11.7 C
Wrocław
Szok i niedowierzanie, bo „Margot”… idzie do męskiego aresztu. „To trauma”

Szok i niedowierzanie, bo „Margot”… idzie do męskiego aresztu. „To trauma”

Szok i niedowierzanie – tak w dwóch słowach można podsumować reakcję na aresztowanie Michała Sz. „Margot”. Aktywista, który sam siebie nazywa Małgorzatą, trafi do męskiego aresztu. „O tym, co wydarzy się w celi, nawet boję się myśleć” – mówi „Gazecie Wyborczej” wiceprezes fundacji Transfuzja.

Wczoraj po południu przed warszawską siedzibą Kampanii Przeciw Homofobii odbył się protest przeciwko decyzji sądu o dwumiesięcznym areszcie dla aktywisty LGBT Michała Sz., ps. „Margot”, podającego się za Małgorzatę Sz. Następnie protestujący przeszli na Krakowskie Przedmieście, gdzie doszło do starć z policją – zaatakowany został m.in radiowóz. Policja zatrzymała 48 osób.

Skoro Michał Sz. podaje się za Małgorzatę Sz. to padło pytanie: do jakiego aresztu trafił aktywista? Rzecznikowi policji zadała je „Gazeta Wyborcza”.

– Decydując o areszcie, patrzymy na dokumenty. Według nich mamy do czynienia z Michałem Sz., dlatego aresztowany będzie przebywał w męskim areszcie

– powiedział „Wyborczej” Sylwester Marczak, rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji.

Ta wiadomość zszokowała przedstawicieli organizacji wspierających środowiska LGBT.

– Jestem wstrząśnięta, nie wiem co powiedzieć. Dla psychiki człowieka po lub w trakcie tranzycji to najgorsze, co może się przydarzyć. To trauma, która zostaje z człowiekiem przez lata. O tym, co wydarzy się w celi, nawet boję się myśleć

– komentuje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Julia Kata, psycholog i wiceprezes fundacji Transfuzja.

Źródło: Gazeta Wyborcza, Niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ