Michał Mońko: WSŁUCHAĆ SIĘ W LAS KATYŃSKI

pomnik.jpg

Mord w Katyniu miał być początkiem zagłady warstwy kierowniczej Polaków. Mówił o tym 30 maja 1940 roku gubernator Hans Frank, przekazując na tajnej naradzie funkcjonariuszy Generalnego Gubernatorstwa zalecenia Adolfa Hitlera: „Führer wypowiedział się w ten sposób: to, co teraz uznaliśmy za kierowniczą warstwę w Polsce, należy zlikwidować, to, co wyrośnie na jej zmianę, trzeba unieszkodliwić i w odpowiednim czasie ponownie usunąć” (Natalia Lebiediewa: Katyń. Bellona. Warszawa 1997, s. 140).

Wcześniej, na jesieni 1939 roku, po rozbiorze Polski, dokonanym przez sowiecką Rosję i Niemcy, służby hitlerowskie i sowieckie zastanawiały się wspólnie nad zagładą polskiej inteligencji. Niemcy studiowali rosyjskie doświadczenia w tłumieniu polskich powstań narodowych, głównie zaś powstania styczniowego w latach 1863-64.

Przykładem daleko posuniętej współpracy służb były konferencje Gestapo i NKWD. Na tych konferencjach, jak stwierdził zmarły zeszłego roku Robert Conquest, wybitny historyk amerykański, doszło do uzgodnienia planów eksterminacyjnych:

„Wywózki z Polski miały miejsce po 1831 i 1863 roku, ich ofiarą byli głownie powstańcy lub najlepsze polskie rodziny. Tymczasem w czasach Stalina takie rzeczy zdarzały się na wielka skale. Wiadomo ze od 1939 do 1941 próbowano wywieźć cala polska elitę. Gestapo i NKWD spotkało się w Zakopanem, żeby skoordynować antypolskie działania… Z działań Rosjan przeciw Polakom w 1939 roku, jak i później, łatwo odczytać celowe działania niszczenia polskiej świadomości narodowej i polskich elit”.

Rozmowy dotyczące eksterminacji

Pierwsza konferencja NKWD i Gestapo odbyła się 27 listopada 1939 w Brześciu nad Bugiem. W tym samym czasie odbyła się także konferencja w Zakopanem, skąd Słowacja w przeddzień konferencji wycofała swoje wojska słowackie, które weszły na Podhale, na Spisz i Orawy 2 września 1939. Tematem konferencji w Brześciu i w Zakopanem były sposoby zwalczania polskiej konspiracji niepodległościowej.

Druga konferencja NKWD i Gestapo, odbyta 29 listopada 1939 roku w Przemyślu, była poświęcona kwestii wymiany polskich jeńców i sposobom eksterminacji polskiej inteligencji i ziemiaństwa.

Niewiele wiadomo o naradzie zakopiańskiej miedzy Bożym Narodzeniem i świętem Trzech Króli, czyli miedzy 23 grudnia 1939, a 6 stycznia 1940. Przedstawiciele NKWD i Gestapo uzgodnili wówczas, że uderzenie w warstwę kierowniczą nastąpi jednocześnie w zaborze niemieckim i w zaborze sowieckim. Następna konferencja NKWD i Gestapo odbyła się w Zakopanem 20 lutego 1940 roku. Miejscem spotkań były wille „Pan Tadeusz” i „Telimena”.

W tym samym czasie, czyli od 23 do 29 lutego, odbyło się tajne spotkanie Heinricha Himmlera i Ławrientija Berii w pałacyku myśliwskim Hermanna Göringa w Romintach w Puszczy Rominckiej. Tam również rozmowy dotyczyły eksterminacji polskich oficerów, sędziów, policjantów, nauczycieli etc. Conquest twierdzi, że Niemcy nie wyrazili zgody na „zbyt wczesne” wymordowanie jeńców wojennych.

Masowa zagłada elit polskich była planowana od 4 kwietnia 1940. W marcu 1940, na konferencji w Krakowie, kwestia eksterminacji polskiej warstwy kierowniczej przybrała już formę planu do realizacji przez Niemców i sowiecką Rosję.

Pierwsze wywózki

Po spotkaniu w Romintach i po konferencjach w Zakopanem, 2 marca 1940 roku, Ławrientij Beria, ówczesny szef NKWD, przedstawił Józefowi Stalinowi tajną notatkę 794 następującej treści:

„W obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRS i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej znajduje się duża liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji polskiej i organów wywiadu, członków nacjonalistycznych, kontrrewolucyjnych partii, członków ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i in. Wszyscy są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego”.

Beria stwierdził, że według NKWD, należy rozstrzelać 14,7 tysięcy jeńców i 11 tysięcy więźniów polskich, bez stawiania jeńcom i więźniom zarzutów. Dokument w sprawie dokonania masowego mordu został podpisany 5 marca 1940 przez Stalina, Woroszyłowa (marszałka Związku Sowieckiego), Mikojana (polityka radzieckiego) i Mołotowa (ministra spraw zagranicznych ZSRS). Notatka zawiera także dopiski sekretarza, który dokument sporządzał. W dopiskach zapisano: Kalinin „za”, Kaganowicz – „za”.

Na początku kwietnia 1940 roku rozpoczęły się wywózki polskich jeńców i więźniów do miejsc egzekucji. Z obozu w Kozielsku pierwszy transport wyruszył 3 kwietnia, drugi zaś 6 kwietnia 1940. Pierwszy transport ze Starobielska wyruszył 5 kwietnia 1940. Konwoje z Charkowa trwały od 5 kwietnia do 16 maja 1940 roku. U schyłku wiosny Beria wydał tajny rozkaz 001365, na mocy którego prawie 2000 enkawudzistów – morderców Polaków otrzymało nagrody i wyróżnienia za wykonanie zadań specjalnych.

Niedługo potem, gdy układ Sikorski-Majski z 30 lipca 1940 przywrócił stosunki dyplomatyczne między Polską a ZSRR, zerwane 17 września 1939 w związku ze stwierdzeniem strony sowieckiej, że „państwo polskie nie istnieje”, premier Władysław Sikorski zainteresował się polskimi jeńcami w ZSRS.

Ukrywanie prawdy

W czasie wizyty w Moskwie, Sikorski powiedział: „Poleciłem sprawdzić, czy nie ma ich w kraju, z którym mam stałą łączność. Okazało się, że nie ma tam żadnego z nich, podobnie jak w obozach jeńców wojennych w Niemczech. Ci ludzie znajdują się tutaj. Nikt z nich nie wrócił”.

Na to Józef Stalin: „To niemożliwe! Oni uciekli”. Replikował gen. Władysław Anders: „Dokądże mogli uciec?”. Stalin: „No, do Mandżurii na przykład”. Zaprzeczył temu płk Leopold Okulicki: „To niemożliwe, o tym byśmy wiedzieli”. Stalin: „Nie wiem, gdzie oni się podzieli”.

W lesie katyńskim i w katowniach Sowietów została wymordowana elita polskiego Narodu. Strzałami w tył głowy NKWD zamordowało tych, którzy byli strażnikami tożsamości Polaków. Zginęli oficerowie, uczeni, sędziowie, ziemianie, kapłani, lekarze. Zginęli, bo nie chcieli zdradzić swej Ojczyzny, swego ojca, swej matki i brata. Byli zagrożeniem dla sowieckiego systemu zniewalania narodów.

Rodziny wymordowanych oficerów i funkcjonariuszy, jeśli tylko znalazły się w strefie sowieckiego zaboru, były wywożone na Syberię. Moja rodzina była w Jakucji, w Kazachstanie, na półwyspie Kola, na Sołowkach. Chodziło o wyniszczenie polskiej warstwy kierowniczej, co było równoznaczne z obcięciem głowy Polsce.

„Masowe deportacje Polaków, niewolnicza praca, likwidacja spokojnych obywateli – wszystko to stanowiło części składowe polityki ludobójstwa, wymierzonej przeciwko narodowi polskiemu, żeby zetrzeć na wieki samo pojęcie Polski” (Natalia Lebiediewa: Tamże, 140).

A jednak, mimo dokonanego na Polakach ludobójstwa w lagrach i łagrach, mimo wyniszczenia polskiej inteligencji przez Niemców i przez Rosjan, Polacy ocalili swą godność, nie dali rozerwać swego systemu wartości, walcząc o wolność w kraju i na wszystkich frontach wojny światowej.

Nie znaczy to, że wśród milionów nie znalazły się tysiące zdrajców, konfidentów, zaprzańców. To oni, zaprzańcy, konfidenci i zdrajcy, umocowani gospodarczo i finansowo, stanowią dziś największe zagrożenie dla Polski.

Pół wieku kłamstw

W czasach PRL, na fundamentach zbrodni katyńskiej, uległ odwróceniu i zaprzepaszczeniu porządek oparty na honorze i służbie dla dobra wspólnego, dla Ojczyzny. Komuniści unicestwili albo wykluczyli z aktywnego życia tych, których nie zabiła zmowa Niemców i Rosjan w czasie okupacji Polski.

Dzisiaj należy mieć świadomość faktów, które zdarzyły się w Katyniu i po Katyniu, na fundamentach Katynia, czyli w PRL i w III RP. Kto nie ma tej świadomości jest głupi i nie rozumie, co się wokół niego dzieje. Jest faktem, że nie tylko Katyń zabił inteligencję Polaków. Nie tylko komuniści odebrali Polakom wolność.

„Nową elitę systemu komunistycznego konstruowali funkcjonariusze UB/SB, działacze PPR/PZPR i ZMP – powiedziała mi do kamery Anna Pawełczyńska, profesor socjologii, autorka pojęć ‚łże – elity’ ‘intelektualne judasze’ i ‘wykształciuchy’. – Te załgane elity rekrutowały się w nieznacznej części z Polaków, ale tylko z takich, dla których poczucie przynależności narodowej straciło znaczenie. Dzisiaj mamy już rodzime grupy zaprzańców, którym należy się określenie ‚łże elity’”.

Z niezwykłą zajadłością są zwalczani ludzie, którzy próbują rozbić katyński fundament PRL, fundament oparty na zbrodni i zakłamaniu. Pisałem, że w Bibliotece Narodowej spotkałem jakiś czas temu bibliotekarkę M., dawniej funkcjonariuszkę KC PZPR. Układała stosy biuletynów z nazwiskami ofiar Katynia. Powiedziałem: ”Boże, tylu ludzi zginęło!” A zdziwiona moim zdziwieniem bibliotekarka zawołała, że to byli przecież sanacyjni oficerkowie, sędziowie, granatowa policja. „Co, nie wiedział pan?”

Przez ponad pół funkcjonariusze w rodzaju M. opluwali Polskę, Polskość i bohaterów Katynia. Przez pół wieku sowiecka Rosja zaprzeczała, że to NKWD wymordowało polskich oficerów, policjantów, sędziów. Propaganda sowiecka, a za nią propaganda polska, przypisywała zbrodnie Niemcom. Nawet proces w Norymberdze nie ujawnił prawdy o Katyniu. Nie ujawnili prawdy ani Brytyjczycy, ani Amerykanie – a przecież wiedzieli, że Katyń był zbrodniczym dziełem NKWD.

A gdzież dzisiaj partyjna i esbecka hołota? „Zmiany polityczne i ustrojowe ich nie zaskoczyły – mówiła Anna Pawełczyńska do kamery, kiedy nagrywałem u niej program telewizyjny „Mniejsze zło”. – Zawczasu przygotowali siebie i swoje dzieci do nowej sytuacji i świetnie odnaleźli się w tej sytuacji jako… naukowcy, doradcy prawicy, nauczyciele demokracji”.

Ludzie z tradycyjnych elit, jeśli nie poddali się nurtowi komunistycznych przemian, zostali zepchnięci na margines życia. Nie mieli odpowiedniej pracy, dzieci z prześladowanych rodzin nie mogły uczyć się nawet w szkole średniej. Najwięcej szkód wyrządzili i wyrządzają Polsce i Polakom inteligentni Judasze, którzy pracowali dla służb PRL, a teraz piszą chwalebne książki o NSZ, o żołnierzach niezłomnych i o zabójstwie księdza Jerzego.

Dzisiaj, kiedy się pojedzie do Katynia, trzeba wsłuchać się w las – odwieczny i milczący. Las katyński jest najlepszym świadkiem zbrodni i najlepszym pomnikiem zbrodni dokonanej przez NKWD. Ostatnie zapiski, odnalezione w kieszeniach rozstrzelanych w Katyniu, mówią o lesie, o zwyczajnym sosnowym lesie, w którym nagle zatrzymał się pociąg z jeńcami ze Starobielska.

h

żródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ