Dr Mieszkała: Mamy bardzo mocny popyt konsumpcyjny, który napędza gospodarkę

Choć tegoroczne dane gospodarcze ze względu na pandemię koronawirusa nie są dobre, to przyszły rok ma być już lepszy. Rząd zajął się propozycją założeń do projektu budżetu państwa na 2021 rok. W tym roku inflacja wyniesie 3,3 proc., zaś w przyszłym 1,8 proc. Wzrośnie PKB naszego kraju – zauważył minister finansów Tadeusz Kościński.

– Zakładamy, że w przyszłym roku PKB wzrośnie o 4,0 proc., po spadku o 4,6 proc. w br. W efekcie, w latach 2020-2021 średnia dynamika PKB może być w Polsce jedną z najwyższych w UE – mówił minister.

Pierwotnie tegoroczny budżet miał być bez deficytu. Jednak deficyt będzie – wskazał wiceminister finansów Piotr Patkowski. Po nowelizacji może to być ponad 100 miliardów złotych. Tylko połowa tej kwoty jest skutkiem działania pandemii.

– Bezpośrednie skutki w postaci spadku dochodów budżetowych i wzrostu wydatków szacujemy na około 50-60 mld zł, wszystkie te dodatkowe pieniądze, które wejdą w deficyt budżetu państwa będą przeznaczone na pobudzanie inwestycji – wyjaśnił wiceminister.

To m.in. inwestycje infrastrukturalne w budowę dróg i autostrad. Część środków na własne inwestycje otrzymają samorządy. Według rządu po tegorocznym spadku inwestycji o dziesięć i sześć dziesiątych procent, w przyszłym roku wzrosną one o cztery procent. O pół procent w 2021 roku spaść ma bezrobocie. Optymizm rządu nie przekonuje Michała Szczerby z Platformy Obywatelskiej.

– Wiarygodność tego rządu, tego premiera, tego ministra finansów, który już szuka roboty gdzieś w Europie, jest po prostu zerowa – stwierdził poseł opozycji.

Dobre prognozy to pokłosie działań polskiego rządu – zaznaczył poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.

– Pomogły tarcze antykryzysowe, pomogła tarcza finansowa PFR-u, wiemy, że jednak większość firm utrzymuje wysokie zatrudnienie – powiedział polityk.

Teraz KE zgodziła się na kolejną pomoc – polski program wsparcia dla firm dotkniętych pandemią o wartości 545 milionów złotych. Według rządu w przyszłym roku nie zagrożone są programy społeczne takie jak 500 plus i 13 emerytura. Te środki umacniają gospodarkę – mówił ekonomista Krystian Mieszkała.

– Mamy bardzo mocny popyt konsumpcyjny, który napędza gospodarkę. Podmioty gospodarcze mają komu sprzedawać swoje dobra i usługi – podkreślił specjalista.

Nie będzie też wyższych podatków – dodał ekonomista Mariusz Kękuś.

– Wzrośnie w krótkim terminie dług, natomiast w długim czasie ta gospodarka wróci do sytuacji sprzed COVID-19 – przekonywał ekonomista.

Rząd chce, aby w przyszłym roku wzrosło minimalne wynagrodzenie – do 2800 złotych.

– To wzrost minimalnego wynagrodzenia o 7,7 proc. w stosunku do płacy minimalnej obowiązującej w tym roku – 2600 zł – podało Centrum Informacyjne Rządu.

Stawka godzinowa wzrosnąć ma z 17 złotych do 18,3 złotych. Jak podkreślał senator PiS Jan Maria Jackowski, nie tylko Polska musi podejmować odważne decyzje.

– Wszystkie państwa stoją w tej chwili przed ogromnym wyzwaniem, jakim jest unormowanie sytuacji gospodarczej, a zatem i społecznych w swoich krajach – zwrócił uwagę polityk.

Już od przyszłego roku do Polski i państw członkowskich wspólnoty trafiać mogą pieniądze z unijnego funduszu odbudowy gospodarek dotkniętych skutkami pandemii.

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ