Depresja – niebezpieczna i niezwykle powszechna choroba

Psychika człowieka jest niezwykle skomplikowana. Myśli i emocje, które kłębią się w głowie pod wpływem jakiegoś wydarzenia mogą być negatywne bądź pozytywne. Normalnym jest, że przyjemności i sukcesy wprowadzają w dobry nastrój, wydarzenia przykre i straty wywołują smutek, lęk i rozpacz. Problem zaczyna się wówczas, gdy przygnębienie, niezdolność odczuwania radości, czy utrata zainteresowań dopada człowieka na długi czas. Wtedy nie jest się w stanie uwolnić od czarnych myśli i żyć spokojnie. Długotrwałe obniżenie nastroju może prowadzić do poważnej choroby, którą jest depresja.

Depresja należy do chorób cywilizacyjnych XXI wieku, które głównie są wynikiem stylu życia, jaki prowadzimy. Problem ten nie jest odosobnionym przypadkiem. Według WHO zajmuje IV. miejsce w klasyfikacji problemów zdrowotnych na świecie. Dotyka około 10% społeczeństwa, występując niezależnie od wieku, płci, wykształcenia czy pozycji społecznej. Głównymi sprawcami depresji są częste sytuacje stresowe i ciągle rosnące napięcie nerwowe. Cały świat żyje w dużym tempie, pędząc nieustannie. Dodatkowo, niska aktywność fizyczna, palenie papierosów, spożywanie dużych ilości alkoholu oraz dieta bogata w tłuszcze wysoko przetworzone czy cukry, również przyczyniają się do powstawania depresji. Niestety, choroba ta dotyczy nie tylko osób dorosłych, ale również zapadają na nią coraz to młodsze dzieci, zdarzają się już nawet kilkulatki.

Sami pacjenci mówią o niej, że jest „cierpieniem duszy i ciała”, bowiem oprócz długotrwałego obniżenia nastroju, odnotowuje się także dolegliwości odczuwalne z innych narządów. Depresja, to tak naprawdę cała grupa objawów, z którymi borykają się osoby nią dotknięte. Tracą zainteresowanie otoczeniem, brak celów życiowych, to co było kiedyś bardzo istotne, teraz staje się bez znaczenia. Pojawiają się bezpodstawne lęki i urojenia. Sen staje się zaburzony, z kłopotami z zasypianiem bądź z obudzeniem się. Obniża się koncentracja, uwaga i pamięć.

Wszystko to oraz poczucie niskiej wartości i beznadziejności własnego położenia, oraz towarzyszące myśli, a nawet i dążenia samobójcze, są uznawane, za chorobę śmiertelną. Do tej pory zebrane dane mówią, że nawet 50% chorych próbuje targnąć się na swoje życie, z czego około 20% osób się udaje. Same liczby obrazują jak duża jest skala tego problemu, bowiem rocznie aż 820.000 zgonów na świecie jest spowodowanych samobójstwami, będącymi konsekwencją zaburzeń depresyjnych. Więc, nie można bagatelizować tej choroby, bo jak widać może mieć bardzo przykre konsekwencje.

Okazuje się, że pierwszą pomocą mogą okazać się osoby z najbliższego otoczenia. Psycholog, Ewa Woydyłło w swojej książce pt.:, „Bo jesteś człowiekiem. Żyć z depresją, ale nie w depresji, mówi wprost: „Najbliższe otoczenie odgrywa tu niesłychanie ważną rolę, kto wie czy nie najważniejszą niż późniejsza ewentualna interwencja profesjonalna”. Ale także uważa, że nie każde złe samopoczucie, czy smutek jest od razu objawem depresji, nie należy także przesadzać w tę drugą stronę i popadać w przesadne doszukiwanie się symptomów choroby. Mówi wręcz, że „depresja, która mija nazajutrz rano, albo, którą dość prędko leczy sam czas, to w gruncie rzeczy nie depresja, tylko coś w rodzaju wybojów na drodze życia duchowego i emocjonalnego.”

Nie mniej jednak, jeśli choroba ta została zdiagnozowana, z całą pewnością powinno się ją leczyć. Jedną z najpopularniejszych form leczenia jest psychoterapia, często połączona również przyjmowaniem leków. Sesje terapeutyczne pomagają przepracować trudne emocje, umożliwiają omówienie niewygodnych tematów i dzięki temu zrozumieć własny gniew i ból, jakie doprowadziły do tak skrajnego stanu.

Okazuje się również, że ćwiczenia fizyczne są w stanie zdziałać cuda w tym temacie i skutecznie zarówno przeciwdziałać depresji, jak i zwalczać jej skutki. Naukowcy z Instytutu Karolinska w Szwecji, scharakteryzowali mechanizm odpowiedzialny za ochronny efekt, jaki wywiera aktywność fizyczna na ryzyko wystąpienia przejawów depresji wywołanej stresem. Jorge Ruas wraz z Mia Lindskog, którzy są jednymi z badaczy, wyjaśniają: „Nasza wstępna hipoteza zakładała, że wytrenowane mięśnie będą produkować substancje korzystne dla zdrowia mózgu. Stwierdziliśmy, że jest wręcz odwrotnie – dobrze wytrenowane mięśnie produkują enzym, który oczyszcza ciało ze szkodliwych substancji. W kategoriach neurobiologicznych ciągle nie potrafimy dokładnie stwierdzić, czym jest depresja. Jednak nasze badanie dodaje kolejny element do układanki, gdyż znaleźliśmy wyjaśnienie dla biochemicznych zmian, jakie wprowadzają ćwiczenia fizyczne w celu ochrony mózgu przed zniszczeniem wywołanym stresem”

źródło: umb.edu.pl/ naukawpolsce.pap.pl/

PODZIEL SIĘ