5 C
Wrocław
Lewicowy terror. Sieć hoteli nie pozwoliła na spotkanie z republikańskim senatorem

Lewicowy terror. Sieć hoteli nie pozwoliła na spotkanie z republikańskim senatorem

Republikański senator Josh Hawley chciał zorganizować kampanijne spotkanie na Florydzie. Sieć hoteli wymówiła mu jednak miejsce po tym, gdy dowiedział się o nim pewien lewicowy prokurator.

Hawley zdobył mandat senatora z Missouri w 2018 roku, pokonując w wyborach starającą się o reelekcję Claire McCaskill z Partii Demokratycznej. Szybko dał się poznać jako ideowy prawicowiec. Ostatnio zrobiło się o nim głośno gdyż był on jednym z najgłośniejszych krytyków tego, jak wyglądały ostatnie wybory prezydenckie. Szczególnie nie podobało mu się to, że gubernatorzy i sądy w niektórych stanach wprowadziły kontrowersyjne ułatwienia w głosowaniu w związku z pandemią – Hawley, podobnie jak wielu innych prawników, uważał to za niezgodne z konstytucją gdyż ta daje prawo do ustalania procedury wyborczej jedynie władzom ustawodawczym. Zapowiedział jako pierwszy, że złoży protesty wyborcze w dniu liczenia głosów elektorskich, ale przeszkodziły mu w tym zamieszki w Waszyngtonie.

W lutym br. Hawley chciał zorganizować w Orlando na Florydzie tzw. fundraisera, jak w USA nazywa się imprezy mające na celu zebranie środków na kampanię wyborczą. Jego impreza miała się odbyć w należącym do sieci Loews Hotels hotelu Portofino Bay. Organizatorem tej trzydniowej imprezy była organizacja Fighting for Missouri (FfM), która w zeszłym roku zebrała dla niego ponad 272 tysiące dolarów.

O tym fundraiserze dowiedział się jednak lewicowy prokurator Daniel Uhlfelder, o którym głośno zrobiło się w maju, kiedy przebrany za śmierć ostrzegał mieszkańców Florydy przed chodzeniem na plażę w trakcie pandemii. „Hej Loews Hotels. Dlaczego w przyszłym miesiącu w Orlando będziecie gospodarzami weekendowej imprezy zdrajcy Josha Hawleya?” – napisał na Twitterze zamieszczając zdjęcie ulotki reklamującej jego fundraiser.

Reakcja sieci hoteli była błyskawiczna. Jeszcze tego samego dnia jej właściciele zerwali umowę z FfM. „Jesteśmy przerażeni i sprzeciwiamy się wydarzeniom w Kapitolu i wszystkim, którzy wspierali i inicjowali te czyny” – napisali na swoim Twitterze – „W świetle tych wydarzeń i dla bezpieczeństwa naszych gości i pracowników poinformowaliśmy gospodarzy lutowego fundraisera, że nie odbędzie się w naszym hotelu”. Na razie nie jest jasne, czy organizacja, która z tego powodu poniosła koszty na np. marketing, poda ich o to do sądu. Sam prokurator powiedział lokalnym mediom, że postąpili dobrze i wykazali „dobrą korporacyjną odpowiedzialność”.

Jak donosi Fox News po opublikowaniu wpisu przez Uhlfeldera na sieć hoteli naciski zaczęła wywierać lewica. Mieli w nich przodować założona przez byłych sztabowców George’a Busha antytrumpowska organizacja Lincoln Project oraz lewicowa kongresman z Florydy, Anna Eskamani. Ta druga nie kryła radości z tego, że hotel tak szybko ich posłuchał. „WSPANIALE. Publiczne naciski działają!” – napisała na swoim Twitterze – „Dziękuję Loews Hotels za dotrzymanie danego słowa, że nie będziecie współpracować ze zdradzieckimi politykami jak Hawley. Nie powinniście mu pozwolić na tę imprezę już na początku”.

To nie jest pierwsza szykana jaka spotkała Hawleya w związku z jego walką o uczciwe wybory. Wkrótce premierę miała mieć jego książka poświęcona tyranii wielkich korporacji informatycznych jak Facebook czy Twitter. Mające ją opublikować wydawnictwo Simon&Schuster wycofało się jednak w ostatniej chwili z umowy. Hawley oskarżył ich o to, że „ugięli się przed lewacką tłuszczą”. Tuż po wydarzeniach 6 stycznia br. Antifa zaatakowała także pod jego nieobecność jego waszyngtoński dom, dobijając się do drzwi i grożąc jego żonie i nowo narodzonej córeczce.

W opublikowanym w środę felietonie dla gazety „Southern Missourian” Hawley odpowiedział na oskarżenia jakoby jego wątpliwości co do uczciwości wyborów były przyczyną zamieszek w Waszyngtonie. „Znaczna część mediów i wielu członków waszyngtońskiego establishmentu próbuje przekonać Amerykanów do myślenia, że ci, którzy wyrażali swoje wątpliwości rozpoczęli przemoc, właśnie przez wyrażanie wątpliwości” – napisał – „Ale demokratyczna debata to nie jest przemoc tłuszczy. To tak naprawdę metoda na to, by jej zapobiec”.

Źródło: Fox News/ niezalezna.pl
PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ