Krystyna Śliwińska: DZIECI WARSZAWY

Lat mieli dwadzieścia, osiemnaście, dziesięć
Życie jak pąk róży rozkwitało powoli
Dziewczyny piękne, śmigłe niczym sosny
Chłopcy piękni, dumni, silni jak ze stali…

Rówieśnicy Ojczyzny, co wstała z popiołów
Urodzeni , by z Nią i dla Niej wzrastać
Młodości ledwie dotknęli, musnęli
Gdy trzeba było wyjść na barykady miasta…

O tamtej godzinie, godzinie – potrzebie
Matkę bez słowa pocałował w rękę
Ojcu rzekł – pamiętam, Bóg, Honor, Ojczyzna
Więc teraz z kostuchą zabawi się w berka…

Tamten sierpień, polskie lato gorące
Rozpalone słońcem, ogniem, kulami
Biało – czerwoną miłością z orłem w koronie
Nadzieją, rozpaczą, bohaterstwem do granic…

Dziś na Waszych mogiłach, Dzieci Warszawskie
Znicze pamięci płoną, wiatr pieśń niesie w dal
O dziewczynach pięknych, śmigłych niczym sosny
O chłopcach pięknych, dumnych, silnych jak stal…

Krystyna Śliwińska
1 sierpnia 2020

PODZIEL SIĘ