“Gazeta Polska” ujawnia: Świadek koronny sypie liberałów

fot: youtube

W latach 90. gang pruszkowski miał związki biznesowe z Wiktorem Kubiakiem, sponsorem Kongresu Liberalno-Demokratycznego, partii Donalda Tuska. – Robiliśmy z nim interesy od początku lat 90. – mówi o Kubiaku Jarosław Sokołowski ps. „Masa”, najsłynniejszy polski świadek koronny, w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”. “GP” przypomina, że o finansowaniu przez Kubiaka partii Tuska mówi w książce pt. „Między nami liberałami” Paweł Piskorski, były polityk KLD i PO.

Wiktor Kubiak był m.in. doradcą prywatyzacyjnym Janusza Lewandowskiego – ministra przekształceń własnościowych w rządach Jana Krzysztofa Bieleckiego (1990–1991) i Hanny Suchockiej (1992–1993). Nazwisko biznesmena pojawia się w policyjnych dokumentach z pierwszej połowy lat 90. Chodzi o opracowanie Biura ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej (późniejsze Centralne Biuro Śledcze) Komendy Głównej Policji na temat związków przestępczych między światem polityki, biznesu i gangu pruszkowskiego. W dokumencie pojawia się także nazwisko żony ówczesnego prezydenta Danuty Wałęsowej, która miała firmować mafijne interesy.

Biuro w hotelu Marriott

Gangsterzy, Wiktor Kubiak oraz politycy KLD spotykali się w hotelu Marriott w centrum Warszawy. Do spotkań najczęściej dochodziło w hotelowej restauracji, odbywały się one także w biurze Kubiaka. O biurze w hotelu wspomina Paweł Piskorski w rozmowie z Michałem Majewskim w książce „Między nami liberałami”:

„(…) biuro KLD w Marriotcie było finansowane przez Wiktora Kubiaka, jak wiele rzeczy w tamtym czasie (…). Gdy słucham dzisiaj Donalda Tuska, jak opowiada o standardach, które powinny obowiązywać w relacjach między biznesem a polityką, to pusty śmiech mnie ogarnia. Ale także irytacja. Bo przecież wtedy to on był współtwórcą tamtego systemu i ówczesnych standardów finansowania polityki i – co najważniejsze – czuł się w tym jak ryba w wodzie (…)” – twierdzi Paweł Piskorski.

Skąd Donald Tusk znał Wiktora Kubiaka i dlaczego politycy KLD brali od niego pieniądze? Nie wiadomo. „Ja (Paweł Piskorski – red.) go poznałem przez Donalda. Kubiak to był inny świat, miał gigantyczne pieniądze. Transfer tych pieniędzy polegał na tym, że dostarczał stosy banknotów w jakichś poszarpanych reklamówkach. Sceny jak z filmu. Ale nie sądzę, żeby tutaj KLD jakoś odbiegało od reszty. Odbiegało tylko o tyle, że KLD miało wtedy premiera (Jana Krzysztofa Bieleckiego – red.)” – ujawnia w książce Paweł Piskorski.

Wiktora Kubiaka wprowadził do gangu pruszkowskiego związany z mafią biznesmen Wojciech P., znany w pierwszej połowie lat 90. potentat budowlany – miał on m.in. realizować inwestycje budowlane na zlecenia ambasady koreańskiej i rządu.

Policjanci wpadli na trop związków polityków z gangiem pruszkowskim podczas rozpracowywania „Pruszkowa”. – Operacyjne działania doprowadziły nas do Wiktora Kubiaka i do polityków Kongresu Liberalno-Demokratycznego. W pewnym momencie naszą robotę zepsuł Urząd Ochrony Państwa, który spowodował likwidację spółki „Zielone Bingo”. Gangsterzy zorientowali się, że służby się nimi interesują, i ograniczyli swoje kontakty z politykami – wspomina emerytowany oficer Komendy Głównej Policji.

„Zielone Bingo”

Spółka akcyjna „Zielone Bingo” została powołana do życia 30 września 1994 r. przez ludzi związanych z mafią – wśród udziałowców był wspomniany Wojciech P. Spółka miała prowadzić na szeroka skalę salony gier – i de facto miała być konkurencją dla państwowego Totalizatora Sportowego. Oficjalni oraz nieoficjalni udziałowcy „Zielonego Binga” – w tym Wiktor Kubiak – zainwestowali gigantyczne pieniądze: opłacono znanych reżyserów i artystów, którzy zorganizowali koncert w katowickim „Spodku”, mający promować przedsięwzięcie. Planowano zrobić emisję akcji i wejście na giełdę. Zyski miały być m.in. przeznaczone na finansowanie partii politycznych, jednak po roku spółka została rozwiązana, ponieważ na drodze tej inwestycji stanął UOP. Jego szefem był wówczas Gromosław Czempiński, który… kilka lat później został inicjatorem założenia PO.

Dopiero później okazało się, dlaczego w sprawie pojawił się UOP – funkcjonariusze sami prowadzili w tym czasie operację o nazwie „Zielone Bingo”, polegającą na zainwestowaniu tajnych funduszy operacyjnych Urzędu Ochrony Państwa m.in. w zakup akcji wchodzącej na giełdę spółki Warta, poprzez podstawioną spółkę. Śledztwo prowadzone w tej sprawie przez Prokuraturę Wojewódzką w Warszawie zostało umorzone, ponieważ UOP odmówił udostępnienia swoich materiałów. Według nieoficjalnych informacji, z operacją „Zielone Bingo” mieli być związani m.in. gen. Gromosław Czempiński i Grzegorz Żemek, główny oskarżony w aferze FOZZ.

źródło: Źródło: Gazeta Polska /niezalezna.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ