Nietrzymanie moczu – wstydliwy problem. Sprawdź jak tego uniknąć

Nietrzymanie moczu w naszej kulturze i społeczeństwie jest traktowane niemal jak temat tabu. Problem ten dotyka znacznej liczby naszego społeczeństwa, w szczególności kobiet. Młodsze kobiety najczęściej borykają się z nim po porodzie, natomiast grupa dojrzałych kobiet ma z nim problemy z racji wieku. Niestety, większość z nich uważa, że tak już to jest i nic z tym nie robią, zmagając się z tym same i nawet nie przyjdzie im na myśl, żeby poszukać gdzieś pomocy.

Również media i reklamy telewizyjne sugerują, że kwestie nietrzymania moczu rozwiązywać powinno się jedynie poprzez używanie wkładek bądź pielucho majtek dla dorosłych. Jak podkreślił prof. Kotarski, wśród kobiet krąży wiele mitów na temat nietrzymania moczu np. że „dolegliwość ta jest normalnym elementem procesu starzenia się” czy „problemem nieodzownie związanym z byciem kobietą”. To oraz wstyd związany z chorobą sprawia, że kobiety adaptują się do sytuacji zamiast szukać pomocy specjalisty. A w wielu, jak nie większości przypadków, te problemy są do rozwiązania, jednak jeśli dolegliwości związane ze zdrowiem intymnym występują, to nie ma na co czekać, ponieważ prawdopodobnie problem sam nie minie. Tylko gdzie można szukać pomocy? Okazuje się, że po poradę można się udać do lekarza ginekologa bądź fizjoterapeuty uroginekologicznego. Fizjoterapeutów pracujących z tą sferą pacjentki przybywa, i niech tak będzie! Na przykład, we Francji to standard, że kobieta po porodzie ma zapewnioną terapię właśnie u takiego specjalisty.

Jak wyjaśnił dr Jan Karol Wolski, urolog z Centrum Onkologii w Warszawie, normalnie, ludzie mają kontrolę nad opróżnianiem pęcherza i robią to zgodnie ze swoją wolą. Inaczej sytuacja wygląda przy schorzeniach związanych z nietrzymaniem moczu, tutaj rządzi pęcherz! Pęcherz nadaktywny jest jedną z trzech najczęstszych postaci tzw. nietrzymania moczu, obok nietrzymania wysiłkowego i postaci mieszanej. U jego podłoża leżą zaburzenia w pracy nerwów kontrolujących pracę układu moczowego, w tym pęcherza. Prowadzi to do wystąpienia takich objawów jak parcie naglące (czyli niemożność kontrolowania skurczów pęcherza zgodnie z wolą, niezależnie od ilości spożytych płynów, pory dnia, aktywności), częste oddawanie moczu (od 10 wzwyż) oraz nietrzymanie moczu. Poszczególne objawy mogą być bardziej lub mniej nasilone, zależnie od pacjenta. Dr Wolski zwrócił uwagę, że podobne objawy mogą też towarzyszyć schorzeniom takim, jak kamica nerkowa, przerost i nowotwory prostaty, infekcja układu moczowego. „Dlatego, pacjenci, którzy je mają powinni koniecznie zgłaszać się do lekarza w celu zdiagnozowania problemu” – zaznaczył urolog.

Korzystanie z toalet publicznych zdarza się każdemu, jednak patrząc na ilość osób ich używających, i w związku z tym ryzyko przenoszenia chorób, nic dziwnego, że nie ma się ochoty siadania na desce. Wiele osób chcąc tego ominąć, załatwia swoje potrzeby w pozycji pół – stojącej, co niestety jest bardzo szkodliwy nawyk, odbijający się ma mięśniach dna miednicy. W ten sposób można doprowadzić do osłabienia tej partii mięśni.

Toalety, z których korzystamy, zwykle prowokują pozycję całego ciała, kiedy kolana są ustawione równo z biodrami, co może utrudniać wypróżnianie. Lepiej by było nieco zmodyfikować tę postawę, poprzez podłożenie pod stopy jakiegoś podnóżka czy małego stołeczka, tak aby kolana były wyżej niż biodra. Dzięki temu spowodujemy rozluźnienie ważnych mięśni dna miednicy, co może być pomocne nawet przy zaparciach.

Gdyby zadać niedyskretne pytanie paniom o tym jak wygląda u niej oddawanie moczu, ciekawe co by odpowiedziała? Konkretnie chodzi o czas, w jakim jest ta sprawa załatwiana, dosłownie. Jak szybko sikamy? Większość pań ma w zwyczaju śpieszyć się przy tej czynności i prą na pęcherz, by szybciutko wyjść z toalety. Przez ten pośpiech robimy sobie krzywdę! Bowiem, parcie na pęcherz jest ogromnym obciążeniem dla mięśni dna miednicy, lepiej spokojnie i bez pośpiechu załatwiać te sprawy.

Ogromnym i bardzo wstydliwym problemem jest nietrzymanie moczu, które niezwykle często występuje podczas kaszlu bądź kichania. A okazuje się, że w prosty sposób można zminimalizować, jeśli nie całkowicie wykluczyć ten problem. Należy napiąć mięśnie dna miednicy, zanim się kichnie lub kaszle. Poza tym idealnie, robić te czynności w postawie wyprostowanej ze skrętem tułowia w bok i uniesieniem łokcia, jak na zdjęciu poniżej.

 

źródło: problemyintymne.blogspot.com/ naukawpolsce.pap.pl/

PODZIEL SIĘ