Co dalej z ambasadorem Krajewskim? Ostre komentarze polityków – domagają się reakcji MSZ

W najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska” Dorota Kania ujawniła przeszłość niedawno powołanego na urząd ambasadora RP w Moskwie Krzysztofa Krajewskiego. Zapytaliśmy polityków Zjednoczonej Prawicy, czy życiorys Krajewskiego może dyskwalifikować z pełnienia funkcji publicznych. Odpowiedzi były stanowcze.

Na początku stycznia nowym ambasadorem w Moskwie został Krzysztof Krajewski. To człowiek, który swoją karierę zaczynał w wydziale zagranicznym komunistycznego Związku Studentów Polskich, PZPR oraz w biurze rzecznika prasowego rządu PRL – był sekretarzem Jerzego Urbana. Karierę w dyplomacji zaczął po dojściu SLD do władzy w 1993 roku.

– Osoby, które były powiązane z poprzednim systemem, były w jakiś sposób powiązane z jego służbami, które nota bene uważam za organizacje zbrodnicze, nie powinny pełnić żadnych publicznych funkcji. Do tego między innymi zmierza projekt nowych przepisów dotyczących służby zagranicznej. Wydawałoby się, że blisko 30 lat po zmianie ustroju takim osobom nie należy powierzać wysokich stanowisk, a już szczególnie nie w dyplomacji

– mówi Niezalezna.pl poseł Kazimierz Smoliński.

Podobne zdanie ma były minister spraw zagranicznych, a obecnie eurodeputowany PiS Witold Waszczykowski.

– Zapoznałem się z publikacją na temat życiorysu pana Krajewskiego. Krótko mogę powiedzieć, że po tych informacjach uważam, że nie jest to odpowiednia osoba do pełnienia funkcji decyzyjnych w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a tym bardziej jeśli chodzi o placówkę w Moskwie

– powiedział nam Witold Waszczykowski.

O komentarz poprosiliśmy także przewodniczącego komisji obrony narodowej Michała Jacha.

– Nie znam szczegółów tej sprawy, natomiast mogę powiedzieć, że nasi przedstawiciele za granicami, nasi dyplomacji powinni być osobami bez jakiejkolwiek skazy

– stwierdził polityk.

Skontaktowaliśmy się też z przedstawicielem Solidarnej Polski, członkiem komisji spraw zagranicznych posłem Arkadiuszem Mularczykiem.

– Do tej sprawy powinno odnieść się Ministerstwo Spraw Zagranicznych, bo to ono rekomenduje komisji kandydatów. Wszyscy kandydaci powinni być w sposób rzetelny sprawdzani. Ujawnione w „Gazecie Polskiej” informacje raczej chwały panu ambasadorowi nie przyniosą. Natomiast decyzje w tym zakresie podejmuje resort spraw zagranicznych

– wyjaśnia poseł Mularczyk.

źródło:Niezależna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ