Trwa dyskusja nad projektem ustawy uniemożliwiającej odmowę przyjęcia mandatu

zdjęcie ilustracyjne / Karolina Kabat, CC BY-ND 2.0, Wikimedia Commons

Trwa dyskusja nad projektem ustawy uniemożliwiającej odmowę przyjęcia mandatu. Taki projekt do Sejmu skierowało Prawo i Sprawiedliwość. Propozycja ma odciążyć sądy. Jednak zaproponowane rozwiązania są krytykowane przez wielu ekspertów oraz opozycję.

Obecnie sprawca domniemanego wykroczenia ma prawo odmówić przyjęcia mandatu, o czym jest obowiązkowo informowany przed jego wystawieniem. Wówczas, sprawa zazwyczaj trafia do sądu, ale na wniosek karzącego, a nie karanego. Pomysłodawcy projektu chcą znieść możliwość odmowy przyjęcia mandatu. Proponują, aby w terminie 7 dni możliwe było zaskarżenie do sądu  już nałożonego mandatu karnego. Projekt rodzi wątpliwości prawników – mówi mecenas Piotr Gaglik.

– Nie można obywatelowi odmówić prawa do odwołania się w sprawach karnych, chociażby to był mandat karny – zaznacza Piotr Gaglik.

Zgodnie z projektem, ukarana osoba musiałaby sama przedstawić dowody na to, że jest niewinna, co godzi w konstytucyjną zasadę domniemania niewinności.  Według niej, każdego uważa się za niewinnego, dopóki jego wina nie zostanie stwierdzona prawomocnym wyrokiem sądu. Co więcej, skorzystanie z prawa do sądu będzie powszechnie utrudnione – wskazuje dr Jarosław Świeczkowski.

– Przede wszystkim prawo do sądów okaże się w wielu przypadkach iluzoryczne. Skorzystanie z tego prawa będzie utrudnione dla przeciętnego Polaka. Przecież nie każdy – po pierwsze,  zna prawo, a po drugie – poradzi sobie, aby stanąć przed sądem i przygotować stosowne pismo. Taka osoba będzie również musiała wskazać wszelkie dowody – informuje dr Jarosław Świeczkowski.

W uzasadnieniu projektu  napisano, iż odmowa przyjęcia mandatu przez sprawcę niejednokrotnie ma charakter „impulsywny i nieprzemyślany”. W konsekwencji powoduje to, że policja musi podejmować szereg czynności związanych z  wytoczeniem oskarżenia. Projekt ma odciążyć sądy, lecz w rzeczywistości obciąży je dodatkowymi czynnościami – mówi dr Michał Skwarzyński.

– Wszystkie osoby, które będą chciały podważyć skuteczność nałożonej sankcji w postaci mandatu karnego, będą wnioskowały do sądu o wstrzymanie wykonania tego mandatu. To oznacza, że sąd będzie musiał podjąć jedną dodatkową czynność. Oznacza to, że w sprawie o wykroczenia nie dojdzie do skrócenia postępowania, ale do jego wydłużenia i to dwukrotnego – ocenia dr Michał Skwarzyński.

Projekt Prawa i sprawiedliwości krytykuje opozycja.

– Żądamy, aby politycy PiS-u wycofali się z tych haniebnych regulacji. Nie będzie na nie zgody – akcentuje Marcin Kierwiński z Koalicji Obywatelskiej.

– W wielu sytuacjach logiczne jest nieprzyjęcie mandatu. Rząd posuwa się do najgorszej możliwości. Odbiera jedno z podstawowych praw obywatelskich – wyjaśnia Jakub Kulesza, poseł Konfederacji

Do pomysłu autorstwa Solidarnej Polski odniósł się Ryszard Terlecki, szef klubu PiS.

„To jest pomysł naszych koalicjantów. Wydaje mi się rozsądny i logiczny, bo rzeczywiście odmawianie przyjęcia mandatu raczej nie jest praktykowane w Europie. Nie wiem, co z tym będzie. Będziemy to procedować” – tłumaczy Ryszard Terlecki, wicemarszałek Sejmu, PiS.

W Zjednoczonej Prawicy trwa dyskusja nad przyszłością tego projektu.

– Posłowie mojej partii z dystansem podchodzą do tej propozycji. Będziemy na ten temat rozmawiać wewnątrz partii i obozu rządowego – informuje Jarosław Gowin, wicepremier, minister rozwoju, pracy i technologii.

Krzysztof Sobolewski, szef Komitetu Wykonawczego PiS, zapowiedział, że ta kwestia będzie wyjaśniana w ramach Rady Koalicji, najprawdopodobniej w przyszłym tygodniu.

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ