5. rocznica ogłoszenia „Laudato si’. W trosce o wspólny dom” papieża Franciszka

Franciszek2.jpg

24 maja 2020 r. mija pięć lat od ukazania się encykliki papieża Franciszka Laudato si’. W trosce o wspólny dom. W czasach zarazy, będącej być może konsekwencją naszego grzechu wobec stworzenia, warto na nowo przemyśleć jej przesłanie

W encyklice Laudato si’. W trosce o wspólny dom Franciszek ponawia apel św. Jana Pawła II o nawrócenie ekologiczne. Podaje warunek owego nawrócenia: rozpoznanie własnych błędów, grzechów, wad i zaniedbań. Czasy zarazy sprzyjają, a nawet wymuszają dokonanie przez chrześcijan takiego rachunku sumienia Mogą oni obrażać się na stawiane im oskarżenie o skwapliwe wykorzystywanie zawartej w Księdze Rodzaju (zob. Rdz 1, 28) zachęty do panowania nad ziemią – jest jednak prawdą, przyznaje Franciszek, że sami opacznie interpretowali ten fragment Pisma Świętego. Nieodpowiedzialna prezentacja antropologii chrześcijańskiej prowadzi, w ocenie papieża, do promocji fałszywego przekonania na temat relacji człowieka z naturą.   Uznawanie innych istot żywych za „przedmioty” podlegające arbitralnej dominacji człowieka jest błędne. „Z faktu bycia stworzonym na Boży obraz i nakazu czynienia sobie ziemi poddaną nie można – podkreśla Franciszek –  wywnioskować absolutnego panowania nad innymi stworzeniami” (Laudato si, 67). Despotyczna władza nad nimi nie jest godna chrześcijan. Równie naganna jest  „wygodna obojętność” wobec krzywd im wyrządzanych. Postawy te są niestety spotykane wśród wierzących. Co więcej, „niektórzy zaangażowani chrześcijanie i ludzie modlitwy – pisze papież – pod pretekstem realizmu i pragmatyzmu często drwią z troski o środowisko naturalne” (Laudato si, 217). Mylna interpretacja biblijnych słów sprzyja też mniemaniu, że owa troska jest domeną ludzi słabych. Ale w Biblii, akcentuje papież, nie ma żadnych podstaw do despotycznego antropocentryzmu charakteryzującego się brakiem zainteresowania innymi stworzeniami. Zaleca ona ich „doglądanie” (zob. Rdz 2, 15), co zdaniem papieża, oznacza „chronienie, strzeżenie, zachowanie, bronienie, czuwanie”.W swojej encyklice Franciszek wykłada, jak przekonania wiary motywują chrześcijan do troski o stworzenie.

 

Najlepszym sposobem, według Franciszka, aby skończyć z roszczeniami do bycia absolutnym władcą ziemi, jest przypomnienie człowiekowi postaci Ojca Stworzyciela i jedynego Pana świata. Marnowanie stworzenia, powtarza za Benedyktem XVI Franciszek, zaczyna się bowiem tam, gdzie człowiek nie uznaje nad sobą żadnej instancji (zob. Benedykt XVI, Przemówienie w Bressanone, 6.08.2008 r.). Jeśli zamiast pełnić rolę współpracownika Boga w trosce o stworzenie zajmuje on Jego miejsce to „prowokuje bunt natury” – przytacza słowa św. Jana Pawła II (Centesimus annus, 37) Franciszek. Czy słowa te w czasach zarazy nie brzmią proroczo?

 

Jesteśmy wezwani, przypomina Franciszek, do uznania, że również zwierzęta mają wartość samą w sobie. Były one bowiem przez Boga zamierzone, chciane i powołane do istnienia (zob. Rdz 1, 25). Papież krytykując wypaczony antropocentryzm cytuje Katechizm Kościoła Katolickiego o tym, że   każde stworzenie posiada swoją własną dobroć i doskonałość oraz odzwierciedla promień nieskończonej mądrości i dobroci Boga (zob. KKK, 339). Dlatego właśnie człowiek powinien je szanować. Ich wartość tkwi także w tym, iż przez samo swoje istnienie błogosławią Boga i oddają mu chwałę (zob. Ps 66 (65), 4; Ps 96 (95), 11-12; Ps 98 (97), 7; Ps 148, 10). Zwierzęta nie są więc całkowicie podporządkowane dobru człowieka. „My sami nie jesteśmy ostatecznym celem wszystkich innych stworzeń” (Laudato si, 83) –  konstatuje Franciszek. Czy widok dzikich zwierząt w czasach zarazy na opustoszałych ulicach nie był reminiscencją z Księgi Sofoniasza o ukaranym przez Pana wrzaskliwym egoistycznym mieście (zob. So 2, 15)?

 

Wszystkie byty wszechświata, uświadamia nam Franciszek, będąc stworzonymi przez tego samego Ojca, są objęte Bożym planem miłości i tworzą uniwersalną rodzinę – powszechną komunię. Dlatego, zdaniem papieża, „możemy ubolewać nad wymarciem jakiegoś gatunku jak nad swoistym okaleczeniem”(Adhort. Apost. Evangelii gaudium, 215). Komunia nie oznacza zrównywania istot żywych ani deifikacji stworzenia, lecz predestynowanie nas do poczucia braterstwa ze wszystkimi stworzeniami i troski o nie. Warunkiem jej okazania jest postawa autotranscendencji, przełamująca izolację i autoreferencyjność, aby wchodzić w relacje z Bogiem, innymi i wszystkimi stworzeniami. Taka postawa jest gwarantem, oznajmia Franciszek, rozwoju natury ludzkiej, jej dojrzewania i uświęcania się. Czy ubocznym efektem nakazu „społecznego dystansowania” w czasach zarazy nie będzie zahamowanie tego rozwoju?

 

Prawodawstwo biblijne zawiera przepisy zakazujące złego traktowania zwierząt (zob. Wj 20, 10; 23, 5; 23, 11-12; Pwt 5, 14; 22, 4; 25, 4). Okrucieństwo wobec nich przekłada się na sposób postępowania z ludźmi: „Serce jest jedno i ta sama mizeria, która prowadzi do znęcania się nad zwierzętami – pisze papież –  niechybnie przejawi się w relacji z innymi osobami” (Laudato si, 92; por. Rdz 49, 6; Prz 12, 10). I vice versa: kto jest głuchy na cierpienie człowieka ubogiego, ludzkiego embrionu czy osoby niepełnosprawnej nie usłyszy wołania samej przyrody. Zamiast obłudnie oburzać się medycznymi eksperymentami czy targiem żywych zwierząt w Wuhan przypatrzmy się w czasach zarazy naszemu europejskiemu okrucieństwu wobec całego stworzenia.

 

Nawrócenie ekologiczne wiąże się, orzeka Franciszek, z rozwijaniem wszystkich konsekwencji spotkania z Jezusem. On rozmawiając z uczniami, zachęcał do rozpoznania ojcowskiej relacji Boga ze wszystkimi stworzeniami (zob. Mt 6, 26). Franciszek pyta nas: „Kiedy czytamy w Ewangelii, jak Jezus mówi o ptakach, że « żaden z nich nie jest zapomniany w oczach Bożych » (Łk 12, 6), to czy będziemy zdolni do znęcania się nad nimi i wyrządzania im zła?” (Laudato si, 221). Jezus uczył także podziwiać piękno w stworzeniu i odczytywać w nim Boże orędzie, ponieważ „z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę” (Mdr 13, 5). Natura jest pełna słów, ale jak można je usłyszeć pośród ciągłego hałasu, niepokoju, roztargnienia i kultu powierzchowności – zastanawia się Franciszek. Ilu z nas dopiero w czasach zarazy usłyszało śpiew ptaków za oknem?

 

Los całego stworzenia, przypomina Franciszek, wpisuje się w misterium Chrystusa (zob. Kol 1, 16). Nowy Testament ukazuje Go jako powszechnie panującego nad całym stworzeniem: „Zechciał bowiem [Bóg], aby w Nim zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego –  i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża” (Kol 1, 19-20). Zmartwychwstały Chrystus żyje w głębi każdej istoty, otaczając ją miłością i przenikając światłem. Dlatego, tłumaczy papież, „Te same (…) ptaki, które podziwiał swymi ludzkimi oczami, są obecnie wypełnione Jego jaśniejącą obecnością” (Laudato si, 100). Cały wszechświat jest złączony z Synem Wcielonym, obecnym w Eucharystii. Z tego właśnie względu, eksplikuje papież, Eucharystia jest źródłem motywacji dla bycia opiekunami całego stworzenia. Oby ograniczony do niej dostęp w czasach zarazy nie sprawił, że motywacje te ulegną atrofii.

 

Nie można twierdzić, że nauki empiryczne kompletnie wyjaśniają istotę rzeczywistości i wszystkich stworzeń – ostrzega Franciszek. Oznaczałoby to bowiem bezpodstawne przekraczanie ich granic metodologicznych. Refleksja w ich zamkniętym obszarze implikuje zanikanie zdolności rozumu do dostrzegania sensu i celu rzeczy. To wiara zachęcając do zdumienia nad tajemnicą stworzenia  poszerza horyzonty rozumu i pobudza zmysł krytyczny. Czy jest więc racjonalne i rozsądne usuwanie tekstów religijnych z debaty publicznej w mrok jedynie dlatego, że powstały w kontekście wiary? – ponawia pytanie z Evangelii gaudium w Laudato si  Franciszek. Czy zatem czasy zarazy nie grożą medykalizacją całej naszej rzeczywistości i stworzenia? Czy taki świat chcemy zostawić tym, którzy przyjdą po nas?

 

Agnieszka Kanclerska, Wrocław

 

PODZIEL SIĘ