Polski misjonarz ratuje ofiary wojny domowej. Poruszające świadectwo: Wierzę, że rebelianci tego miejsca nie zaatakują

– Po południu doszło do strzelaniny pomiędzy rebeliantami a rządowymi żołnierzami. Dzisiaj też spodziewamy się napływu nowych osób, ponieważ będzie ogłoszenie wyniku wyborów prezydenckich. – powiedział ojciec Benedykt Pączka, polski misjonarz w Republice Środkowoafrykańskiej, założyciel African Music School i twórca Pogotowia Duchowego w rozmowie z Katarzyną Gójską w programie Telewizji Republika „W Punkt”.

W wyniku zaostrzenia się wojny domowej w Republice Środkowoafrykańskiej po wyborach prezydenckich 27 grudnia, walki między zbrojnymi grupami kontrolującymi poszczególne części kraju dotarły także do Bouar, gdzie dotychczas panował względny spokój.

Na obecną chwilę, w naszym klasztorze, ale nie tylko, w całej miejscowości Bouar, które liczy 40 tysięcy mieszkańców, mamy trzy takie punkty w których ludzie się gromadzą. Najwięcej osób gromadzi się u nas, ponieważ jest to teren 10 hektarów ogrodzony murem. W 2013-2014 mieliśmy tutaj około dwunastu tysięcy uchodźców, w tej chwili zarejestrowaliśmy 3677 osób i te osoby są u nas

– powiedział o. Benedykt Pączka.

– Po południu doszło do strzelaniny pomiędzy rebeliantami a rządowymi żołnierzami. Dzisiaj też spodziewamy się napływu nowych osób, ponieważ będzie ogłoszenie wyniku wyborów prezydenckich. W Bouar te wybory się nie odbyły. Przyjechało do nas około 400 rebeliantów, oni są tutaj w mieście i zapowiadają, że będą kolejny raz atakować bazę wojskową. Już to raz zrobili tydzień temu w sobotę. Ci ludzie tutaj napływają, my jesteśmy z nimi, nasz dom jest otwarty i tutaj ludzie przychodzą, bo wierzą, że tutaj mogą znaleźć spokój. Wierzę, że rebelianci tego miejsca nie zaatakują 

– zaznaczył.

– Wiemy bardzo mocno, że oni nie chcą atakować ludności cywilnej, to nie jest ich cel. Trzeba powiedzieć, że celem tych rebeliantów nie jest ludność cywilna – to są żołnierze, to jest baza wojskowa, która jest drugą bazą w Republice Środowoafrykańskiej co do wielkości i oni chcą ją zdobyć ze względu na amunicję i broń

– wyjaśnił duchowny.

Trwające walki to rezultat zaostrzenia się trwającej od 2013 r. wojny domowej, które zbiegło się w czasie z wyborami prezydenckimi 27 grudnia. Zwycięzcą wyborów, przeprowadzonych wśród doniesień o licznych nieprawidłowościach i które odbyły się tylko na części terytorium kraju, został dotychczasowy prezydent Faustin-Archange Touadera. Wybory zostały zakłócone przez skoordynowaną ofensywę ugrupowań grup rebeliantów, które próbowały przeszkodzić głosowaniu po odrzuceniu kandydatury byłego prezydenta Francois Bozize przez Sąd Najwyższy. Jak zaznacza Choiński, za wznowienie przemocy odpowiadają m.in. rebelianci przy wsparciu sojuszu w większości chrześcijańskich bojówek Anti-Balaka.

W RŚA działa kilkanaście grup rebelianckich, które w lutym 2019 r. zawarły kruche, jak się okazało, porozumienie z rządem. W ostatnich tygodniach, aktywność tych ugrupowań wzrosła, dochodzi do licznych aktów terroru i walk. W walkach w tym jednym z najbiedniejszych krajów świata zginęły tysiące ludzi. Do opuszczenia swych domostw zostało zmuszonych 4,9 mln ludzi. Według ONZ większość mieszkańców tego państwa potrzebuje natychmiastowej pomocy humanitarnej.

Pieniądze na zbiórkę na pomoc można wpłacać na konto: 73 1090 1782 0000 0001 4712 3186 Ul. Rozrywka 24/28, Kraków 31-419. Tytuł przelewu: Pomoc azylantom

źródło: niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ