11.8 C
Wrocław
Lis i Żakowski vs Sakiewicz. Skandaliczny wyrok – sąd nie chciał nawet...

Lis i Żakowski vs Sakiewicz. Skandaliczny wyrok – sąd nie chciał nawet przesłuchać szefa „GPC”

Sąd Okręgowy w Warszawie uznał większość racji Tomasza Lisa i Jacka Żakowskiego w procesie wytoczonym przez nich Tomaszowi Sakiewiczowi, szefowi „Gazety Polskiej Codziennie”. – Sąd nie zgodził się mnie przesłuchać jako strony, mimo to wydał wyrok – wskazuje Sakiewicz w rozmowie z Niezależną.pl. – Na pewno złożymy wniosek o uzasadnienie i będziemy się odwoływać – dodaje mecenas Sławomir Sawicki, pełnomocnik prawny redaktora naczelnego „GPC”.

Sprawa dotyczy tekstu z 2017 roku „Dziennikarze do lustracji”, który ukazał się na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”. Żakowskiemu i Lisowi nie spodobało się, że artykuł został zilustrowany ich zdjęciami – choć obaj znani są z niechęci do lustracji. Pozwali więc Tomasza Sakiewicza, szefa „GPC”, żądając łącznie 120 tys. zł i kilku ogłoszeń z przeprosinami.

Sąd Okręgowy w Warszawie uznał dziś większość racji Żakowskiego i Lisa, choć zasądził na ich rzecz mniejsze kwoty (po 20 tys. zł). Sędzia stwierdził, że zestawienie tytułu i lidu artykułu wraz ze zdjęciem dziennikarzy sugeruje, że… współpracowali oni z tajnymi służbami PRL.

Co ciekawe – w procesie w ogóle pominięto zdanie strony pozwanej, czyli Tomasza Sakiewicza. – W sprawie wytoczonej mi przez Lisa i Żakowskiego sąd nie zgodził się mnie przesłuchać jako strony, mimo to wydał wyrok. Sąd nawet nie spytał mnie, czy wypowiedź z „Wirtualnych Mediów”, którą przyjął jako dowód, jest moją wypowiedzią i odpowiada temu, co mówiłem – mówi naczelny „GPC”.

Tomasz Sakiewicz zwraca uwagę, że Tomasz Lis, który poczuł się urażony zestawieniem swego zdjęcia z tytułem „Dziennikarze do lustracji”, bronił niesławnej okładki polskojęzycznego tabloidu „Fakt” z okresu kampanii prezydenckiej. Brukowiec wydrukował wówczas fotografię Andrzeja Dudy, pisząc obok wielkimi literami: „Trzymał córkę, bił po twarzy i wkładał rękę w jej krocze”. Co wówczas pisał Lis o protestach w sprawie tej publikacji?

Gdy do Niemiec dotrą słowa Bielana i innych pisowców, to reakcja będzie tylko jedna. Wzruszenie ramion i słowa: „co za kretyni”.

– Na pewno złożymy wniosek o uzasadnienie i będziemy się odwoływać – deklaruje pełnomocnik prawny Tomasza Sakiewicza – mec. Sławomir Sawicki – w rozmowie z portalem Niezalezna.pl.

Źródło: niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ