23 C
Wrocław
Zofia Klepacka na manifestacji pod skłotem Antify: „Trzaskowski wciska ludziom farmazon”

Zofia Klepacka na manifestacji pod skłotem Antify: „Trzaskowski wciska ludziom farmazon”

– Modlę się do Boga, żeby przypadkiem Trzaskowski nie wygrał tych wyborów. (…) On „odwraca kota ogonem” mówiąc, że nie jest za adopcją dzieci przez homoseksualistów, a jeszcze niedawno mówił, że chciałby być pierwszym prezydentem miasta, który udzieliłby ślubu parze homoseksualnej. Jest gotów powiedzieć wszystko, żeby wygrać wybory, po prostu „wciska ludziom farmazon” – powiedziała w rozmowie z Niezalezna.pl Zofia Klepacka. Ze sportsmenką rozmawialiśmy przed rozpoczęciem manifestacji pod skłotem przy ul. Ks. Skorupki w Warszawie.

W reakcji na nasilające się w ostatnim czasie ataki na m.in. wolontariuszy akcji „Stop Pedofilii” oraz wobec bezczynności władz Warszawy, a także bagatelizowania problemu przez policję, Fundacja Pro-Prawo do Życia zorganizowała dziś manifestację pod jednym z dwóch śródmiejskich skłotow, przy ul. Wilczej 30. Miejsca te zamieszkują nielegalnie działacze Antify, anarchiści i aktywiści LGBT.

W manifestacji bierze udział m.in. wybitna polska sportsmenka, windsurferka Zofia Klepacka, z którą udało nam się porozmawiać tuż przed jej rozpoczęciem.


Skąd pomysł na ten protest? Przeciwko komu lub czemu chcesz dziś protestować?

– Od dłuższego czasu obserwuję to, co się dzieje wokół skłotów na ul. Wilczej i na Ks. Skorupki, ponieważ jestem stąd, tu się wychowałam. Cały czas mieszkają tu moi rodzice, więc często bywam na Śródmieściu. W tych skłotach mieszkają „nieproszeni goście”, którzy okupują m.in. dawny żłobek. Ostatnio bardzo zaniepokoiła mnie sytuacja, kiedy napadnięto na ul. Wilczej wolontariuszy Fundacji Pro-Prawo do Życia i zniszczono ich samochód. To, że mieszkańcy tych skłotów obrażają, czy zaczepiają ludzi, jest już na „porządku dziennym”, obserwuję to przez lata, ale to, co się stało dwa tygodnie temu, kiedy w „biały dzień” zaatakowano działaczy pro-life, przekracza już wszelkie granice. Zauważ, że równie dobrze, to mogłam być ja, czy ty. Być może wkrótce za noszenie w tym miejscu krzyżyka będzie można dostać za to przysłowiowe „bęcki”.

Ale władze miasta chyba nie widzą problemu i tolerują tych zadymiarzy w centrum Warszawy już od wielu lat. Co na to okoliczni mieszkańcy?

– Mieszkańcy niejednokrotnie na nich narzekają. Nawet na wielu forach społecznościowych pojawiały się skargi, ale generalnie ludzie się ich [mieszkańców skłotów-red.] boją, są zastraszeni. Weź pod uwagę, że ludzie z Antify są nieobliczalni, co można było zobaczyć w „biały dzień” przed dwoma tygodniami. Nikt nie chce dostać w zęby. Zwykli ludzie za dużo nie mogą, nie mają szansy przebicia. Jolanta Brzeska też walczyła o swoje mieszkanie i została spalona żywcem.  W tych skłotach nie mieszkają żadni bezdomni, czy ludzie którzy nie mają dachu nad głową. Zwykłych mieszkańców wyrzucano na bruk, a tych ludzi się toleruje.

Nie tylko toleruje. Okazuje się, że miasto Warszawa, które nie wypłaca odszkodowań ofiarom dzikiej reprywatyzacji, jest bardzo szczodre dla lewicującej młodzieży. Jak zapewne wiesz, sfinansowało im (kwotą ok. 3,6 mln zł) m.in. zajęcia z taktyki i gimnastyki miejskiej. O co tu twoim zdaniem chodzi?

– Widocznie oni są potrzebni miastu, żeby robić „ferment” np. w czasie Marszu Niepodległości. Te warsztaty o których wspomniałeś miały nauczyć ich działania w grupie, jak zwalczać faszystów. Ale ja nie widzę nigdzie w Polsce faszystów. Chodzę na Marsz Niepodległości z dziećmi, z rodziną, niosę polską flagę. Czy wtedy jestem faszystką? Może ktoś z zagranicy jest zainteresowany, żeby wpierać antifiarzy? W 2013 roku ci skłotersi podczas Marszu Niepodległości rzucali w nas koktajlami Mołotowa. To tylko pokazuje jak działa miasto Warszawa i jakie są tam kliki.

Mój tata pamięta jak na ul. Ks. Skorupki budowano żłobek, który teraz okupuje Antifa. Głównym hasłem Rafała Trzaskowskiego, kiedy kandydował na urząd prezydenta Warszawy, było zapewnienie każdemu dziecku w mieście miejsca w żłobku i w przedszkolu. Teraz władze Warszawy przeznaczają miliony na warsztaty z taktyki miejskiej, a nie na żłobek, w którym mieszkają skłotersi.

Rafał Trzaskowski pokazał po objęciu prezydentury w Warszawie swoje priorytety. Czy wyobrażasz sobie, że ten człowiek mógłby zarządzać całą Polską?

– (Śmiech). Oczywiście, że sobie nie wyobrażam i modlę się do Boga, żeby przypadkiem Trzaskowski nie wygrał tych wyborów. To jest człowiek zakłamany – obiecuje różne rzeczy, a potem ich nie robi. Poza tym on przynosi pecha, to jest pechowy prezydent, cały czas się coś złego dzieje w Warszawie. On kłamie i próbuje się podlizać wyborcom, m.in. wspominając śp. Lecha Kaczyńskiego, on „odwraca kota ogonem” mówiąc, że nie jest za adopcją dzieci przez homoseksualistów, a jeszcze niedawno mówił, że chciałby być pierwszym prezydentem miasta, który udzieliłby ślubu parze homoseksualnej. Jest gotów powiedzieć wszystko, żeby wygrać wybory, po prostu „wciska ludziom farmazon”.

Źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ