Poseł Śmiszek krytycznie o podwyżkach: spowoduje spadek liczby pasażerów, może okazać się przeciw skuteczna i w rzeczywistości spowodować spadek z wpływów ze sprzedaży biletów

fot. MPK Wrocław

Protesty nie pomogły. Radni uchwalili wiele podwyżek na przyszły rok. Najwięcej sprzeciwu wzbudzają ceny biletów w komunikacji zbiorowej. Krytykują nawet politycy i organizacje sprzyjające włodarzowi Wrocławia.

 

Posiadacze aplikacji „Nasz Wrocław” nie mają powodu do niepokoju. Płacą podatki we Wrocławiu i to jest zachęta dla pozostałych aby szli w ich ślady. Być może to dobry pomysł, choć z treści uchwały nie wiadomo do kiedy mają obowiązywać „stare ceny”. Poza tym radni, jak wynika z wielu wypowiedzi nt. komunikacji indywidualnej i zbiorowej – w zdecydowanej większości jeżdżą swoimi autami, bo…szybciej i wygodniej a teraz jeszcze doszedł ekonomiczny argument. Spowodowali, że własnym autem będzie taniej. Jak to się ma do idei promowanej przez Miasto, zostaw auto, wsiądź do MPK?!

W ostatnim tygodniu o podwyżkach w MPK mówili politycy z prawa i lewa. Paweł Pomian z partii Zieloni – nie zgadzamy się na tak wysokie ceny biletów! Co ciekawe, skrajnie lewicowy Krzysztof Śmiszek również przyłączył się do chóru oponentów i jeszcze przed sesją rady Miasta apelował aby radni nie podnosili cen biletów.

Poseł Śmieszek uważa, że pomimo trudnej sytuacji, transport zbiorowy nie powinien stanowić źródła oszczędności dla budżetu.

Podwyżka, która w połączeniu z wciąż niedostateczną jakością przewozów, z pewnością spowoduje spadek liczby pasażerów, może okazać się przeciw skuteczna i w rzeczywistości spowodować spadek z wpływów ze sprzedaży biletów.

Jak należało się spodziewać wrocławscy radni nie posłuchali rad tymczasowego spadochroniarza z Warszawy i zagłosowali zgodnie ze swoimi racjami. Ich zdaniem, nowe ceny uratują miejską spółkę. To się uda tylko wtedy, gdy pasażerowie wrócą do miejskiego przewoźnika. Wrócą?

PODZIEL SIĘ