Najlepsza akuszerka z Auschwitz! Stanisława Leszczyńska „Mateczka”: żadne z noworodków nie miało powikłań poporodowych, ani gorączki

Stanisława Leszczyńska, z domu Zambrzycka, nazywana „Mateczką”, urodzona 8 maja 1896 r. w Łodzi, zmarła 11 marca 1974 r. tamże. Była polską położną osadzoną w obozie w Auschwitz, Służebnica Boża Kościoła Katolickiego.

Stanisława przyszła na świat w rodzinie Jana, który trudnił się stolarstwem (zginął w Powstaniu Warszawskim) oraz Henryki, która pracowała w zakładzie włókienniczym. W roku 1908 r., rodzina Zambrzyckich wyjechała do Rio de Janeiro do krewnych, ale po dwóch latach wróciła do kraju. Stanisława ukończyła przerwaną naukę w progimnazjum, a w czasie I wojny światowej pracowała w Komitecie Niesienia Pomocy Biednym. W 1920 r. przeprowadziła się do stolicy i rozpoczęła naukę w Szkole Położniczej, którą ukończyła dwa lata później z wyróżnieniem.

W wieku 20 lat poślubiła drukarza Bronisława Leszczyńskiego, z którym do wybuchu II wojny światowej mieszkali na łódzkich Bałutach. Urodziło im się czworo dzieci, córka Sylwia oraz trzej synowie: Bronisław, Stanisław i Henryk. W czasie okupacji rodzina Leszczyńskich była zaangażowana w pomoc Żydom organizowaną przez Narodowe Siły Zbrojne, co sprowadziło na nich aresztowanie  przez gestapo 17 kwietnia 1943 r. Stanisława wraz z córką trafiły do obozu w Auschwitz, natomiast jej mąż wraz z synami do KL Gross-Rosen. Do obozu nie trafił tylko najstarszy syn Bronisław.

Do Auschwitz oficjalnie nie można było kierować kobiet w ciąży, lecz zasady te nie były przestrzegane, wskutek czego w latach 1942 i na początku 1943 kobiety ciężarne kierowano od razu do komór gazowych, bądź wstrzykiwano im fenol. Sytuacja zaczęła się zmieniać, kiedy do obozu przybył dr Joseph Mengele, co zbiegło się z osadzeniem Stanisławy Leszczyńskiej. Według nowych rozkazów dzieci z cechami aryjskimi oraz dzieci nieżydowskie miały pozostać przy życiu, gdyż były przeznaczone do eksperymentów. Część z nich miała być wywieziona i wynarodowiona. Reszta dzieci, głównie żydowskich i romskich była po porodzie wraz z łożyskiem topiona w beczułkach, a martwe ciałka rzucane na pożarcie szczurom.

Zaraz po przybyciu do obozu, Stanisława wykorzystała fakt, iż zachorowała jedna z niemieckich położnych i zaoferowała swoją pomoc. Jednocześnie stanowczo sprzeciwiła się zabijaniu „niearyjskich” dzieci. W najcieplejszej części baraku zorganizowała prowizoryczną porodówkę. Brakowało dostępu do ciepłej wody, ręczników, czy bandaży. Porody przyjmowała w przewodzie kominowym biegnącym wzdłuż baraku. Mimo niewyobrażalnie ciężkich warunków Stanisława z największą starannością i sumiennością starała się zaopiekować i ulżyć rodzącym. Co jest nie do uwierzenia, pomimo wszechobecnego brudu, robactwa, szczurów, wszystkie dzieci przychodziły na świat zdrowe. Żadne z nich nie miało powikłań poporodowych, ani gorączki. Czasami, kiedy np. Rosjanka urodziła dziecko, które zmarło z głodu, Stanisława oddawał jej żydowskiej dziecko, dając mu jednocześnie możliwość przeżycia. Razem z matkami wymyśliły, by robić dzieciom malutki tatuaż
na ciele, co miało umożliwić odnalezienie w razie rozłąki. Pełne oddania i zaangażowania działania sprawiły, że zaczęła być nazywana „Mateczką”. W czasie pobytu w Auschwitz przyjęła ok. 3000 porodów, z których każde z dzieci przeżyło rozwiązanie, a raporty przedstawione dr Mengelowi wprawiły go w złość i w osłupienie. Stwierdził nawet, że w żadnych, najlepszych, niemieckich klinikach nie osiąga się takich wyników.

Stanisława Leszczyńska oprócz ratowania cudzych dzieci, dwa razy ocaliła swoją córkę Sylwię, z którą razem przebywała w obozie. Dziewczyna dwa razy była skierowana na śmierć w krematorium. „Mateczka” nie prosiła o łaskę dla córki, przytuliła się do niej i oznajmiła, że chce zginąć razem z nią. Ze względu na to, iż Stanisława była potrzebna w obozie zdecydowano, że obie pozostaną przy życiu.

Akuszerce udało się przeżyć w obozie koncentracyjnym, podobnie jak jej córce. Po wyzwoleniu z obozu odnalazła pozostała trójkę dzieci, z których dwójka została lekarzami. Leszczyńska do emerytury pracowała jako położona.

Zmarła na nowotwór 11 marca 1974 r. i została pochowana na cmentarzu św. Rocha w Łodzi. W 1996 r. jej szczątki zostały ekshumowane i przeniesione do kościoła pw. Wniebowstąpienia NMP. W 2010 r. rozpoczął się jej proces beatyfikacyjny.

Publikacja powstała dzięki wsparciu Fundacji KGHM Polska Miedź

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ