Kościół wobec wolnościowych dążeń „Solidarności” na Dolnym Śląsku

pixabay

Wierność pielęgnowanej przez wieki dewizie „Deo et Patriae” wyznaczyła Kościołowi również obowiązek podjęcia pozareligijnych działań – występowania wobec rządzących w obronie praw i wolności społeczeństwa oraz godności każdego człowieka. Ustrój wprowadzony siłą oraz przez sfałszowanie referendum i parlamentarnych wyborów, zderzenie dwóch różnych koncepcji pojmowania rzeczywistości i sprzecznych ze sobą systemów wartości – skazywały powojenną Polskę na występowanie politycznych kryzysów oraz ostrych konfliktów między władzą a społeczeństwem.

Przejawem tego były masowe demonstracje i strajki podejmowane zarówno w związku z pogarszającymi się warunkami życia, jak i ograniczeniami wolności. Były one inicjowane przez środowisko studentów – w maju 1946 w Krakowie i w marcu 1968 r. w Warszawie, a także przez społeczność robotników – w czerwcu 1956 w Poznaniu, w grudniu 1970 na Wybrzeżu oraz w czerwcu 1976 r. w Radomiu i Ursusie. Podejmowane wówczas protesty, brutalnie i często krwawo tłumione, zyskiwały wsparcie coraz większej części społeczeństwa i stopniowo konsolidowały różnorodne grupy w sprzeciwie wobec władz. Szczególnie uwidoczniło się to w połowie lat 70., gdy w obronę represjonowanych robotników włączyły się aktywnie środowiska inteligenckie zaangażowane już w działalność opozycyjną. W okresie owych dramatycznych wydarzeń Kościół zawsze głosem swych pasterzy – biskupów i duchowieństwa – spieszył z pomocą społeczeństwu, upominając się o prawa należne ogółowi obywateli, występował w obronie represjonowanych i ich rodzin oraz piętnował barbarzyńskie postępowanie władz, wzywając jednocześnie do dialogu i porozumienia w celu zachowania wewnętrznego pokoju w kraju.

Nurt sprzeciwu wobec komunistycznych władz, reprezentowany przez środowiska opozycyjne, umocnił się i pogłębił duchowo po wyborze kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową. Zarówno naród, jak i Kościół zyskał w osobie Jana Pawła II orędownika  praw polskich w wolnym świecie. Jednocześnie obecność Polaka na papieskim tronie wzmogła siłę głosu Kościoła w kwestiach istotnych dla Ojczyzny i wymusiła na władzach konieczność liczenia się z opinią i oczekiwaniami w przeważającej mierze katolickiego społeczeństwa polskiego.

Podobne znaczenie miała pierwsza pielgrzymka Jana Pawła II do Polski w dniach od 2 do 10 VI 1979 r. Mimo mnożonych przez państwowe władze przeszkód i utrudnień zgromadziła w miejscach pobytu papieża miliony wiernych ze wszystkich regionów kraju, a także wielu przybyszów z ościennych państw. Próby fałszowania tego faktu ze skrupulatnością podejmowały reżimowe media – zwłaszcza telewizja, która relacjonując wizytę papieską, pomijała ujęcia wskazujące na masowy udział wiernych w spotkaniach z Ojcem św., koncentrując uwagę na obrazach osób starszych oraz duchowieństwa.

Głoszone wówczas przez Ojca św. z odwagą słowa kruszyły monopol informacyjny komunistycznej władzy i uprawianej przez nią propagandy. Godziły w realizowaną koncepcję marginalizacji misji Kościoła – ograniczania jej wyłącznie do sfery religijnej oraz zamknięcia wiary w granicach życia prywatnego. Domagały się jego obecności w życiu publicznym oraz możliwości podejmowania różnorodnych działań służących ogółowi społeczeństwa i każdemu człowiekowi. Podkreślały znaczenie więzi Polski z tradycją i kulturą Europy Zachodniej oraz związki narodu polskiego z Kościołem – co burzyło kreowany przez władze w kolejnych latach wizerunek kraju, gdzie skutecznie przeprowadzono rozdział Kościoła od państwa. Państwa, w którym uprzywilejowane miejsce wyznaczono jedynemu właściwemu i słusznemu światopoglądowi – opierającemu się na materializmie i ateizmie. Ten mit legł w gruzach, a doświadczenie papieskiej pielgrzymki do Polski uświadamiało społeczeństwu poczucie własnej godności oraz posiadanej siły. Konsekwencją tych przeżyć był wzrost przekonania o konieczności zmagań o fundamentalne dla każdego człowieka prawa do wolności w różnorodnych sferach życia i działania, w tym prawa do swobodnego wyznawania swej wiary.

Uwidoczniony po wyborze papieża Polaka i jego pielgrzymce do Ojczyzny rozdźwięk między władzą a społeczeństwem, pogłębiony nieudolną i cyniczną polityką prowadzącą do załamania gospodarki oraz zubożenia licznych rzesz pracowniczych, doprowadził do polityczno-społecznego wstrząsu w kraju. W lecie 1980 r. przez całą Polskę przetoczyła się na niespotykaną dotychczas skalę fala strajków. Ich kulminacja nastąpiła w sierpniu na Wybrzeżu.

Protestom obok symboli narodowych towarzyszyły oznaki i symbole religijne: krzyże, kopie obrazu Matki Bożej Częstochowskiej oraz fotografie papieża Jana Pawła II.
Przytwierdzano je do bram i ogrodzeń zakładów pracy. Masowe wystąpienia społeczeństwa przeciw polityce władz zyskały moralne wsparcie episkopatu Polski, który przyczyniając się do próśb uczestników protestów, wyraził zgodę na obecności i posługę kapłanów wśród strajkujących.

Podobnie rzecz się miała we Wrocławiu, gdzie już w drugim dniu strajku, 27 sierpnia, utworzony we wrocławskiej VII Zajezdni MPK przy ul. Grabiszyńskiej Międzyzakładowy Komitet Strajkowy nawiązał kontakt z Kurią Arcybiskupią we Wrocławiu. W dniu następnym na spotkanie z abp. Henrykiem Gulbinowiczem udali się przedstawiciele protestujących, którzy poinformowawszy o oczekiwaniach świata pracy wobec władz państwowych i bieżącej sytuacji strajkowej na Dolnym Śląsku, zyskali zapewnienie o duchowym wsparciu oraz przyzwolenie na obecność kapłanów w zakładach pracy.
29 sierpnia na terenie VII zajezdni znany w mieście duszpasterz akademicki ks. Stanisław Orzechowski celebrował Mszę św.

Poza strajkującą załogą MPK oraz delegacjami pracowniczymi wchodzącymi w skład MKS uczestniczyło w niej kilka tysięcy mieszkańców Wrocławia. Podczas Mszy św. zapoznano zgromadzonych z treścią komunikatu Biura Prasowego Episkopatu Polski, w związku z ocenzurowaniem przez media treści homilii prymasa Wyszyńskiego, wygłoszonej na Jasnej Górze 26 sierpnia, nawiązującej do bieżących wydarzeń w kraju oraz odczytano list Episkopatu Polski skierowany do ogółu społeczeństwa. Zwieńczeniem uroczystej liturgii było odśpiewanie pieśni Boże, coś Polskę oraz Hymnu Narodowego. W następnych dniach wsparł strajkujących również ks. Mirosław Drzewiecki. Dostrzegłszy wyjątkowość charakteru i odmienność ówczesnych strajków od inspirowanych myślą lewicową protestów w innych krajach, zwykł podkreślać jako polski fenomen – jedność świata pracy z Kościołem: przedziwne przekształcenie warsztatów pracy w ołtarz i konfesjonał. Potwierdziły to Msze św. sprawowane w niedzielę 31 sierpnia w wielu protestujących zakładach pracy w kraju, również na Dolnym Śląsku i we Wrocławiu.

Ostatecznie siła i zasięg społecznego sprzeciwu zmusiły władze państwowe do czasowej uległości. Strajki zakończono podpisaniem przez liderów robotniczego protestu tzw. „umów społecznych” z rządem – 30 sierpnia w Szczecinie i następnego dnia w Gdańsku. Ich dopełnieniem było podpisanie 3 września takich porozumień w Jastrzębiu-Zdroju. „Umowy społeczne” zakładały powstanie niezależnych samorządnych związków zawodowych i uznanie prawa pracowników do strajku. Ponadto uwzględniały zagadnienia natury ogólnej, dotyczące całokształtu życia społecznego i narodowego, m.in. upodmiotowienia społeczeństwa w relacjach z władzami, wolności w sferze nauki i kultury, ograniczenia działalności cenzury oraz, co warto podkreślić, wolności Kościoła i wyznań religijnych oraz ich posługi religijnej, a także ich dostępu do środków masowego przekazu.
W związku z biegiem wypadków nastąpiły zmiany na naczelnych stanowiskach partyjno-rządowych. Władze, tworząc pozory poprawności w relacjach ze społeczeństwem, deklarowały chęć wywiązania się z przyjętych na siebie obowiązków. W rzeczywistości jednak sabotowały realizację umów społecznych, w tym jednego z najważniejszych punktów dotyczących powołania do życia niezależnych związków zawodowych. Domagali się tego m.in. kolejarze wrocławscy, rozpoczynając w październiku 1980 r. w miejscowej lokomotywowni strajk głodowy, wsparty udziałem ks. Stanisława Orzechowskiego, który odtąd zyskał zaszczytne miano kapelana „Solidarności”. Dopiero groźba wybuchu nowej fali strajków w całym kraju spowodowała rejestrację 10 XI 1980 r. przez Sąd Wojewódzki w Warszawie NSZZ „Solidarność” – pierwszej oficjalnie działającej w państwach bloku komunistycznego i niezależnej od władz struktury reprezentującej interesy świata pracy.
Kościół wspierał również rolników domagających się rejestracji swych związków zawodowych. Nieugięta postawa władz państwowych doprowadziła do wybuchu 29 XII 1980 r. strajków chłopskich w Rzeszowie i Ustrzykach Dolnych. 27 I 1981 r. w Świdnicy dołączyli do nich, podejmując protest głodowy, rolnicy dolnośląscy, którym udostępniono pomieszczenia parafialne kościoła św. Józefa.

Dzięki ich heroizmowi, przerwanemu koniecznością hospitalizacji, sprawa postulatów polskich rolników trafiła na łamy prasy całego świata. Ostatecznie determinacja strajkujących rolników polskich zmusiła władze do zawarcia 19 II 1981 r. porozumień rzeszowsko-ustrzyckich, co w konsekwencji doprowadziło do rejestracji 12 V 1981 r. NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.

Bliska więź Kościoła z Solidarnością w posierpniowym okresie kilkunastu miesięcy jej wolnościowego zrywu przejawiała się na Dolnym Śląsku w udziale zarówno biskupów wrocławskich, jak i duchowieństwa diecezjalnego oraz zakonnego w przedsięwzięciach inicjowanych przez związek. Dotyczyły one m.in. obrzędów poświęcenia lokali i sztandarów związkowych oraz miejsc pracy. Biskupi Kościoła dolnośląskiego współuczestniczyli w obchodach zakazanych dotychczas uroczystości rocznicowych o charakterze narodowym i narodowo-religijnym. 11 XI 1980 r. abp Henryk Gulbinowicz odprawił w archikatedrze wrocławskiej Mszę św. w intencji NSZZ „Solidarność”.

Dokonał wówczas również poświęcenia ok. 1200 krzyży, które miały zostać umieszczone w halach produkcyjnych wrocławskich zakładów pracy oraz w lokalach związkowych.
Wyjątkowy charakter po latach nieobecności w przestrzeni publicznej miały obchody rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 Maja w 1981 r. W tym dniu przed siedzibą MKS przy ul. Mazowieckiej we Wrocławiu odprawiono Mszę św. polową, w której uczestniczyło ok. 15 tys. wiernych.
Celebrował ją bp Adam Dyczkowski, homilię zaś wygłosił ks. Stanisław Orzechowski. Przed rozpoczęciem liturgii odczytano list przebywającego wówczas na Jasnej Górze abp. Gulbinowicza. Wyraził on w nim m.in. radość z faktu, że po raz pierwszy w Polsce Ludowej można swobodnie obchodzić uroczystości Trzeciego Maja jako święta narodowe i kościelne, jak też nadzieję, że w przyszłości w tym dniu flagi narodowe nie będą zrywane, a także wezwał do modlitwy w intencji twórców Konstytucji oraz za walczących w przeszłości i obecnie o wolność i sprawiedliwość. Tego samego dnia bp Dyczkowski przewodniczył także Mszy św. sprawowanej wespół z kilkudziesięcioma kapłanami na stadionie KS „Górnik” w Wałbrzychu. Uczestniczyło w niej ok. 40 tys. wiernych.

W 1981 r. sytuacja społeczno-polityczna w kraju zaogniała się. Eskalację napięcia na krótko w połowie roku wyciszyły dwa znamienne wydarzenia: dokonany 13 maja zamach na Jana Pawła II i walka o jego życie oraz 28 maja poprzedzona chorobą śmierć Prymasa Polski Stefana Wyszyńskiego.

Te bolesne doświadczenia wypełniły świątynie liczną rzeszą zatopionych w modlitwie wiernych. Biskupi wraz z ogółem duchowieństwa zabiegali nieustannie o zachowanie pokoju w kraju. Wymownym przykładem tego typu działań na gruncie wrocławskim była postawa ks. Aleksandra Zienkiewicza – duszpasterza akademickiego CODA, który – doświadczony życiem w dwóch systemach totalitarnych – w wierności wyznawanym zasadom i w poczuciu troski powstrzymywał młodzież od czynów mogących narazić ją na represje i szykany ze strony władz.

Sprawując 25 maja Mszę św. poprzedzającą zorganizowany przez Niezależne Zrzeszenie Studentów Uniwersytetu Wrocławskiego wraz z MKZ NSZZ „Solidarność” marsz w obronie więzionych za przekonania, jej intencję modlitewną rozwinął w kazaniu i przedstawił w szerszym kontekście bieżących wydarzeń, w tym zamachu na papieża oraz konieczności odnowy moralnej narodu i każdego wierzącego. W odniesieniu zaś do zamierzonego marszu wzywał, aby był on „przeprowadzony w milczeniu, w spokoju i w poczuciu pełnej odpowiedzialności”.

Wyjątkowo uroczysty przebieg miały zorganizowane 30 VIII 1981 r. w VII Zajezdni MPK we Wrocławiu rocznicowe uroczystości upamiętniające sierpniowe strajki sprzed roku oraz podpisanie porozumień społecznych w Szczecinie i w Gdańsku. Ich centralnym punktem była Msza św. celebrowana przez abp. Henryka Gulbinowicza, który zwrócił się do zgromadzonych z okolicznościowym przesłaniem, homilię zaś podczas liturgii wygłosił ks. Stanisław Orzechowski.

Uroczystości towarzyszył obrzęd poświęcenia związkowych sztandarów, odsłonięcie i poświęcenie pamiątkowej tablicy oraz złożenie przez członków prezydium Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” uroczystego ślubowania, w którym „pod słowem honoru w obliczu Boga” zobowiązali się „strzec realizacji umów społecznych”.

Od lata 1981 r. narastało w kraju napięcie społeczne. Władza bowiem – wbrew przyjętym na siebie zobowiązaniom – dążyła do eskalacji konfliktu z „Solidarnością”, podsycając podejmowanymi decyzjami wybuchy kolejnych strajków w licznych zakładach pracy i na wyższych uczelniach. Taki bieg wypadków, zgodnie z rozważaną już w okresie sierpniowych protestów 1980 r. strategią, miał stworzyć pretekst do powstrzymania z użyciem siły zainicjowanego przez „Solidarność” procesu zmian. O bliskim już czasie zastosowania przez władze PRL takiego rozwiązania świadczyła dokonana 18 października zmiana na stanowisku I sekretarza KC PZPR. Pełniący tę funkcję Stanisław Kania zastąpiony został przez gen. Wojciecha Jaruzelskiego – Prezesa Rady Ministrów i jednocześnie Ministra Obrony Narodowej, jednego z głównych autorów wprowadzenia w Polsce 13 XII 1981 r. stanu wojennego. Stanu wojennego, który choć oficjalnie zniesiony został 22 VII 1983 r., jednak narzucił prawne rygory obowiązujące w kolejnych latach aż do upadku komunistycznych rządów w Polsce.

Tragiczną konsekwencją wprowadzenie stanu wojennego było ponad sto ofiar śmiertelnych: poczynając od górników zamordowanych w kopalni „Wujek”, po zmarłych – uśmierconych w niewyjaśnionych okolicznościach i przez nieznanych sprawców w 1989 r. kapłanów. Internowano wówczas ok. 10 tys. osób i podobną liczbę skazano wyrokami sądów, wiele osób straciło zdrowie na skutek brutalnych pobić przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej i Służby Bezpieczeństwa, liczni zostali zwolnieni z pracy, kilkaset tysięcy Polaków zmuszono do emigracji. W tym trudnym okresie Kościół polski wiernie trwał przy boleśnie doświadczanym społeczeństwie, podejmując z troską i w poczuciu odpowiedzialności służące Ojczyźnie i dobru ogółu wyzwania.

autor: STANISŁAW A. BOGACZEWICZ

źródło: Nowe Życie 

PODZIEL SIĘ