Poseł Soin: wzrost gospodarczy zależy od patriotyzmu ekonomicznego

Potrzebne są różne działania, przede wszystkim systemowe. Skończono z masową wyprzedażą spółek Skarbu Państwa, jaka dominowała przez pierwsze ćwierćwiecze wolnej Polski – mówi poseł Agnieszka Soin z Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie ze Zbigniewem Bińkiem.

Współczesny patriotyzm gospodarczy przejawia się w poczuciu odpowiedzialności za własny kraj i jest przenoszony na codzienne zachowania i konkretne sytuacje. Szukając definicji patriotyzmu gospodarczego, natkniemy się na odwołania do codziennych wyborów konsumenckich. Czy świadomość ich wpływu na całą naszą wspólnotę jest podstawą tej idei?

To trudna kwestia w dobie globalizacji i swobodnego przepływu towarów. Z jednej strony mamy dostęp do produktów z całego świata, przede wszystkim tych, które nie są produkowane w Polsce. Z drugiej strony, towary codzienne, o krótkim terminie przydatności do spożycia, są najlepsze, bo wytwarzane na miejscu. Nic nie zastąpi pachnącego chleba, świeżego mleka czy cudownych, mięsistych śliwek. Warto wybierać artykuły produkowane przez maszyny w dużych, polskich zakładach pracy. Ten świadomy wybór jest na pewno dla dużej części Polaków bardzo ważny. Wielkie idee to nie tylko ważne i podniosłe słowa, ale codzienne wsparcie rozwoju Ojczyzny, a w tym przypadku rodzimych producentów. Po prostu nasz wzrost gospodarczy zależy od patriotyzmu ekonomicznego.

Patriotyzm gospodarczy może się przejawiać również w prowadzeniu odpowiedniej polityki gospodarczej. Czy decyzje podejmowane w skali państwowej lub samorządowej mają silny, bezpośredni wpływ na polską gospodarkę?

Właściwa polityka gospodarcza to najbardziej wrażliwa i skomplikowana materia w działalności rządu i Sejmu RP. To ciągłe analizowanie sytuacji gospodarczej na świecie i jej trendów. To również najbardziej newralgiczne decyzje wpływające na życie milionów Polaków. Pozytywne efekty programu realizowanego przez rząd PiS już są widoczne, a mam nadzieję, że w obecnej kadencji będą podejmowane równie dobre, trafione decyzje.

Jakie działania podejmuje rząd i parlamentarzyści Zjednoczonej Prawicy, żeby promować patriotyzm gospodarczy?

To przede wszystkim promocja polskiej marki. W zeszłym roku rozpoczęła się kampania „Polski Produkt” we współpracy z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa i PKN „Orlen”. Obecnie na stacjach benzynowych tej spółki prawie 90 proc. sprzedawanych produktów pochodzi z rodzimych firm, produkujących z miejscowych surowców. To także promocja polskich produktów żywnościowych na międzynarodowych targach na całym świecie, głównie azjatyckich, m.in. w Chinach, Wietnamie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz w Niemczech, tj. w kraju największego odbiorcy polskich produktów rolno-spożywczych. Warto też dodać, że dynamicznie rozwija się polski przemysł meblarski. Już teraz osiągnęliśmy czwarte miejsce na świecie pod względem wielkości eksportu. Podobnie wysokie miejsce mamy w budowie jachtów motorowych. Zadaniem rządu jest więc dalsze wspieranie branż odnoszących światowe sukcesy, jak i promocja tych, które się rozwijają i wykazują potencjał wzrostowy.

W dobie globalizacji zacierają się granice pomiędzy rynkami narodowymi. Następuje unifikacja i coraz więcej światowych przedsiębiorstw wprowadza swoje produkty lub inwestuje w Polsce. W takiej sytuacji trudno odróżnić, którzy producenci mogą być uważani za rodzimych. Co Pani sądzi na ten temat?

To prawda. Jednocześnie jednak coraz więcej rodzimych producentów oznacza swoje wyroby polską flagą bądź oznaczeniem, że to polski produkt. Najłatwiej to sprawdzić, czytając oznaczenie cyfrowe przy kodzie paskowym. Wszystko, co rozpoczyna się numerem 590, to dobre polskie produkty.

W dobie koronawirusa taka postawa patriotyzmu gospodarczego jest chyba ważna?

Tak. Dlatego Polski Fundusz Rozwoju prowadzi akcję wsparcia dla firm, a przede wszystkim dla ich pracowników, które znalazły się w tarapatach finansowych. Potrzebne są zdecydowane działania pomocowe w obliczu negatywnych skutków gospodarczych, które spowodował koronawirus. To dobrze, że jesteśmy przygotowani jako państwo. Sektor MSP musi przetrwać ten trudny czas. Stąd też np. wprowadzenie „bonu turystycznego”, jako próby zminimalizowania strat naszej branży turystycznej.

W jaki sposób państwo może realnie wpierać krajowe firmy? To nie jest przecież łatwe w dobie dużych wydatków budżetowych czy spowolnienia gospodarczego związanego z koronawirusem.

Potrzebne są różne działania, przede wszystkim systemowe. Skończono z masową wyprzedażą spółek Skarbu Państwa, jaka dominowała przez pierwsze ćwierćwiecze wolnej Polski. Rozpoczęto tworzenie narodowych koncernów, które – konsolidując mniejsze państwowe spółki – mogą się szybciej rozwijać i uczestniczyć w globalnej grze rynkowej. Nie tylko w Polsce i w Europie, ale i na całym świecie. To PKN „Orlen”, który rozwija się dynamicznie i staje się globalnym graczem. To także Polski Holding Hotelowy, i powstający aktualnie Narodowy Holding Spożywczy. Wokół tych narodowych firm, które już umocniły swoją pozycję na rynku Polski oraz Europy Centralnej, wyrosną kolejne, krajowe małe i średnie firmy, świadczące usługi i dostarczające produkty dużym graczom. To samonapędzający się mechanizm. Im więcej firm będzie w sektorze MSP, tym więcej podatków wpłynie do budżetu państwa.

autor: Zbigniew Bieniek

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ