Edward Lubush: esesman który pomagał uciekać więźniom z Auschwitz

Edward Lubush urodzony 22 lutego 1922 r. w Bielsku zmarł w marcu 1984 r. w Jeleniej Górze. Miał polsko-niemieckie pochodzenie. Był kapo w obozie w Auschwitz, a następnie służył w Armii Krajowej. Do końca życia ukrywał prawdziwą tożsamość.

Wychowany w wielokulturowym Bielsku, gdzie przeważająca ludność była pochodzenia niemieckiego, miał bardzo silne poczucie przynależności narodowej do Rzeszy. Zgłosił się na ochotnika do SS, jednak jego matka, która straciła już starszego syna, który wstąpił do Wermachtu, robiła wszystko,  aby nie dopuścić do wysłania na front Edward. Jej starania przyniosły skutek i został  on oddelegowany do obozu w Auschwitz, gdzie początkowo pracował jako telefonista. Łagodne usposobienie i traktowanie więźniów z pobłażaniem nie przyniosły mu jednak uznania w oczach szefostwa obozu, zresztą był za nie niejednokrotnie karany. W momencie, gdy zebrały się nad nim czarne chmury, z pomocą przyszedł jeden z więźniów, który podsunął mu pomysł stworzenia zakładu ślusarskiego. Idea spodobała się komendantowi obozu, Rudolfowi Hoessowi i w 1942 r. został szefem warsztatu, a nawet otrzymał awans, co uczcił z więźniami fundując im żywność i wódkę.

Praca ślusarni była dla więźniów częstokroć wybawieniem. Nie bez powodu warsztat traktowano  jak pobyt w sanatroium. Trafiali tam więźniowie często wyczerpani, chorzy, a Lubush organizował  dla nich dodatkowe racje żywnościowe i leki. W towarzystwie zaufanych osadzonych pozwalał sobie na eskalowanie niechęci do systemu hitlerowskiego. Do historii przeszła sytuacja, w której Edward pod wpływem alkoholu intonował „Jeszcze Polska nie zginęła” strzelając jednocześnie do portretu Hitlera. Gdyby nie interwencja więźniów, którym udało się go okiełznać, egzaltacja Lubusha mogła niechybnie zaprowadzić esesmana na stryczek.

Edward zaangażował się również w pozaobozową konspirację. Był łącznikiem, zaangażowanym w powstanie i funkcjonowanie poczty pomiędzy obozem, a światem zewnętrznym. To dzięki niemu grypsy docierały w obie strony w ekspresowym tempie.

Atmosfera wokół Lubuscha zaczęła gęstnieć, kiedy ten pomógł w ucieczce parze zakochanych więźniów, Edwardowi Galińskiemu i Mali Zimetbaum. Kochankowie zostali złapani, jednakże nie zdradzili esesmana. Mimo to, Niemcy stali się jeszcze bardziej nieufni w stosunku do załogi.  Dla Lubuscha stało się jasne, że ucieczka jest dla niego jedyną szansą na przetrwanie. W lipcu 1944 r. Lubusch wsiadł na motor i wyjechawszy z obozu już do niego nie wrócił. Poszukiwany za dezercję wcielił się z szeregi Armii Krajowej i tam jako agent, w esesmańskim mundurze działał dna rzecz polskiego podziemia.

Jeszcze podczas pracy w obozie pojął za żonę Martę Kneblowską, córkę emerytowanego oficera Wojska Polskiego. Po ucieczce z Auschwitz, chęć widywania rodziny sprowadziła na niego nieszczęście, bowiem podczas sekretnej wizyty u żony i syna w domu w Wadowicach został aresztowany. Najazd wojsk sowieckich udaremnił wykonanie na nim kary śmierci. Został wcielony do Volksstrumu, formacji powołanej do obrony Berlina. Lubusch przy jednym z zabitych znalazł dokumenty na nazwisko Bronisława Żołnierowicza, którego tożsamość przyjął wraz z najbliższą rodziną.

Po powrocie do Polski ukrywał się początkowo w Gdańsku, a następnie w Krobi, Wierzowicach, Luboszycach, by na stałe osiąść wraz z rodziną w Jeleniej Górze, do końca życia z fałszywą tożsamością.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ