Kolejny zabytek jest właśnie wyburzany. Aktywiści apelują do konserwatora zabytków o większe zaangażowanie

zabytek.jpg

O tym, że służby konserwatorskie na Dolnym Śląsku nie funkcjonują poprawnie pisaliśmy już parokrotnie. Wyburzenie przez dewelopera zabytkowych hal przy ulicy Tęczowej przelało jednak czarę goryczy. Wrocławscy aktywiści żądają większego szacunku do zabytków.

W naszym regionie każdy zabytek może zostać zniszczony, a inwestora nie czekają z tego tytułu niemal żadne konsekwencje. To efekt funkcjonującego prawa, lecz często też bierności odpowiedzialnych za jego przestrzeganie służb konserwatorskich. Wystarczy wspomnieć przędzalnię w Mysłakowicach, obiekty fortyfikacyjne czy choćby niewielką wozownię z osiedla Borek aby przekonać się, że ta dość śmiała teza ma niestety odbicie w rzeczywistości.

W obronie zabytków wielokrotnie stawali przedstawiciele Towarzystwa Upiększania Miasta Wrocławia, Wrocławskiego Stowarzyszenia Fortyfikacyjnego, a także członkowie mniej formalnych grup dyskusyjnych, jak np. Czerwona lista zabytków Dolnego Śląska czy Hipermiasto. Teraz dołączyli do nich aktywiści z Akcji Miasto:

„Zaniepokojeni ostatnimi, nierzadko skandalicznymi, rozbiórkami fragmentów historycznej zabudowy miasta, zwracamy się do Państwa z apelem o wzmocnienie ochrony zabytków we Wrocławiu. W szczególności dotyczy to zabytków “tła”, których na próżno można szukać w przewodnikach turystycznych. Wysoka wartość historyczna tych zabytków zbyt często jest ignorowana – przez inwestorów, jak też niestety przez urzędników” – piszą w liście do Miejskiego i Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków aktywiści.

Bezpośrednim powodem wystosowania takiego apelu było wyburzenie przez dewelopera, firmę Lokum, zabytkowego zespołu magazynów przy ulicy Tęczowej. Planowane jest tam wybudowanie nowego osiedla. Aktywiści pytają, jak to możliwe że zezwolono na rozbiórkę obiektów chronionych przez prawo. Wskazują przy tym inne przykłady podobnych działań, między innymi sprawę wozowni o której pisaliśmy tutaj:

http://wdolnymslasku.pl/artykuly/2538-kolejny-wyjatkowy-zabytek-zniszczony-mimo-opieki-konserwatorskiej.

Członkowie Akcji miasto piszą, że we Wrocławiu jest przeprowadzanych wiele remontów zabytkowych obiektów. Twierdzą jednak, że jednocześnie wiele zabytków podzieliło los wspomnianych wyżej magazynów:

„Głównymi powodami były poszerzanie dróg (na czym ucierpiały np. kamienice przy ul. Dubois, Pułaskiego oraz Wyszyńskiego) lub interes prywatnych właścicieli. Tego, jak stanowczo egzekwowany był ich biznesowy interes, dowodzą losy kamienicy przy kościele św. Marii Magdaleny (teraz hotel Qubus), cukrowni Klecina, cukrowni Sołtysowice, Rzeźni Miejskiej (teraz galeria handlowa Magnolia), elewatora Młyna Sułkowice, fragmentu Browaru Piastowskiego, szachulcowej willi przy Kromera (teraz salon mebli Bodzio), a także ostatnie przykłady: schronu piechoty przy ul. Grabiszyńskiej, schronu dowodzenia i gmachu Centrali Rybnej przy Dworcu Głównym PKP, wiaduktu nad ul. Grabiszyńską (nie została podjęta próba przeniesienia go w celu wykorzystania np. jako kładki dla pieszych w innym miejscu) oraz wspomnianej już wcześniej wozowni przy ul. Orlej” – czytamy w liście.

Jakie rozwiązanie proponują aktywiści? Chcą, aby Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków wraz z Urzędem miejskim przeprowadził inwentaryzację obiektów zabytkowych na terenie Wrocławia. Wpis do rejestru zabytków jest bowiem lepszą gwarancją ochrony niż sama ewidencja. Czy tego typu działania wystarczą? I czy w ogóle urzędnicy pochylą się nad problemem poruszonym przez Akcję Miasto? Na razie ich list pozostaje bez echa.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ