Na oczach policjantów uszkodził zaparkowane auto. Twierdził jednak, że nic nie się nie stało

Piotr Drabik, CC BY 2.0, Flickr

Swojego agresywnego zachowania nie potrafił wytłumaczyć 44-letni mężczyzna, który idąc ulicą obok komisariatu na wrocławskim Ołbinie, uszkodził zaparkowany samochód. To wszystko wydarzyło się na oczach dzielnicowych, którzy rozpoczynali właśnie swoją służbę. Po krótkim pościgu zatrzymali, jak się okazało, nietrzeźwego mężczyznę, dla którego dzień zakończył się pobytem w policyjnym areszcie. Grozić mu może kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Alkohol to bardzo zły doradca i to nie tylko dla osób, które planują po jego spożyciu zasiadać za kierownicą jakiegokolwiek pojazdu. Jak pokazuje przykład z wrocławskiego Ołbina, również nie wszyscy piesi powinni wychodzić na ulicę będąc pod wpływem wspomnianej przed chwilą substancji odurzającej. Zwłaszcza, jeśli planują przy okazji dokonać uszkodzenia czyjegoś mienia, jak pewien mieszkaniec Wrocławia.

Jego nietypowe zachowanie zauważyli dzielnicowi z jednostki przy ulicy Rydygiera, którzy właśnie rozpoczynali służbę i wsiadali do radiowozu. Mężczyzna idąc ulicą w pewnej chwili zatrzymał się przy dostawczym Peugeocie i zaczął uderzać w niego pięściami uszkadzając karoserię pojazdu. Widzący to wszystko funkcjonariusze ruszyli za mężczyzną, którego zatrzymali po krótkim pościgu.

44-letni wrocławianin próbował wmówić policjantom, że nie zrobił nic złego, tylko spokojnie spacerował. Jednak policjanci na własne oczy widzieli, jak mężczyzna dokonuje uszkodzenia nie swojego auta. W związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przestępstwa, mężczyzna został zatrzymany.

Dzielnicowi sprawdzili stan trzeźwości wrocławianina. Mężczyzna miał ponad 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu i mimo dość wczesnej pory, powiedział policjantom, że zmierzał do sklepu monopolowego po kolejną porcję alkoholu. Zamiast tam trafić, został doprowadzony do pomieszczenia dla osób zatrzymanych.

Mundurowi ustalili również właściciela uszkodzonego samochodu, który oszacował swoje straty na kilka tysięcy złotych.

Zatrzymanego 44-latka czeka teraz sprawa w sądzie. Za zniszczenie mienia obowiązujące przepisy przewidują karę maksymalnie 5 lat pozbawienia wolności.

st. sierż. Krzysztof Marcjan

PODZIEL SIĘ