Ziemkiewicz: Polskie elity mają charakter postkolonialny i dlatego stosują tzw. pedagogikę wstydu

ziemkiewicz23.jpg
– Elity mają u nas postkolonialny charakter i stosują tzw. pedagogikę wstydów, żeby Polaków w tym zastrachaniu, zawstydzeniu podtrzymać, żeby wiedzieli, że nie powinni się wychylać, powinni się zmienić i przede wszystkim jesteśmy szaleni pokorni, co mnie szalenie gniewa, wobec takiego wychowywania w nas przez ludzi z zachodu – ocenił w rozmowie z Marcinem Bąkiem w programie Telewizji Republika „Wolne głosy – popołudnie” Rafał Ziemkiewicz.

– Porozmawiamy o świeżutkiej, pachnącej jeszcze farbą drukarską książce „Cham niezbuntowany”. Ktokolwiek otarł się tylko o twórczość Ziemkiewicza, pomyśli sobie zapewne tak – aha to zapewne będzie jakaś kontynuacja „Polactwa”, które zrobiło kiedyś niezłą furorę. Pomyli się, czy się nie pomyli? – zapytał Marcin Bąk.

– Nie pomyli się. To rzeczywiście jest, może nie kontynuacja, ale książka w jakiś sposób będąca w związku z „Polactwem”. Dumny jestem z tego, że cały czas jest ono w sprzedaży, cały czas nabywców ono znajduje i cały czas słyszę głosy, że to wszystko jest nadal aktualne – powiedział Rafał Ziemkiewicz.

– Wydaję mi się jednak, że została tam powiedziana tylko część prawdy, bo to było jeszcze w innych czasach i innych świecie pisane. Trzeba znowu było napisać książkę o tym, co nazywamy mentalem polskim, bo nie lubię pojęcia charakter narodowy. Większość używa tego określenia. Ono jest bardzo nietrafne, bo sugeruje jakąś wrodzoność naszych zachowań, bo charakter jest czymś wrodzonym. Z genów to wynika, że człowiek ma takie usposobienie, natomiast charakter narodów, sposób myślenia, zachowanie, reakcje to jest efekt uwarunkowań socjalnych i historycznych, dlatego wole takie określenie mental – wytłumaczenie.

– I o tym właśnie, dlaczego Polacy zachowują się tak, a nie inaczej jest ta książka. Brzmi to trochę drętwo, ale proszę mi wierzyć, że ona jest pisana w taki sposób, że nie nudzę czytelnika – wyjaśnił publicysta.

– Jaki jest ten mental, bo patrząc na to, co się przez ostatnie 200 lat napisano o Polakach, to można powiedzieć, że są takie dwie skrajności, dwa bieguny. Raz my wszyscy z tego małego dworku modrzewiowego, jest rodzaj takiej wizji Polaków-szlachciców, sienkiewiczowski taki obraz Polski i z drugiej strony chłopomania. Patrzy się na taki trochę wyidealizowany obraz włościan. Czego jest więcej? Jakim my jesteśmy narodem, szlacheckim czy chłopskim? – dopytywał redaktor prowadzący.

– Użyję cytatu autorytetu, który tutaj w tym medium myślę, że wszyscy poważają. Nie ma takiego cytatu w książce. W takim wywiadzie Jarosław Kaczyński użył takiego określenia, że jesteśmy społeczeństwem chłopskim i zastrachanym i o tym właśnie jest moja książka. My jesteśmy tacy właśnie bardzo zastrachani, zawstydzeni w sobie. Zawstydzeni tą swoją chłopskością, bo oczywiście w 90 procentach wywodzimy się z chałupy po wszystkich dziejowych katastrofach, ale uważających, że powinniśmy wywodzić się z dworku i zachowujących się tak, jak podpatrzyli to chłopscy przodkowie u jasniepana – powiedział Ziemkiewicz.

–  W związku z tym dlatego jesteśmy bardzo podatni na taką tresurę i na to róznych poziomach. I na poziomie elity, która ma u nas postkolonialny charakter i stosują tzw. pedagogikę wstydów, żeby Polaków w tym zastrachaniu, zawstydzeniu podtrzymać, żeby wiedzieli, że nie powinni się wychylać, powinni się zmienić i przede wszystkim jesteśmy szaleni pokorni, co mnie szalenie gniewa, wobec takiego wychowywania w nas przez ludzi z zachodu. – dodał.

– Problemy, które miał zachód, nie są naszymi problemami i rozliczanie nas z tego, od tego się moja książka zaczyna, jest zwykłym nieporozumieniem, albo świadomym draństwem  – wyjaśnił publicysta.

Źródło: Telewizja Republika

PODZIEL SIĘ