnąć także tych dofinansowań, które gwarantuje im polski rząd i które zobowiązani są przekazywać im miejscy urzędnicy- ocenił parlamentarzysta.

– Usłyszeliśmy pewne tłumaczenia, które są w mojej ocenie mało racjonalne, ale daj Boże, miejmy nadzieję, że przyniesie to też skutek- podkreślił Kacper Płażyński.

Prowadzący pytał swojego rozmówcę także o statystyki, z których wynika, że Warszawa to miasto, które rozpatrzyło dotychczas najmniej wniosków przedsiębiorców o wsparcie w ramach rządowej Tarczy Antykryzysowej.

– W liczbach bezwzględnych Gdańsk rozpatrzył znacznie więcej wniosków niż Warszawa, podobnie zresztą jak większość miast, także tych dużych, o mniejszych już nie wspominając. Warszawa ma też największy aparat urzędniczy spośród wszystkich samorządów w Polsce i uważam, że daje jej to dużo większe możliwości- ocenił polityk.

– Nawet, gdyby żadnych zmian nie było, to jak zrozumieć to, ze w Gdańsku w liczbach bezwzględnych jest rozpatrzone więcej wniosków – przy dużo mniejszej obsadzie urzędniczej niż w Warszawie?- pytał gość Telewizji Republika.

– Nie chodzi wcale o to, że pan Trzaskowski źle zarządza Warszawą, ale o to, że być może przez jego zaniechania czy brak współpracy odpowiedniej np. z urzędnikami, przedsiębiorcy nie otrzymują zagwarantowanej im pomocy- podkreślił Płażyński.

 

Źródło: Telewizja Republika

PODZIEL SIĘ