Wyeliminowanie naszych groszówek dałoby nie mniej niż 80 mln złotych ?

pieniadze.jpg

Osiem lat temu, będąc w Kanadzie, natrafiłem na artykuł w tygodniku MacLeans, sugerujący wyeliminowanie z obiegu jednocentówki. Okazało się bowiem, że zrobiono to pięć lat wcześniej, w Australii i zadziałało. I zdaje egzamin już od 14 lat.

Zasada jest prosta. Jeśli rachunek w sklepie kończy się na 1 lub 2 centach, to zaokrągla się płaconą sumę w dół do zera. Jeśli kończy się na 3 lub 4, to zaokrągla się w górę do 5 centów.

Autor tego tekstu twierdził, że koszt bicia w Kanadzie i USA jednocentówki wynosi… 3 centy. Do tego dochodzą inne koszty, jak przedłużanie wydawania reszty w sklepie, które powoduje wydłużanie kolejek i stratę czasu. Eliminacja centówek, zdaniem autora, miała dać co najmniej 80 mln dolarów oszczędności. Koncepcje ta zwalczana jest zarówno w USA, jak i w Kanadzie przez lobby przemysłu miedziowego, który obawia się, że straci cennych klientów, jakimi są mennice obu krajów.

W przypadku Polski można byłoby wyeliminować nie tylko monety jedno-, dwu-, ale nawet pięciogroszowe. Na samym biciu tych monet oszczędności byłyby większe niż w Kanadzie.

Jeśli w Kanadzie wyeliminowanie centówek dałoby 80 mln dolarów, to zapewne w Polsce dałoby nie mniej niż 80 mln złotych. Jest więc o co walczyć.

autor: Aleksander Graf-Pruszyński

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ