Schetyna dla GW: „I PiS będzie rządził jeszcze wiele lat”

schetyna4.png

24 lipca 2020 r. we wrocławskim dodatku Gazety Wyborczej ukazał się wywiad z b. przewodniczącym PO Grzegorzem Schetyną. Prognozuje on, że już niedługo w Polsce „Kaczyński cieszyć się będzie pozycją jak Orban na Węgrzech”

Grzegorz Schetyna indagowany przez redaktora Jacka Harłukowicza o przyczynę porażki PO w wyborach prezydenckich wymienia brak zaangażowania po jej stronie państwowej machiny z premierem, ministrami i mediami publicznymi. Winni są także pozostali opozycyjni kandydaci, gdyż widzieli w tych wyborach o tempora! o mores! „własną szansę”, a przed druga turą „gdzieś się  pochowali”. Cóż, grunt to samozadowolenie b. przewodniczącego.

Dla Schetyny zresztą szósta z rzędu przegrana wyborcza PO to „szklanka do połowy pełna”.  A poza tym, eksplikuje maluczkim b. przewodniczący, „nie chodziło o to, by prezydentem był polityk wywodzący się z Platformy, ale o to, by Polską rządził wreszcie prawdziwy prezydent”. Ktoś wątpi w te słowa? Według Schetyny wynik Trzaskowskiego jest „doskonały”. Przy okazji b. minister spraw zagranicznych obdarza prezydenta Warszawy nieco dwuznacznym komplementem: „I choć jest wiceprzewodniczącym Platformy, to udało mu się zgromadzić wokół siebie ludzi z wielu innych środowisk. Ludzi, którzy wiedzieli przecież, skąd pochodzi, ale nie przeszkadzało im to”…

Na konstatację Harłukowicza, że być może PO było za mało w mniejszych miejscowościach Schetyna wykłada swoją filozofię (!) odbudowy partii w czasie, gdy był jej przewodniczącym. Otóż, sprowadzała się ona do tego, „by być bliżej ludzi”. I już PO „ruszyła w teren”, ale żali się Schetyna, wszystko to przerwał … maraton wyborczy rozpoczęty wyborami samorządowymi w 2018 r.  A przecież, wyjaśnia Schetyna „w kampanii nie da się prowadzić takich pozytywistycznych akcji” (sic!). Mają one bowiem, ciągnie dalej b. przewodniczący, „swoją melodię”. I z cynizmem wyznaje: „tuż przed wyborami rozmawia się z ludźmi innym językiem”. Czyżby chodziło o słynne gwiazdki?

Na sugestię GW, że po 20 latach formuła PO jako partii liberalnej i elitarnej się wyczerpała Schetyna mówi, że nie widzi powodu, by  wyrzucać na śmietnik „wszystko to, dzięki czemu udało się z Polski uczynić fajny, nowoczesny kraj” (sic!). Doceńmy dowcip Schetyny. Poczucie humoru to, w czasie epidemii cenna umiejętność.

Po co być w polityce? Po to, żeby „odsunąć PiS od władzy” – odpowiada Schetyna. Tak, fiksacja na tle PiS-u trzyma się u b. przewodniczącego mocno. Walka z PiS, żeby pokonać PiS – powtarza Schetyna. I zdradza swój plan trzyletni: dalsza integracja całej demokratycznej opozycji pod przywództwem jedynej poważnej siły – PO. Domyślamy się, że inne partie opozycyjne, według Schetyny, są… niepoważne. Malkontentów pytających wiecznie o program b. przewodniczący uspokaja, że wie, co robić: „Być może musimy nieco skorygować kurs, poprawiać pewne sprawy, uzupełniać ofertę i szukać nowych pomysłów”. Mało komuś konkretów?

To nie koniec, jeszcze nie wszystko stracone, może być inaczej, nie jesteśmy skazani na Budapeszt w Warszawie – pociesza się Schetyna. B. przewodniczący nie traci nadziei. Wierzy w istnienie „nowej rzeczywistości politycznej”, która objawiła się w przegranej kampanii. Ostrzega, że tylko zawodowi politycy mają doświadczenie, „jak radzić sobie z wszechogarniającym PiS-em”. Czyżby Schetyna zamierzał wydać, pod takim właśnie tytułem, survivalowy poradnik dla sfrustrowanych działaczy i wyborców PO?

Agnieszka Kanclerska

PODZIEL SIĘ