Szczerba: Dutkiewicz to specjalista w polityce „byle do końca kadencji” i „po nas choćby potop”

radny szczerba.jpg
foto: facebook /radny szczerba

Prezydent Rafał Dutkiewicz i Skarbnik Marcin Urban to niewątpliwie specjaliści wysokiej klasy. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Niestety nie są oni specjalistami w kwestii, do której powołali ich mieszkańcy Wrocławia, a mianowicie w kwestii długofalowego, bezpiecznego i solidnego zarządzania miejskimi finansami.

Są natomiast wybitnymi specjalistami w mydleniu oczu wrocławianom na temat stanu finansów Wrocławia. Są specjalistami w polityce „byle do końca kadencji” i „po nas choćby potop”. Dowodu na to dostarczył zresztą przed chwilą sam Pan Skarbnik oraz Przewodniczący Klubu Radnych Dutkiewicza z Platformą Obywatelską, Pan Jarosław Krauze. Mianowicie, obaj panowie słusznie zauważyli, że najważniejszym wskaźnikiem służącym ocenie stanu finansów miasta jest sformułowany w art. 243 Ustawy o Finansach Publicznych wskaźnik łącznej kwoty spłaty zobowiązań do dochodów ogółem.

Pan Skarbnik wspomniał, że w 2015 r. wskaźnik ten wyniósł 8,6 %, a limit wynosi  12.3 %. Limit świadczący o konieczności podjęcia środków naprawczych, chroniących miasto przed bankructwem. W przysłanym do radnych projekcie zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej Miasta sam Pan Skarbnik napisał, że wspomniany wskaźnik będzie niestety regularnie rósł i już w 2022 r. wyniesie aż 12,2 %, czyli jedynie 0,1 % poniżej dopuszczalnego limitu, świadczącego o katastrofie miejskich finansów! Jak można do tego dopuścić? Nietrudno wyobrazić sobie, że Wrocław ten limit przekroczy, choćby z powodu mogącego wystąpić w najbliższych latach cyklicznego pogorszenia koniunktury gospodarczej. Ze wspomnianych faktów wyłania się smutny obraz stanu miejskich finansów i krótkowzroczności ekipy prezydenta Dutkiewicza. Polityków rządzącej Wrocławiem koalicji wydaje się nie obchodzić to, że zaciągnięte długi będą musieli spłacić wrocławianie już po zakończeniu tej kadencji, a w kolejnych latach rozwój miasta będzie musiał drastycznie wyhamować z powodu osiągnięcia maksymalnego pułapu zadłużenia.

Co więcej, nawet najbardziej aktualna sytuacja finansów Wrocławia nie wygląda tak różowo, jak to przestawił Skarbnik Urban. Pan Skarbnik chwalił się że pierwotnie planowany, ogromny deficyt zredukowano o 100 mln zł, poziomu ponad 300 do ponad 200 mln zł. Proszę sobie jednak zadać pytanie, czy ważny jest dług i deficyt na papierze, który przyjmie każde stwierdzenie, czy dług i deficyt rzeczywisty? Mnie wydaje się, że ważne jest całkowite, rzeczywiste zadłużeni e i deficyt, a te są o wiele wyższe od zapisanego w sprawozdaniu finansowym deficytu budżetu miasta. Oficjalny budżet nie obejmuje bowiem deficytu miejskich spółek. Pan Skarbnik jest natomiast wybitnym specjalistą w takim przesuwaniu miejskich wydatków do zależnych od miasta spółek, aby na papierze ograniczyć wysokość deficytu Wrocławia. Kto jest jednak właścicielem tych spółek? Otóż właścicielem jest Wrocław, a więc my, wrocławianie i to wszyscy mieszkańcy ostatecznie za długi tych spółek zapłacą.

Pod urzędem miejskim protestowali dziś mieszkańcy, trzymając transparenty z kwotami deficytu, jakie miejskie spółki osiągnęły w 2015 r. Zadłużenie miejskich spółek to obecnie setki mln zł. Wrocław potrzebuje specjalistów, ale nie specjalistów od sprytnego przenoszenia deficytu do miejskich spółek, lecz specjalistów gwarantujących długoterminowy rozwój i stabilność finansów miasta w przyszłości.

autor: Krzysztof Szczerba – Radny Rady Miejskiej Wrocławia

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ